Witam serdecznie...zakładam w końcu swój własny pamiętnik..może w ten sposób bardziej zmotywuję się do przestrzegania diety i praktykowania ćwiczeń fizycznych...
tym postem sprawdzę ogólnie jak to działa...w następnych napiszę więcej o sobie
Wersja do druku
Witam serdecznie...zakładam w końcu swój własny pamiętnik..może w ten sposób bardziej zmotywuję się do przestrzegania diety i praktykowania ćwiczeń fizycznych...
tym postem sprawdzę ogólnie jak to działa...w następnych napiszę więcej o sobie
No to trzymam za ciebie bardzo mocno kciuki :D Napewno sie uda :D Razem szybciej pozbędziemy sie zbędnych kilogramów i nie pozwolimy na to by kiedyś wróciły! :lol: Napewno tutaj jeszcze zajrze ;) Buziaki :*
oooo..jaka szybka reakcja..:)
a ja się właśnie męczę nad tym tzw. suwaczkiem i mi jeszcze niestety nie wychodzi taki jak chciałam...
Z czasem inne forumowiczki będa zaglądały na twój wątek :)
A co do suwaczka, to ci niestety nie pomoge, bo sama nawet nie próbowałam takowego zrobić ;]
Widze, że jednak poradziłaś sobie z tym :) No ja też spróbowałam, ale nie wiem co z tego wyjdzie :) Buziaki :*
jestem by zdać sprawozdanie : )
Odchudzanie to już chyba moja zmora życiowa...odchudzam się odkąd pamiętam...mój pierwszy pamiętnik zaczęłam pisać jak miałam 12 lat...dziś mam 25, a problem wagi pozostał niezmiennie...
jak łatwo obliczyć 50 % mojego życia to głupia walka z kilogramami...głupia, bo w końcu to ja posiadam wszelką broń, a i tak przegrywam...
od stycznia staram się zrzucić kilogramy, trochę mi ubyło, trochę potem przybyło:
styczeń: 71,9 kg
maj: 67,8 kg
lipiec: 68-69 kg
kolejną walkę zaczęłam jakieś 2 tygodnie temu: staram się trzymać dietę i ćwiczę na razie 4 razy w tygodniu - po 30 minut aerobów, a potem na biodra, nogi, pośladki i trochę z ciężarkami na ramiona
to co zjadam staram się zapisywać w notesie - dziś przyszła pora na skontrolowanie moich posiłków
przez ostatni tydzień udało mi się zrzucić 1 kilogram, ale podjadłam troszkę lodów i wypiłam parę drinków, których nie było w moim planie...myślę że nawet więcej mogłam zrzucić...ale starałam się jeść 5 posiłków dziennie..oczywiście wierzę w zalety diety 1000 kcal, jednak przy moim typie pracy to zbyt mało i nie mogę sobie na nią pozwolić, bo po prostu padnę z wycieńczenia: ) raczej pozostaję na poziomie 1500-1700 kcal (ale ćwiczę)...
na dzień 11/08/2007:
wiek: 25 lat
wzrost:169 cm
waga: 67,6 kg
talia: 74 cm
biodra: 92 cm
udo: 56 cm
moja docelowa waga to 60 kilogramów...ale jest to cel długoterminowy..
na razie skupię się na zrzuceniu 3 kilogramów do końca sierpnia, czyli po jednym kilogramie na tydzień...
pozdrawiam wszystkich którzy tu zajrzą : )
Oj tak, odchudzanie co jakiś czas towarzyszy nam w życiu. Ja już od małego mam problemy z wagą :( Ale wierze że jeszcze będę wyglądała jako tako :)
Co do moich ćwiczeń, staram sie codziennie ćwiczyć to, co tylko przyjdzie mi do głowy :D czyli orbiterek, rower, jakieś przysiady, brzuszki, bieganie itd
Wybrałaś bardzo dobry rodzaj diety, więc napewno osiągniesz swój cel :) I to napewno jeszcze szybciej niż myślisz. Jak bedzie ci dobrze szło, to ani się obejrzysz a już bedziesz blisko swojej upragnionej wagi :D
Miłego dnia :)
hej...dzięki za miłe słowa...prowadzisz może swój pamiętnik, to bym chętnie zajrzała..
Witamy :D
Ciesze sie, ze masz takie racjonalne podejście do gubienia kilogramów ;) na diecie 1500 -1700 i tak schudniesz, a przynajmniej po 2 dniach nie rzucisz sie na słodycze i zawartość lodówki. Każde ćwiczenie jest dobre, chyba że robi jakąś krzywde ;)
Zapraszam do mnie http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?t=71738&highlight=
Pozdrawiam :)
Witam kolejną wojowniczkę na placu boju :) Też odchudzam się "od zawsze" Nareszcie skutecznie, czego i Tobie życzę :)
Nie ja nie posiadam swojego wątka, aczkolwiek rozważam czy aby nie założyć takowego :) Bo z tego co widze, jest on baaardzo pomocny w odchudzaniu :) No i można przy okazji spotkać bardzo wiele wspaniałych osób :D
no po pierwsze wiiitam serdecznie:):)
po drugie gratuluje już zgubionych kilogramków... i trzymam kciuki zeby nastepne znikały też tak ładnie:)
ja tez odchudzam sie od kiedy pamietam ..ehh
witam serdecznie nowe koleżanki..obiecuję że w tym tygodniu jeszcze pozaglądam na Wasze fora...obecnie jestem trochę zabiegana, bo razem z narzeczonym szukamy mieszkania do wynajęcia i mamy kilka spotkań umówionych, a w środę dodatkowo zaczynam kolejny moduł na kursie duńskiego, więc muszę sobie powtórkę zrobić, coby jakoś pozytywnie wypaść w oczach nowej lektorki : )
co do planu dietowo - ćwiczeniowego...wszystko ok jak do tej pory..dziś wstałam godzinkę wcześniej by rano poćwiczyć..była jazda na rowerku (30 min) a potem 15 minut gimnastyki (wymachy nóg i takie tam)..do pracy dojeżdżam ponad 4 km..też na rowerku...moje pośladki mi kiedyś podziękują he he : )
teraz muszę jeszcze zaplanować co zjem na kolację...coś ciepłego bo na lunch miałam kanapkę z surówką..
nie wiem jeszcze jak wygląda mój bilans kaloryczny na dzień dzisiejszy, zatem zaraz zabiorę się za podsumowanie i potem cosik dopiszę...
Świetnie ci idzie :) Z takim planem na pewno uda ci się osiągnąć cel :)
Trzymam kciuki :*
hej..bilans już gotowy..po raz pierwszy zrobiłam go tak dokłanie, choć czasem trzeba było użyć zaokrągleń
wyliczenia prowadzę na podstawie bazy danych na dieta.pl oczywiście
możecie tu zajrzeć po dokładniejsze proporcje:
http://www.dieta.pl/eatenItem.asp
na śniadanko było musli z jogurtem i ananasem z puszki (6:00)
II śniadanie to 2 jabłka (8:15)
lunch: kanapka z 2 kromek razowego chlebka z serkiem żółtym i salami (akurat to miałam w lodówce - bo raczej nie jadam salami) + surówka z kapusty pekińskiej z ananasem, rodzynkami, słonecznikiem
podwieczorek: śliwka duża + jabłko (planowałam warzywka, ale jakoś tak wyszło) (15:00 bo w poniedziałki wcześniej kończę pracę - z reguły przegryzam coś ok. 16)
kolacja: 2 ziemniaczki gotowane z twarożkiem i szczypiorkiem (coś na ciepło) ( tak na 18 planuję)
do tego w ciągu dnia: woda mineralna + herbata zielona/czerwona - nie sprawdzałam ile...
proszę o uwagi co do mojego jadłospisu...co usprawnić...co pozmieniać, z czego zrezygnować.. : )
kalorycznie wyszło około 1540 kcal
teraz muszę jeszcze pomyśleć nad tym, co jutro w jadłospisie
pozdrawiam
[/url]
witaj,
ja niestety niezbyt potrafię oceniać czyjść jadłospis, bo wyznaję zasadę,ze trzeba jesć to co się lubi,tylko z większą uwagą,by nie przeginać:] nie odmawiac sobie wszytskiego, ale też nie serwowac codziennie słodyczy itd itp, wydaje mi się,ze jadłospis jest w porządku, mam tylko nadzieję,ze nie wypijasz syropu z puszki ananasa?!
Bo mnie któraś z forumiczek kiedyś za to opieprzyła,wiec to jest be:]
Ciężko było sie temu oprzeć,bo jestem ananasową maniaczką,no ale czego się nie robi;)
he he....staram się kontrolować tą zachciankę, choć na chwilę obecną nawet nie pamiętam czy nie zamoczyłam ust:)
do dziennego bilansu muszę jeszcze doliczyć 4 zjedzone przed chwilką suszone morelki...dopiero co z zakupów wróciliśmy i się skusiłam ich soczystym widokiem...piszę by być szczerą przed samą sobą...ale nie rozpaczam he he:)
do napisania
Jadłospis jak najbardziej dobry :) (nie to co mój)
Poza tym lepsze cztery morelki niż kostki czekolady :wink:
Dobrej nocy życzę :)
Witam kolezanke.
Widze ze swietnie sobie radzisz....czego efektem sa zgubione kilogramy.
Popieram zdrowa diete+ ruch.
Forum i osoby,ktore tutaj pisza bardzo wspieraja ....Zreszta zobaczysz sama.
Trzymam kciuki za gubienie nadprogramowych kilogramow.
Pozdrawiam.
Buziaczki!!.
Tusiaczek.
witam..jestem i dzisiaj...
oto mój dzisiejszy jadłospis:
śniadanko: jogurt+musli+3 morelki suszone
II śniadanko: mandarynka+brzoskwinia
lunch:2 kromki razowego chleba z masłem + sałatka z pieczarek, 2 jaj, szczypiorku, cebulki zaprawiona jogurtem i odrobiną musztardy
podwieczorek: mizeria pomidorowo-ogórkowa zaprawiona 2 łyżkami twarożku + 1 Wasa sezamowa
kolacja: jeszcze przede mną ale będzie bananowo-winogronowo-mleczna (moje kochanie było na zakupach i teraz mam tuzin bananów w lodówce, których niestety on nie jada, no ale kupował z myślą o mnie:)
ćwiczonka odfajkowałam rano..
naczytałam się troszkę na temat pulsu optymalnego dla spalania tkanki tłuszczowej: 220 - wiek, a potem między 60 a 80 % tej wartości - i spalamy tłuszczyk najbardziej efektywnie..dlatego staram się obecnie tego przestrzegać i zakładam "pulsator" (nie wiem jak to urządzonko się poprawnie nazywa) do jazdy na rowerku...
wydaje mi się że wcześniej, tzn. w poprzednich miesiącach jak ćwiczyłam to robiłam to zbyt intensywnie i dlatego spalanie tłuszczyku było znikome bo moja waga bezmiennie pokazuje 27 % (według instrukcji norma zamyka się na 30% - odbiega to trochę od moich informacji na ten temat,ale może ta waga inaczej jakoś to kalkuluje)
pozdrawiam wieczornie:)[/url]
hej...witam serdecznie w środowy wieczorek...strasznie już dziś jestem zmęczona więc tylko co dzisiaj trafiło do brzuszka
rano były ćwiczonka
crosstrainer: 30 minutek
bieżnia:15 minutek
+ z ciężarkami trochę wymachów na ramiona i biust
+wymachy nóg na biodra i pośladki
+ brzuszki
razem tak 70 minut wyszło wszystkiego
śniadanko: maślanka 250 ml naturalna z łyżką dżemu truskawkowego i bananem
II śniadanko: 2 jabłka + kawa cafe malange (jakoś tak z expresu)
lunch: makaron z sosem warzywno-mięsnym z gotowej mrożonki na łyżce oleju (100g produktu to 120 kcal) jakieś 250 g
podwieczorek:jogurt + banan + 2 morele suszone
kolacja: maślanka + banan + winogrona dwie spore gaście
ok.20ej szklanka soku pomidorowego + brzoskwinia
w czwartki postanowiłam sobie robić dzień wolny od ćwiczeń bo to najdłuższy dzień w pracy (od 6 do 16)..i należy mi się odpoczynek:)
pozdrawiam was serdecznie...i czekam na wasze posty..:)
Świetne dni miałaś :) Oby tak dalej :)
I to prawda każdemu się należy odpoczynek :)
spowiedź z dzisiejszego dnia:
śniadanko:wasa sezamowa z plastrem sera żółtego, banan (ok. 5tej)
II śniadanko:maślanka z ryżem, bananem, łyżką dżemu truskawkowego - taki mix z tego zrobiłam i zabrałam do pracy (8:15)
lunch:warzywa z patelni z ryżem i bekonem - mix przygotowany w domku
podwieczorek:banan + brzoskwinia + kilka moreli suszonych
kolacja: 2 tosty z 2 plastrami sera, plastrem salami,posmarowane masłem, 1/2 czerwonej papryki + pomidor
po kolacji jeszcze wciągnęłam brzoskwinię
kolega z pracy dziś częstował murzynkiem czekoladowym - ale odmówiłam, choć to moje ulubione ciasto, ja w ogóle lubię wszystko co czekoladowe...zatem jestem z siebie bardzo zadowolona (teraz he he - wcześniej kwaśną minkę miałam) - ale skoro postanowiłam przez te 3 tygodnie zrzucić 3 kilo to tego dokonam:))
w sobotę ważenie...mam nadzieję (bardziej wierzę) że będzie się czym pochwalić...
opowiem wam jeszcze o czymś...mam takie spodnie...stare bojówki fiszbona...które służą mi za miernik "nadwagi" - tzn. jak jestem w formie, fit to leżą idealnie, i zapinam się bez wciągania brzuszka, ale jak sobie tylko pofolguję to od razu wylewa mi się sadełko lub też w ogóle się nie dopinam...
mierzyłam je w styczniu no i były problemu..tzn.nawet przy wciągnięciu brzucha miałam problem z ich zapięciem, a dziś robię to bez problemu...to jest dla mnie prawdziwy, namacalny znak że mojego ciałka ubywa..
a wy też może macie takie spodnie?:))
Też mam takie spodnie :!: To lepsze od wagi :)
ładne menu :)
Pozdrawiam serdecznie :D
hejka..dzięki doris za odwiedziny..również pozdrawiam...
poprawiłam dane na moim "suwaczku", ponieważ nie wiedziałam że można ułamkowe wartości wpisywać..teraz jest poprawnie...jutro ważenie zatem liczę na kolejną zmianę i miłe przesunięcie w prawo
Na pewno waga pokaże mniejszą wartość :)
Ja zamiast spodni używam centymetra :P bo rzeczy za małych sukcesywnie co pół roku się pozbywam :P (moja kochana rodzina płci żeńskiej zawsze naciska :wink: )
Hej :!:A to mnie Koleżanka zaciekawiła. Ten duński to z konieczności czy sympatii :?: Dla mnie to on się zawsze niezwykle trudny wydawał.Cytat:
Zamieszczone przez nomorejojo
Pozdrawiam
w pierwszej kolejności muszę uzupełnić wczorajszą listę jedzonkową...
piątek wyglądał tak:
śniadanko: 1/2 szkl. soku pomidorowego, banan, brzoskwinia
II śniadanko: kromka chleba z masłem i jajkiem na twardo, 1/2 czerwonej papryki, pomidor
lunch: maślanka z ryżem i owocami: 2 banany, 2 morele suszone, 3 plasty ananasa, kilka rodzynek
podwieczorek: banan, brzoskwinia, skubałam ciastka czekoladowe do spróbowania czy upieczone - razem może i z 3 takie ciacha zjadłam
kolacja: filet z łososia w panierce (usmażony na oleju), miseczka winogron, szklanka soku z czarnej porzeczki
ćwiczyłam rano jakieś 40 minut ogólnej gimnastyki na wybrane partie ciała
odnośnie chlebka: to jadam wyłącznie czarne pieczywko, chyba że zaznaczam inne
dzisiejsze menu:
śniadanko:kromka chleba z masłem, 125 g serka wiejskiego, pomidor, 1/2 papryki żółtej
II śniadanko: banan, jabłko
na obiad planuję: 1 filet z łososia jak wczoraj, z fasolką szparagową z mrożonki
na kolację najprawdopodobniej koktajl jogurtowo - bananowy (he he jeszcze mi trochę tych bananów zostało:)
w międzyczasie wypiłam szklankę soku porzeczkowego (jakieś 150 kcal na 250 ml)
a teraz wyniki porannego ważenia (rytuał każdej soboty):
waga: 66,5 kg
biodra:91
talia:73
udo:55
jak zobaczyłam co pokazała waga to aż szok przeżyłam..za pierwszym razem wskazała 66,2 ale weszłam jeszcze raz by się upewnić i już unormowało się na 66,5..i jestem teraz taka szczęśliwa że te moje tygodniowe działania zaowocowały takim rezultatem..
co do dzisiejszych ćwiczeń to byliśmy już na 8-kilometrowym spacerze, jakieś 2 godzinki nam to zajęło, ale było to przy okazji zwiedzanie (punkty widokowe w okolicy)...dało to ponad 11 000 kroków, czyli norma przy gubieniu wagi została wyrobiona..muszę się bardziej starać by ją wyrabiać codziennie bo to w końcu najprostszy sposób na zgrabną sylwetkę ( apropo liczenia tych kroków to używam krokomierza zakupionego w zeszłym tygodniu za niecałe 25 złotych:)
dziś jeszcze mam w planach pojeździć rowerkiem min. 30 minut
wieczorkiem w razie czego doniosę jak przetrwałam resztę dnia, bo dopiero 15:30
pozdrawiam
[/url]
do doris76:
ten duński to po części z konieczności, gdyż od listopada jestem "rezydentem" Danii, zatem miło by było umieć porozumiewać się w tym języku..obecnie w dużej mierze korzystam z angielskiego... ale pierwsze kroki w duńskim już stawiam..
ale też z przyjemności bo nikt mnie nie zmusza do jego nauki, a ostatnio zastanawiam się nad rozpoczęciem studiowania filologii duńskiej na Wydziale Skandynawistyki w Poznaniu...na razie to plan i mam jeszcze rok na przemyślenia w tej kwestii, bo nabór jest dopiero jesienią przyszłego roku...
pozdrawiam i życzę udanego weekendu
do rascal:
zatem przygotuj się na pozbywanie już niedługo rzeczy za dużych...bo w końcu chyba o to również nam chodzi, by kupić coś nowego w mniejszym rozmiarze:))
pozdrawiam
poprawki do jadłospisu:
do obiadku wypiłam dodatkowo 200 ml barszczu czerwonego Knorra, coś a'la goracy kubek
potem zjadłam jeszcze ciasteczko
koktajl kolacyjny zrobiłam z 200 ml jogurtu waniliowego light (30 kcal/100 ml) i 2 bananów
ćwiczonka natomiast zamknęły się w 50 minutach spędzonych na rowerku stacjonarnym i 10-minutowej gimnastyce
a teraz już wykąpana, z kremikami wklepanymi w skórę idę się relaksować
pozdrawiam serdecznie
Może za kilka miesięcy wymienię całą garderobę :PCytat:
zatem przygotuj się na pozbywanie już niedługo rzeczy za dużych...bo w końcu chyba o to również nam chodzi, by kupić coś nowego w mniejszym rozmiarze:))
Mniejsza waga faktycznie motywuje :) Super :)
niedzielne menu:
śniadanko: kromka chleba z masłem, liściem kapusty pekińskiej, plastrem sera żółtego i plastrem chudej wędliny, 1/4 żółtej papryki, pomidor
II śniadanko:ciasteczko, 150 ml soku porzeczkowego
obiad:1,5 fileta z łososia w panierce, warzywa z patelni (mieszanka mrożona), 2 łyżki sałatki greckiej z fetą
na kolację planuję koktajl bananowy taki jak wczoraj
z ćwiczonek to na razie byłam na 10-kilometrowym spacerze, co według mojego krokomierza daje 477 spalonych kalorii:)
do tego dorzucę jeszcze ćwiczenia na brzuszek, bo na rower nie mam już dziś ochoty
pozdrawiam serdecznie
no witam:)
dośc długo mnie nie było ale juz wróciłam i widze ze super dajesz sobie rade:) oby tak dalej ...ruchu widze duzo i to sie chwali... a jakie to ciasteczka sobie podjadasz?:P
w zeszłym roku jednorazowo wymieniałam z 44/46 na 38/40 czułam się jak pretty woman... cudowne uczucie :) mimo, ze próżne ;)Cytat:
Zamieszczone przez rascal
Pozdrawiam :)
hej..jestem w końcu dzisiaj...wczoraj miałam duński więc jak wróciłam do domku to już mi się nic nie chciało...
zatem czas uzupełnić zapiski:
poniedziałkowe menu:
śniadanko:takie danko jogurt z ryżem i dżemem 175 g, banan
II śniadanko: 2 jabłka
lunch:kanapka z 2 kromek chleba z masłem, liściem kapusty pekińskiej, plastrem chudej wędliny, plastrem sera żółtego + porcja surówki z fetą
podwieczorek (większy był niż w planie zakładałam): banan, 2 nektarynki, trochę rodzynek chwyciłam z torebki:)
potem jeszcze jogurt
kolacja: szkl.barszczu Knorra, mała porcja na ciepło: kawałki ryby z warzywkami
dzisiejsze menu:
śniadanko: jogurt 150g, banan
II śniadanko: 2 * Wasa sezamowa,125 g serka wiejskiego, 1/2 zielonej papryki, pomidor
lunch: ryba z warzywami
podwieczorek: deser waniliowy z sosem truskawkowym, takie gotowe danko, 2 nektarynki
potem ciastko jeszcze :( eh he he (tak się na mnie patrzą - oj muszę je gdzieś schować to nie będą kusić)
kolacja: na razie się nie zdecydowałam - zależnie od poziomu głodu
ćwiczonka były rano wczoraj i dziś: ok.70 minut: orbitrek i bieżnia a potem jeszcze brzuszki, to już mój standardowy program
do asq25:
mój facet dostał w pracy takie ciasteczka zamrożone do upieczenia samemu w domku...choco coś tam się nazywają..przepyszne..mają w sobie kawałki czekolady i drobinki orzeszków...ogólnie postanowiłam że nie będę ich jadła(łapczywie:)),ale skuszam się czasem na jedno dziennie
do doris76:
łał, wow, łał - no niesamowite, aż tyle rozmiarów mniej..ja praktycznie ubieram się w 40/42, choć tutaj w Danii to i "s"-ki mam w swojej garderobie...ale to nie moja zasługa a Dunek, które są takie innowymiarowe:)
a tak na marginesie: znaleźliśmy mieszkanie:))) i wprowadzamy się 1 listopada...już się doczekać nie mogę tej zmiany..
pozdrawiam was serdecznie..papatki
Jakie masz śliczne menu :)
Mieszkanko :arrow: super :)
Kocham skandynawskie i amerykańskie rozmiaru... takie to nosze "S" lub 36 :D Dobrze robi na psychikę :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
A ciasteczka - uwielbiam, zwłaszcza z orzeszkami i lody MNIAM. Wliczam sobie do dziennego bilansu kalorii. W czasie kiedy schudłam 20 kilosków jadałam takrze zcekoladę, ale np. 2 ksoteczki raz na kilka dni. Uważam, ze taka całkowita eliminacja niektórych rzeczy też nie jest dobra :)
hejka...witam i dzisiaj...
poziom głodu kolacyjnego okazał się wybitnie duży w porównaniu do innych dni...zjadłam w końcu kanapkę z wędliną (2 plastry) i marchewkę i jeszcze owoce..i CIACHO :)
okej, odstępstwa od diety się zdarzają - co tam..nie będę się zamartwiać
wczoraj jak wracałam z pracy rowerkiem to "dopadł" mnie deszcz no i dziś mam tego konsekwencje...gardło mnie boli, więc strepsilsami się posiłkuję
co do menu:
śniadanko: danko risifrutti (w końcu sprawdziłam jak też ono się nazywa) no wiecie ten jogurcik ryżowy z dżemem, banan - przyzwyczaiłam się do takiego posiłku po ćwiczeniach, a tak na marginesie to był ostatni banan he he...trzeba Tomka po zakupy zatem wysłać:)
II śniadanko: 2 krakersy Wasa pomidorowo-serowe (30 kcal na krakersa) - nie wiem czy w Polsce takie są, przy okazji czyli już za 10 dni sprawdzę:) jabłko i nektarynka
lunch: kanapka z 2 kromek chleba, z masłem, plastrem sera i wędliny, surówka z kapusty pekińskiej, marczewki, rodzynek i szczypty cukru oraz soku z cytryny
podwieczorek: 2 krakersy jak rano, 2 nektarynki, dużachny kubek mleka 0.5% (cieplutkiego by gardełku ulżyć)
na kolację planuję: 2 * Wasa z twarożkiem naturalnym i dżemem, i zapewne jeszcze będzie mleczko
do doris 76:
każdego dnia wieczorkiem nakreślam sobie w notesie plan posiłków na kolejny dzień - kiedyś robiłam to na tydzień z góry ale wówczas z realizacją było gorzej - no i staram się tego trzymać - potem widzę gdzie i jakie odstępstwa robię, no i w końcu nad czym trzeba popracować, w czym się ograniczać, a co zupełnie wyrzucić - idę zaraz do twojego pamiętniczka
pa pa
No cześć, przylazłam :)
Piszę sobie i w zeszycie i na lodóce, co mnie zcasem stopuje przed spałaszownaiem czegoś ponad limit, ale czasami pomaga w drugą stronę i uswiadami mi, że muszę troszkę dopić kalorii, zeby nie rozregulowac organizmu, bo wejdzie w tryb głodowy i przestanę chudnąć.
Nieustająco trzymam kciuki za dalsze spadki, bo nic nas mardziej nie motywuje :D
Buziaki, miłego popołudnia, bez wpadek jedzeniowych :) :!: