-
dzisiaj sauna... i jogurcik na kolacje... ostatnio sporo pracowałam wiec było troche podjadania ale głownie rzeczy w stylu jablko kiwi pomarancza nie mam w pokoju zadnych slodyczy oprocz batonikow musli ktore wydziela mi kumpela 1 na dzien ;) wiec jakos pokusa jest opanowana...
:)
na razie pieknie rano wstaje i ciesze sie widokiem 77kg :) oby do konca maja dotrzec chociaz do 72 kg i bede bardzo szczesliwa :)
-
Podjadanie owoców się nie liczy ;)
-
to dobrze ;) bo na razie z potwora ciasteczkowego przeobraziłam sie w potwora owocowego :D
-
ostatni tydzień przebiegał na pracy nad projektami i żywieniem się na szkolnej stołówce... waga się za bardzo nie wahnęła, ale ja się czuję po tych obiadach jakaś taka ociężała... więc dzięki Bogu to już mam za sobą i mogę na spokojnie wrócić do swojego gotowania :)
milej soboty!
-
Nie ma to jak swoje jedzonko :D
-
Gratuluję silnej woli no i spadku wagi :!:
A ja narazie żyję na jogurcie Danio i kanapce grahamu... :lol:
-
staram się jak mogę... ale po straceniu tuch kilku kg zaczał się teraz jakiś dziwny czas łaknienia... dobrze że nadal z rozumem robię zakupy i jedyne rzeczy na które się mogę połakomić to wafle ryżowe, jabłka, brzoskwinie lub kiwi i pomidory ... żadnych słodyczy
widocznie taki czas próby :D N I E D A M S I E ! ! !
-
chyba owoce i warzywa zrobiły swoje... 0.5 kg mniej ;)
-
-