No cóż jest 18 maja 2007, minęły już 29 lat mojego życia, a ja dalej mam ten sam problem Aż się boje znowu zaczynać odchudzanie, za każdym razem jak schudnę i przytyje robię się większy. Czy warto znowu zaczynać Głupie pytanie Ale jak ten nałóg zwalczyć tak do końca, żeby nie powracał Da sie wogle A może to czyste mrzonki Jestem właśnie po filmie: "Puszysta dama" i mimo, że nie jestem kobietą wiem co ona czuła i co czuje każdy grubas na tym forum, a może i więcej.
Jakie właściwie płyną korzyści z odchudzonego ciała
czujesz się lepiej,
lepiej wyglądasz w ubraniu,
jesteś sprawniejszy,
są większe szanse, że znajdziesz sobie kogoś,
lepsze kontakty towarzyskie
robisz rzeczy, o których mogłeś kiedyś tylko marzyć
możliwe, że lepsza praca
jest mniejsze prawdopodobieństwo, że nie załapiesz chorób, które byś załapał będąc grubym: cukrzyca, nadciśnienie
A minusy:
ciągle musisz sie zmagać ze sobą wewnętrznie
na golasa często wyglądasz gorzej niż gdy byłeś gruby: rozstępy, celulit, obwisła skóra.
Hmm nie sądziłem, że aż tyle plusów znajdę, a tak mało minusów No, ale to świadczy tylko o tym, że tak naprawdę nie mam wyjścia, tylko dlaczego to jest takie cholernie trudne
Jedna pani tutaj super sposób zastosowała Liczyła tłuszcz na wiadra, może ja też tak powinienem zrobić Bym miał do przelania z siebie w wiadra 6 wiader każde po 10kg A tak na marginesie to cały czas mam wizje przed oczami komórek tłuszczowych, które podobno jak już powstaną to już później zostają w organizmie i one tak w tych odchudzonych ciałach wiecznie krzyczą: dajcie mi tłuszczu. Może to one powodują, że każdy z nas musi ciągle walczyć ze sobą
No cóż, co tu dużo gadać, trzeba zacząć się odchudzać