Który to już raz zaczynam od nowa odchudzanie? Nie wiem. Niestety dalej ważę te obrzydliwe 65kg przy wzroście 169 i marzę o 55 lub chociaż 58.

W święta oczywiście nie dało się nie jeść, ale dziś trzymam się dzielnie. Nawet kupiłam sobie hebatkę czerwoną. Nie jest taka zła z dodatkiem cytryny.

Będę się starała codziennie wieczorkiem zapisywać co zjadłam. Może mi to pomoże?
Może Wam również? Zapraszam.

Jestem chłonna wszelkich porad z Waszej strony...

Do później...