-
hejka
na weekend wyjeżdżamy pozwiedzać Kopenhagę (po raz pierwszy w życiu - cieszę się bardzo na ten wypad) zatem odkładam sobotnie ważenie i mierzenie bo nie będę miała czasu - dziś za to rano wskoczyłam na wagę, bo mnie ciekawość zżerała...i nic..żadnej zmiany, ani w prawo, ani w lewo..jak byk stało 66.5...może mam moment zatrzymania..no nic..pamiętam rady by w takim momencie nie powątpiewać i nie przerywać diety..zatem trzymam się dalej
-
Hej, hej...a gdzie się zgubiłaś :?: :D
Pozdrowienia
-
pamiętnik effie
hejka...w końcu jestem...
oj dawno mnie tutaj nie było...ale miałam urlop (zasłużony) i nie było (nie)stety dostępu do internetu..
od jutra wracam z codzienną relacją..:)
co do walki z kilogramami to na urlopie aż tak się nie pilnowałam, ale ważenia i mierzenia teraz nie zrobię by się w razie czego nie zrażać do dalszej walki..
zatem kolejne ważenie w sobotę 22-go września...
zatem do jutra - dziś muszę się wyspać bo 12 godzin spędziłam w autobusie, a torbami poobkładana byłam więc same rozumiecie że wygodnie nie było...
pozdrowionka dla tych które tu zaglądają...
-
no to odpoczywaj odpoczywaj bo faktycnzie należy Ci sie to ..tyle siedzenia w autobusie...oj ..no to czekaMY na jutrzejsze relacje a jakies zdjatka zoabczymy?:)
-
pamiętnik effie
hejka
spowiedź:
poniedziałek:
- kanapka z masłem, serem żółtym i kiełbaską (chlebek biały na razie mam kupiony)
- 2 jabłka, kilka winogron
- kanapka jak na śniadanko + 2 pomidory, pomarańcza
- po pracy była gruszka i skórka od chleba z kilkoma plasterkami kiełbasy
- filet rybny w panierce + sałatka grecka z fetą (raczej duża to porcja była)
no i oczywiście przyznam się do niedietetycznych przekąsek:
jeden knoppers, a potem jeszcze.... czekolada nadziewana milka zabajona 580 kcal, którą praktycznie zjadłam sama:( ah i chyba około 3 cukierków landrynek
ehhh na słodkości mnie chwyciło po tym urlopie
rano były ćwiczonka: ok. 70 minut, a wcześniej te moje kochane 4 km do pracy rowerkiem, a potem z powrotem (ale już raczej z górki)
a teraz wtorkowy wykaz jedzonkowy:
- kanapka jak wczoraj + kilka liści szpinaku i pomidorek
- 2 pomarańcze, kilka winogron
- kanapka jak na śniadanko + pomidor i ogórek, kiść winogron
- gruszka
- filet rybny, 4 placki ziemniaczane + surowe warzywka, kilka oliwek i kawałków sera feta (bez sosów żadnych), szkl. soku warzywnego
- 1 cukierek typu landrynki
- a przed chwilką wkręciłam batona ehh ale już nic więcej nie będę dziś jadła
rano oczywiście ćwiczonka były 60 min
zaraz zabiorę się za ułożenie jadłospisu na środę bo te dwa dni to tak jadłam co mi wpadło akurat na talerz (ale się starałam kontrolować)
co do zdjęć to jak tylko nauczę się je zmieszczać na serwerze to podam linki
pozdrawiam was serdecznie
papatki[/url]
-
wow ale skrupulatna jesteś :) dziś niestety przez te deszcze duuzo słodyczy zjadłam :/
-
pamiętnik effie
hejka jestem w sobotnie późne już popołudnie...
przez kilka ostatnich dni nie prowadziłam dzienniczka, ale ogólnie posiłki były podobne jak do dnia ostatniego wpisanego tutaj..tyle że czekolada mnie kusiła dzień za dniem..postanowiłam że sobie podjem w tym tygodniu skoro mnie aż tak do niej teraz ciągnie..bo ogólnie to nie mam jakiś szczególnych ciągot na słodycze gdy się odchudzam..owszem czasem coś słodkiego wciągnę ale nie tak dzień za dniem jak w tym tygodniu... ale od poniedziałku kontrola, a coś słodkiego tylko w weekend..za to ćwiczyłam codziennie (oprócz moich wolnych czwartków) a dziś byłam na basenie..he he choć z celem relaksacyjnym raczej
skoro sobota to dzień ważenia...spodziewałam się że waga pójdzie w górę po tym co jadłam, ale wymiary mam takie same..chyba to już "okresowe" przekłamanie..ale podaję co wyszło i niestety zmieniam dane na suwaczku chlip chlip
waga: 68,3 kg
talia:73 cm
biodra:91 cm
udo:55 cm
pozdrawiam
-
fotki
obiecałam fotki..ciekawe co wyszło z moich zmagań z załączaniem zdjęć na serwerze...
-
CZeść, właśnie pisałam u siebie, ze ważę 68,3 (moze to @) czyli znów ważymy tyle samo... I znow trzeba się do walki zebrać
-
ano,eh eh eh
czy ta walka się kiedyś skończy...czasem boję się że jestem typem wiecznie odchudzającym się, ale nie "odchudzonym"
czas wyznaczyć nowe pośrednie etapy prowadzące do szczupłej sylwetki..może tak będzie mi łatwiej je zrealizować...zatem "do dzieła" nowy suwaczku...
mój nowy cel to stabilizacja na poziomie 65 kilogramów na co mam przewidziany okres jednego miesiąca, czyli na realizację mam dokładnie 4 kolejne tygodnie - ważenia kontrolne jak zwykle w sobotę a podsumowujące 20 października...
kolejnym celem będzie osiągnięcie 62 kilogramów do połowy listopada, a ostatnią część planu zrealizuję do świąt bożego narodzenia
-
-
Oj na zdjątku całkiem sympatyczna kobietka z Ciebie
Wogóle jak zaczełam czytac o tej Kopenhadze to myślałam ze mowisz o diecie kopenhaskiej hehe.
Miłej nocki :)
-
No i jak postepy :?:
Miłego weekendu :!: :)
-
pamiętnik effie
hejka..jestem taka przemęczona w tym tygodniu że nie znajduję czasu aby siąść i popisać na forum...tragedia...wstaję o 4tej więc muszę kłaść się wcześniej ale niezawsze to mi wychodzi i dosypiam potem po pracy i tak dzień mi ucieka..wczoraj była domowa impreza u nas więc wylądowałam w łóżku o 1ej..dobrze że dziś sobota...czas relaksu...od poniedziałku znowu będę się zastanawiała nad zmianą pracy..zresztą jak co tydzień...czyżby jakaś jesienna deprecha się szykowała...ehh oby nie...
dziewczyny..co mam jeść żeby schudnąć 3 kilo do 20 października..dodam że ćwiczę 4 razy w tygodniu po godzinie ale chcę dojść do 5ciu razy..mam swoje pomysły ale może podsuniecie mi coś nowego...chodzi o coś gotowego do pracy na lunch i coś lekkiego na obiadokolację w domku bo na razie to mi wychodzi coś wysokokalorycznego, a taki sposób nie doprowadzi mnie do utraty tego zbędnego balastu...
pozdrawiam sobotnio
-
Najlepiej 1000 kcal dziennie, to gwarantuje ubutek 1 kg tygodniowo :)
Pozdrowienia wpadaj częściej :)
-
powracam
nowy rok a u mnie wciąż ten sam problem - sadełko....dałam plamę...teraz skruszona sama się zastanawiam jak to zrobiłam..tak dobrze mi szło..ale chyba właśnie w tym krytycznym momencie, kiedy trzeba było przeć na przód, ja się po prostu, po chamsku poddałam..i było jedzonkowanie, a ćwiczeniami już tego odpracować się nie dało..
obecnie znowu jestem w punkcie wyjścia i zastanawiam się co dalej ze sobą robić...wciąż ćwiczę..średnio 5 razy w tygodniu...ale chyba muszę się bardziej przyłożyć, skoro efekty mam marne
może to wina moich tabletek antykoncepcyjnych, bo tak się składa że zmieniłam je 6 miesięcy temu i od tego czasu jakoś tak moja waga wzrastała..ale na razie wolę nie "zwalać" tego na tabletki, bo kto wie..może to tylko moja psychologiczna wymówka...postanowiłam że dam im szansę do wielkanocy a sobie czas na "wzięcie się za siebie"
plan:
1.dieta o obniżonej kaloryczności
2.ćwiczenia: kardio 30 min dziennie( *5 dni)+ na wybrane partie ciała (ok. 30 min)
przede mną weekend zatem pomyślę nad dietą i jeszcze się odezwę
-
z dietą idzie ciężko...jeszcze tak do 16tej jest spoko..ale potem byle co mi do ust wchodzi i mój plan kaloryczny idzie w łeb..ehhh
i nie mogę sobie z tym na razie poradzić..obiecuję sobie że będzie to tylko mała popołudniowa porcyjka...a potem:(
z ćwiczeniami natomiast zdecydowanie lepiej - 5 x w tygodniu..rowerek stacjonarny 30 minut a potem zestaw ćwiczeń z Super Linii na biodra i pośladki, bo nad tym obecnie pracuję...
w piątek kupiłam stepper i będę na nim ćwiczyła poza tamtymi ćwiczonkami..w tym tygodniu niestety muszę sobie odpuścić popołudniowe sesje ze steperkiem bo mam okresowy ból głowy...ale potem nie będzie wymówek...
lekarz przepisał mi nowe tabletki anty - może mi się przysłużą w walce o zgrabną sylwetkę:)
pozdrawiam
-
Odchudzaj sie rozsadnie i cwicz systematycznie. To powinno wystarczyc aby skutecznie,trwale schudnac.
Trzymam kciuki.
Pozdrawiam.
-
hej..jak miło...weeeeeeeeeeeeeeeeeeekend:)
-
Hej, dzięki za odwiedziny u mnie.
A co do trzymania diety - twardo brac się w garść, wiedzieć, co lubisz najbardziej i z tego nie rezygnować, bo wtedy dieta będzie mordęgą - ja np nie rezygnuje ze słodkiego.
no i w razie jakiejś wpadki nie poddawać się, tylko dalej przeć naprzód. A wtedy będzie z górki. I jeśli jesz bardzo duzo na co dzień, to nie przesadzac z ograniczeniami, tylko wszystko powoli, krok po kroku. Jak to mówią, powoli, ale na zawsze.
-
Mam nadzieje ze chociaz w wekend sobie wypoczniesz i sie zrelaksujesz.Proponuje ciepla kapiel,ksiazke,lampke wina i do lozeczka:)).
-
hej witam w niedzielne popołudnie
dziś zaplanowałam randkę z moimi mądrymi gazetkami od odchudzania i zdrowego odżywiania, więc chyba zaraz do nich siadam by coś mądrego wyczytać i zadziałać od jutra..
pamiętam, jak na ostatnim roku studiów zastosowałam dietkę niełączenia, do tego ćwiczyłam i działało - i tak sobie teraz myślę, że chyba zastosuję ten już sprawdzony sposób na te dwa tygodnie przed świętami
zatem czekajcie na relacje
pozdro
-
Czekamy w takim razie na relacje,a przede wszystki man efekty:)).
Buziaki.
-
hej jest 16. a ja się trzymam
oto spis tego co już zaliczył mój żołądek - szczęściarz jeden
po 4tej:100 g twarożku + wasa + pomidor
po 8ej: kromka chleba razowego + masło + plaster wędliny + kilka plastrów ogórka i papryki
po 11ej (lunch): kromka chleba z wędliną i plastrami papryki (bez masła) + sałatka (pomidory + cebulka + mozarella chyba z 4 plastry) + 2 pieczarki nieduże nadziewane chyba serkiem (jadam w pracy zatem nie wiem dokładnie jaki to był rodzaj nadzienia)
po 14ej:jabłko + 2 marchewki
i tyle na razie; na kolację zaplanowałam deser ryżowo - truskawkowy
do picia: woda, herbata zielona, jedna kawa
rano już ćwiczyłam ok.godzinki
na rowerku przejechałam ok.16 km w 35 minut i to dało 1000 kj spalonych - muszę to przeliczyć na kalorie...chyba tak ok.240 kcal
potem jeszcze ćwiczonka na biodra i pośladki - czyli zwykła rutyna
mam jeszcze w planach steperek - tak stękałam żeby go kupić a stepowałam dopiero raz:))
i tyle
a wam jak dziś idzie??
-
zapomniałam dopisać że po przemyśleniu tzn. wzięciu pod uwagę godzin wstawania, przerw w pracy, wykupionego do końca marca "karnetu" śniadaniowo - lunchowego zrezygnowałam z przejścia na dietkę niełączenia - było by to dla mnie zbyt trudne do przestrzegania, gdy muszę komponować II. śniadanka i lunche z tego co jest do wyboru w bufecie - szkoda mi wydanych już pieniędzy - dlatego zdecydowałam się na dietkę o obniżonej ilości kalorii
-
Skoro juz iwes,z jaka dieta, to teraz tylko się jej trzymać, a bedzie dobrze
A co do stepera - ja tez kupiłam i jakoś nie moge się do niego rpzekonać... pocwicze 15 minut i już mi się nudzi i schodzę...
-
Ja sie zastanawiam nad DC,tylko szkoda mi wydac 400zl . Z drugiej storny, wiecej wydaje na normalne jedzenie,( ktore spozywam w trakcie 100kcal). Sama nie wiem....
Tak mi posmakowaly ostatnio ogorki....Mialabym zajadac sie sztucznymi zupami??.Hmmmmmmmm.
-
Tusiu:
DC to nie dla mnie, no chyba że w przyszłości może po ciąży, gdy inne sposoby zawiodą..bo wiem że byłabym wtedy opętana myślą o jedzeniu, wolę już się ograniczać na 1000-1200 kcal
Tobie radzę byś się zastanowiła czy rzeczywiście tego chcesz - i wtedy nie ma zmiłuj
Athshe:
to się przekonaj do tego steperka, bo szkoda już wydanej kasy...sprawdziłam jaki masz model i na zdjęciach reklamowych naprawdę fajnie się prezentuje..i dodatkowo te linki..ja również mam z linkami..
wczoraj ćwiczyłam 30 minutek - co dało 1650 stepów i 230 kcal spalonych, ale mój chłopak mówi że nawet mogło być ich więcej na minusie, gdyż sporo się namachałam tymi linkami - a tego to już chyba to urządzenie nie jest w stanie zmierzyć
a tak wyglądał mój dzionek dzisiaj:
- 2* wasa, 100 g twarożku z dżemem truskawkowym
- kromka ciemnego pieczywa, masło wędlina, plastry papryki, 4 truskawi
- kromka ciemnego pieczywa, masło, wędlina, liść sałaty, jajo na twardo, 5 pomidorków koktajlowych, truskawki kilka sztuk, 17 kulek winogron (ale ze mnie świr że je policzyłam)
- banan i jabłko
- deser ryżowy
- gorący kubek - cebulowa z grzankami (na rozgrzanie, bo niemiłosiernie pada i przez to mi strasznie zimno a to tylko 70 dodatkowych kalorii - w planie dietetycznym na wtorek nie był uwzględniony)
rano były ćwiczonka - 16 km w 36 minut i 1000 kj spalonych i oczywiście ćwiczonka na biodra i pośladki
po wczorajszym wycisku na steperku powinnam zrobić dzień przerwy - wyczytałam że powinno się stepować w odstępie jednodniowym - ale jeszcze pomyślę nad tym
jutro nie będzie porannych ćwiczeń bo postanowiliśmy dłużej pospać a nie zrywać się o tej 4-tej - po południu mamy zajęcia z duńskiego więc chcemy troszkę odsapnąć
aha, i jeszcze jedno - zważyłam się dziś rano i waga mi bezlitośnie pokazuje 72,6 kg - blech, dużżżo tego sadła to zrzucenia
-
helloł po długiej przerwie :D
-
A wiesz, że ja nawet tych linek jeszcze nie zamocowałam... na razie maszeruję tylko nogami.
Czas na zmianę, ile można udawać, ze się ćwiczy....
-
Hmmm,sama nie wiem.Wiosna niebawem a ja chcialabym byc szczuplejsza.Moze moje samopoczucie jest spowodowane siedzeniem w domu nie mozlnoscia cwiczenia.
Sama nie wiem.
Zastanowie sie napewno.
-
spowiedź środowa nastąpi jutra...na kartce mam spisane jak to było..a teraz do łóżeczka, bo jutro wcześnie wstaję
dobranocki
-
hej jestem...
zatem taka była środa (dzień bez ćwiczeń)
- 2 *wasa, 100 g twarożku, dżem
- 1/2bulki, masło, plaster sera żółtego, kilka plastrów papryki, gruszka
- buła hamburgerowa, kotlet hamburgerowy, sos, dodatki warzywne(ogórek, papryka), plaster sera tostowego, 2 truskawki, kilka winogron, kilka jagód
- 1/2 deseru ryżowego, banan
- 4 pierogi ruskie, gorący kubek
a teraz czwartek:
- wasa, 100g twarożku, dżem
- kromka ciemnego chleba, masło, ser, papryka, gruszka
- kotlet mielony spory, nadziewany kapustą, kromka ciemnego pieczywa, sałatka (sałata, pomidorki koktajlowe, sos), truskawki-kilka
- smirnoff, drink 275 ml
- tost z serem i ketchupem na bułce-fleciku, sałatka grecka z fetą
to zapewne więcej niż 1000 - ale mi odpowiada...widzę że chudnę
dziś ćwiczonka jak zwykle rano były, 30 min na rowerku ok 12 km i 860 kj - i ćwiczonka na BP
i to by było na tyle
-
już sobota, a ja jeszcze piątku nie wpisałam...zatem nadrabiam
1*wasa, twarożek, dżem
1 kromka chleba, masło, 2 plasterki sera, pomarańcza
1/8 małej pizzy, 2 kromki chleba z wędliną, 4 truskawki, 1/2 pomarańczy
banan
i kolacja: szaleństwo:) pani domu, o której już wspominałam przygotowała aż 3 course meal
najpierw podano nam makaron z sosem carbonara, zapiekany w liściach kapustki - Bettina mieszkała 14 lat we Włoszech więc chciała nam podać coś tamtejszego, potem ziemniaczki, kurczaczek i fasolka szparagowa w pomidorach, a na deser coś jak szarlotka na kruchym cieście, z jabłkami, migdałami i cynamonem..i oczywiście winko do tego
wszystko smakowało rewelacyjnie
dziś rano stanęłam na wadze, która pokazała 71,9 kg - więc moja dietka działa:)
dodatkowo wiem że mogło być mniej..ale wczorajsza kolacja jeszcze zalega
ćwiocznka piątkowe:
przez 40 minut 18,2 km na rowerku, 1200 kj,do tego 300 brzuszków
dziś długo spaliśmy i dopiero po 13 miałam ochotę coś przekąsić:
1 flecik z serkiem i ketchupem - zapieczony, 3 małe ogórki kiszone, kilka kawałków jabłka
na 17tą przychodzą do nas znajomi..planujemy coś wypić a potem idziemy na kolację do Tortilla flats na coś meksykańskiego
wiem że to wszystko takie niedietetyczne..ale po prostu tak się nam w tym tygodniu zorganizowało życie towarzyskie
planuję jeszcze coś lekkiego przegryźć koło 16-17,a potem tylko kolacja..mamy rezerwację na 19:30
a skoro na wadze 71,9 to czas przesunąć tickerka
pozdrawiam was serdecznie i udanego weekendu życzę
[/code]
-
tickerek mi pokazuje że jeszcze 10 kilo przede mną he he..ale jak miło widzieć że 0,7 kg już mam zaliczone na minusku
-
No prosze:). Slicznie chudniesz. Niebawem zobaczysz 6 z przodu,a pozniej to juz z gorki:)).
Milego wieczorka.
Pozdrawiam.
-
dziś niedziela...
wczoraj mieliśmy fajny wieczorek..
znajomym przed wyjściem (więc jako przystawkę) podaliśmy krewetki w sosie chili - zjadłam takie 4 sztuki, kilka meksykańskich chipsów, które oni przynieśli, wypiłam smirnoffka, i trochę wina
z karty wybrałam danko o nazwie Tostada
miałam kurczaczka, ryż, warzywka, jakiś sosik, chipsy meksykańskie, placek typu tortilla i truskawkową margaritę do picia - pycha
potem jeszcze lody jedliśmy..i smirnoffek - szaleństwo..wiem..ale przecież nie codziennie tak robię:)
a dziś:
- 1,5 flecika i na to serek grani i dżem, herbata zielona
- marchewka w słupki pokrojona i jabłko (może było to 1,5 marchewki i 1,5 jabłka bo troszkę więcej obrałam i podzieliłam się z T.)
- kielich, bo dość to spore, czerwonego winka - a muszę je wypić przed wyjazdem..a zostano nam z wczoraj
przygotowałam na obiad rosół z makaronem i udka kurczaka w warzywach i pieczarkach
może najpierw sięgnę po kurczaczka a na kolację rosołek
pozdrawiam was słonecznie
-
Ja tez zaszalalam w wekend ale co tam....raz na jakis czas mozna:)).
Milego wieczora.
-
Będzie dobrze, pamiętaj, porażka, to nie jest powód by przerwać walkę. To tylko bitwa, nie wojna.
-
cześć wszystkim kobietkom, które tu zaglądają i mnie wspierają
jutro wyjeżdżam na święta, bo w pracy mamy już wolne...aż do wtorku:)) to dobra wiadomość
zła jest taka że nie mam sieci u rodziców zatem odezwę się dopiero po powrocie...
co do postanowień świątecznych...eh..postanowiłam że ich nie robię...i chcę się zaskoczyć zdyscyplinowaniem jakimś, bo w końcu o zmianę nawyków żywieniowych ma tutaj chodzić:)
pozdrawiam was serdecznie