No i jestem z podkulonym ogonem i po raz ostatni zabieram się za siebie, jesli tym razem schrzanię odpuszczam...ile czasu można męczyć organizm dietą a później nagle zaczynać ładować w niego tyle żarcia,że ciężko zapamiętać ile go było Przecież sama sobie robię tak krzywdę A zawsze powtarzałam - nie będę cierpieć na raka jelit tak jak babcia, wystarczająco się naoglądałam, sama nie chcę być w takiej sytuacji Więc już lepiej albo jeść albo nie jeść a nie dodatkowo huśtawki takie bezsensowne i niezdrowe fundować brzucholkowi i nie tylko Tak,że wóz albo przewóz - odchudzam się bez wpadek większych i ćwiczę lub po prostu obrastam w tłuszcz

Tak,że oficjalnie rozpoczynam bój mój ostatni