Jestem
po długiej nieobecności, co nie znaczy, że uciekłam, bo nie trzymam diety.
Dużo mam ostatnio na głowie (poza włosami, które sa raczej wspomnieniem niz stanem realnym).
Skończyłam pisac pracę. Jeszcze tylko kosmetyczne poprawki i druk. Zadowolona jestem, ale jakos tak dziwnie się czuję. Poza tym został jeszcze dyplom do skonczenia. Obrona w czerwcu.
Co do diety to nie liczę kalorii, tylko tak na oko, ale chudnę. Minimalnie,ale zawsze coś. Do50 jeszcze nie dobiłam. Zważę sie po@. Ok około2 tygodni wmasowuje krem w uda i posladki i aż sie sama dziwię, ale sa rezultaty. To nie tylko autosugestia. Ciuchy mówia same za siebie. Skóra jest gładsza to oczywiste, ale zaczyna mi sie modelować sylwetka. Oporne miejsca chyba puszczają. Ciekawe jak długo wytrwam.
Postaram się zagladac tu częściej.
A nerwowa jestem ostatnio straszliwie...