-
Selva, a co porobisz tam u siebie w Sielankowie? Dbasz o ogrod, relaksujesz sie cieszac oko szeroka przestrzenia, co tam masz jeszcze w okolicy? Na rowerze jezdzisz itp.? Masz tam znajomych sasiadow co to razem sie mozecie spotkac? Czy to jest osiedle z takimi 'przejezdnymi' wlascicielami wylacznie?
Wybacz za tyle pytan. Oczywiscie nie ma zadnego obowiazku co bys musiala odpowiadac.
Usciski...
-
Gosia, mam nadzieję, że miło spędzasz czas na wsi :P
Buziaki :D
-
No tak, Selva wypoczywa, a ja już myślałam, gdzie ona jest :wink:
-
No, to już niby odpoczęłam.
Wróciłam dzisiaj, bo jutro haram. Ryby nie brały, grzyby były :) , 10m3 porąbanego drewna ułożone w drewutni - ufff..., w ogrodzie wszystko jak trzeba. Wczoraj wieczorem razem z chłopem odpaliliśmy kominek, samowar z herbatą, do menu dorzuciłam jeszcze pół butelki wina i było mi pysznie. Koty przez nieuwagę zostały na noc na dworze, i mimo, że noc była ciepła, rano miałam awanturę. Oraz wiewiórkę, 2 myszy, jaszczurkę i jakieś szare ptaszydło złożone w hołdzie na tarasie. Bleee...
Z tym lękiem wysokości to jest dokładnie tak, jak piszą Puellcia i Ziutkaa. Jak się siedzi w zamkniętej przestrzeni, to nic się nie odczuwa, ale jak mam wyjść na balkon na 10tym piętrze, to mi wszystko do góry podjeżdża.
Ninka - od codzienności to jest oderwanie totalne, za to lubię tę chałupę.
Anise - wszystko zależy od pory roku, pogody, własnego nastroju. zawsze podłubię coś w ogrodzie - bo lubię, ryby, grzyby, rowery też. Mam też tam sąsiadów - jak było widać na zdjęciach. Niektórzy pomieszkują prawie na stałe, niektórzy przyjeżdżają na weekendy. Jak nas się zjedzie większe grono, to czasem odbywają się małe potupajki, grille, ogniska, brydże, czy zwykłe pogaduchy przy kominku, czy na tarasie / ogrodzie. Taki mały kibuc :wink: , na szczęście wszystko jest miło i nie ma tak, że mam psi obowiązek odbębnić należną dawkę towarzyskich uprzejmości. Są też dni tematyczne: wyścigi pontonami po Bugu, quadami po łąkach, dzień latawca i takie tam. Ostatnio jedną z chałup kupił chłopak rozkochany w paralotniach i w ubiegłym tygodniu zrobił zlot paralotni z napędem. Naleciało się tego towaru pod 20 sztuk.
Anna - no kamikadze to ja nie... koniecznie nie :wink:
Kasia, Meeeg - no już z powrotem
A teraz biegiem po zakupy i do grzybów.
Pozdrawiam Was wszystkie mocno.
-
Jak u Ciebie taka drewutnia wyglada? Drewno do palenia w kominku to my trzymamy w garazu. Natomiast to co pozostalo z zeszlorocznej katastrofy, to jest w pokoju z tylu domu (kiedys ma to byc przytulne miejsce z widokiem). Najpierw byl zamiar zeby spalic to na zewnatrz, ale okazalo sie ze ladnie pachnie i moze bedziemy rowniez uzywac tego na gorze.
A samowar to ja bardzo bym chciala zakupic w prezencie. Masz jakis starodawny, czy z obecnej produkcji.
Mnie kiedys obcy kot przyniosl zdechla mysze pod drzwi od kuchni (to jest strona od strony sasiada). A ze mielismy przez chwile konflikt, to myslalam ze to wlasnie ten sasiad mi to tam podrzucila... ech! mozna by opowiadac 8) .
-
Anise, drewutnia wygląda nieciekawie póki co, bo jest z gołej cegły. Jak kiedyś znjadę lub pstryknę jakieś zdjęcie, to wrzucę. Miałam pomyśleć o jakimś tynkowaniu, albo co przed zimą, ale nie wydało. I w ogóle mnie ta myśl opuszcza, rzucę na ściany jakieś pnącza i niech się w ogród wtopi. Ja mam ogrzewanie kominkowe w domu, więc muszę mieć suche drewno. Robię zawsze zapas, i ono sobie stopniowo bardzo ładnie w tej drewutni dosycha. W garażu nie mam miejsca na taką ilość, zresztą nie chcę trzymać takiej kupy drzewa przy samym domu, często mnie tam nie ma, i jakby komuś przyszło do głowy podpalić... to lepiej niech nie leży w/przy chałupie.
-
selva19 podziwiam Twoje pokłady energii!!!
-
Gosia, wez mnie spakuj razem ze swoimi futrzakami na wies...porabie Ci drewka :roll: :roll: :roll: :roll: TO MOJE ULUBIONE ZAJECIE Z DZIECINSTWA :shock: :lol: :lol: Pol zycia na wsi przesiedzialam i kochalam nad zycie rabanie drewna. Moglam to caly dzien robic, wielkie pnie, kolki i smolaki...no uwielbialam to. Jakby mnie jakis czlowiek z opieki spolecznej z siekiera zobaczyl, ladnie by moim rodzicom sie oberwalo....a wlasciwie to babci, bo rodzice byli wtedy w miescie :wink: :wink: :lol: :lol: :lol:
-
Ja też lubię rąbać drewno a najbardziej to już palić w kominku :) Nie ma to jak dzieciństwo u dziadków na wsi.. mleko od krowy, konie, kurki i chleb z pieca... mniam
-
Ja wlasnie mialam zapytac, jak Ty dajesz rade rabac drewno, a tu tagotta z opowiescia, ze jako dziecko to robila :shock: :lol: No to ja, mimo ze 'chowana' na wsi jakos sie nie nauczylam tej sztuki ;)