Witajcie!

Jestem nowa, więc na początek się przedstawię Mam 24 lata, wzrostu 170cm, a kilogramów 75

Jak się domyślacie, z tą ostatnią liczbą mam zamiar się rozprawić. Chcę, by ten rok był rokiem zmian w moim życiu, a zacząć chcę od wyglądu. Już wielokrotnie próbowałam, z różnym skutkiem. Czasami się udawało, częściej nie, a te okresy kiedy udało mi się osiągnąć mój cel były najszczęśliwszymi dniami, tygodniami, w moim życiu. Niestety żaden z tych okresów nie trwał długo, szybko wracałam do stanu wyjściowego, albo gorszego... Wiem, że muszę się wziąć za siebie i poradzić sobie z tym problemem, bo to naprawdę jest dla mnie problem. Nadwaga mnie ogranicza, odbiera mi pewność siebie i zadowolenie z życia. Mam tyle pomysłów na to moje życie, na każdy dzień, ale wszystkie one mają sens przy tej ładnej mnie. Bo kiedy jestem szczupła podobam się sobie i innym. Jestem wtedy zupełnie inną osobą, szczęśliwą, przebojową, zadowoloną z siebie. Kiedy tyję, zupełnie się zmieniam, zamykam się w sobie, czuję się nieatrakcyjna, bezsilna i często smutna. Nie chcę tak żyć. To trwa już zbyt długo. Przez problem z wagą wkopałam się chyba w związek, który nie jest dla mnie. We wrześniu ślub, a ja nawet nie wiem, czy go chcę. Dlaczego nie wiem? Bo przez to jak wyglądam, nie mam szansy poznać kogoś innego, trwam więc w tym co mam, niezadowolona. Chcę uporządkować swoje życie i zacząć się nim cieszyć. Wiem, że pomyslicie, że to nie waga decyduje o tym, czy jesteśmy szczęśliwi, że można poznać kogoś nie wyglądając idealnie. Ja też to wiem, ale teraz nie umiem tego zrobić.

Dlatego biorę się za siebie. Zaczęłam dziś, wraz z Nowym Rokiem. Będę jeść 1000kcal dziennie i ćwiczyć, kiedy tylko będę mogła. Niestety mam zapalenie oskrzeli, więc przez najbliższych parę dni nie poruszam się za dużo, ale najważniejsze to zacząć, zmienić swoje myślenie. Nie narzucam sobie rygorystycznej diety, nie wyznaczam terminu do którego muszę schudnąć. Niech wszystko idzie swoim tempem, będę się cieszyć z każdego zrzuconego kilograma. Będę się starać robić wszystko by było to jak najszybciej, ale nie będę się katować (mam przynajmniej takie postanowienie). Ważyć będę się co tydzień, myślę że w każdą niedzielę.

Co sądzicie o moim planie? Czy ktoś by się do mnie przyłączył? Byłoby mi baaaardzo miło, gdyby ktoś mi towarzyszył w tej drodze do sukcesu

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!