Zmiany, zmiany, ZMIANY! 8)
Wersja do druku
Zmiany, zmiany, ZMIANY! 8)
A cos więcej :?:
Więcej? O mnie nie można wiele powiedzieć, hiehieh ;) Najważniejsze to, że chcę dobrze się z sobą czuć. Fakt, że dobrze się czuję 8) ale mimo wszystko, zawsze może być lepiej i ten pamiętnik ma mi pomóc, o! :D Na temat zdrowego odchudzania wiem sporo, więc najważniejszym zadaniem będzie to teraz wprowadzić w życie :D hhahah^ Ale nie zamierzam szaleć :P
śniadanie:
pomarańcza&kiwi
płatki pszenne z mlekiem plus łyżeczka kakao
II śniadanie:
chlebek pełnoziarnisty z indykiem
III śniadanie:
jabłko
obiad:
barszczyk czerwony
marchewka
fasola czerwona, mniam! :)
2 plasterki szynki
jajko plus otręby pszenne i siemię lniane
podwieczorek:
troszkę orzechów i słonecznika
odrobina suszonych moreli
pół naleśnika (wspaniałość wspaniałości - wcale nie zamierzam żałować tego, że go zjadłam! :D )
kolacja:
szklanka mleka
No! A więc kot najedzony :D:D
Kotku, radze wrócić tam gdzie Twoje miejsce. ;> i gg mi daj!
A ja żałuję, ale Pączek znowu wygrał ze mną walkę - poległam już na starcie :twisted:
Czarnuh, tu jest moje miejsce - mam przed sobą wizję wieloletniego przebywania na tym forum, a za kilka lat nastolatką już nie będę ;)
Kfiatuszku, u mnie ten naleśnik też nie był planowany. Ale najważniejszy jest umiar - normalnie zjadłabym trzy. Wiesz co myślę? Najlepiej powoli wprowadzać w życie wszystkie te zmiany, jeśli się jest taką życiową konserwatystką jak ja. Przyzwyczajenia biorą górę i robienie wielkiej rewolucji nie ma u mnie racji bytu. Nie na dłuższą metę. Za to powoli nauczyłam się już paru rzeczy: że trzeba ćwiczyć (i ćwiczę - to wchodzi w krew i zaczyna sprawiać przyjemność ;), jeść spore śniadanie, pić dużo niesłodzonych napojów. Wszystko elementarne, ale kiedy zmienię już jedną rzecz i się do niej przyzwyczaję, mogę zmieniać kolejną, i kolejną, i kolejną ;)
masz rację :!: :!: :!:
I pewnie, ze nastolatką nie bedzie się całe zycie, ja tak myślałam. Tylko jak patrzę w kalendarz to nie dowierzam<ale czarno na białym>, że już 27 wiosen za mną :roll: :roll: :roll:
Ale jeszcze jestes :D :!:
Tak, tak, jestem ;)
A więc jedzonko dzisiaj:
śniadanie:
2 mandarynki
musli z mlekiem i łyżeczka kakao
II śniadanie:
razowy pełnoziarnisty z mielonką czy czymś ;)
Później zobaczymy.
Byłam dziś sobie u chirurga z moją kontuzją (heheh :P ), ale niewiele powiedział. To nic groźnego, mam czymś tam smarować i nosić bandaż albo opaskę, o! Oby miał rację - taka ładna pogoda, a ja nie mogę biegać!
Lecę uczyć się słówek na angielski.
Btw. polecam Szlifuj swój angielski
Oj dziewczyny, przecież to forum to pamiętnik odchudzania :!: Dla wszystkich :!: :!: :! :D
No to lecz to swoje kolanko, bo na zewnatrz robi się pieknie i pobiegać by sie przydało :lol: No i ucz się tych słowek - w dzisiejszych czasach język to podstawa - wiem co mówię :lol:
Ale ładnie się odżywiasz :D A przyznasz się ile ważysz?
hhehe "szlifuj swój angielski" też musiałabym się do nauki bardziej przylozyc ;D
Dzięki :*
Kiedyś przyznam się do wagi, ale jeszcze nie teraz ;) Coś czuję, że by mnie to bardzo zdołowało.
śniadanie III:
jabłuszko
obiad:
fasola czerwona (od wczoraj zostało trochę ;) )
ogórki warszawskie
kapustka kiszona, mniam! (dawno nie jadłam ;) )
ziemniak taki sobie mały (60g)
i uwaga, uwaga! wspaniały dorsz (a co tam, że smażony! :P )
podwieczorek
orzechy i słonecznik (20g) - nienasycone kwasy tłuszczowe, ajj ;)
Na kolację myślę coś białkowego, jakiś serek albo mleczko, o! Jest fajnie :) Ok. 1350kcal
Czas się zabrać ostro do roboty. Muszę trochę posprzątać w chacie, bo przyjeżdża do mnie Francuzka na wymianę :) Na razie wydaje się być b. sympatyczna :) Spadam śpiewać i tańczyć i jeść pomarańcze CU :*
U mnie w szkole też jest wymiana francusko-polska, ale nie dla mnie takie imprezy.
Fasolka czerwona, kurde wy wszystkie małyście dzisiaj pyszności a ja się męczyłam z ryżem z sosem.
Dieta u ciebie wyglada tak zdrowo że mr
Kobito! nkkt, witaminy, białko i żadnego syfu:D
*kłania się*
no no :brawo:
Dzisiaj jest ok :) Byłam na szczepieniu przeciwtężcowym. A to podobno ostatnie z tych koniecznych (no, nie licząc tych za które sama zapłacę :P)
Stopa nawala co prawda, ale może będzie dobrze. Muszę zrobić rentgen tego badziewia (i znowu iść do lekarza! :evil: Trzeci dzień z rzędu, wrr!) Muszę się zabrać ostro do nauki... ale dam radę ;)
Jedzonko dzisiejsze:
śn:
2 mandarynki
płatki owsiane, mleko i (oczywiście!) łyżeczka kakao
II śn:
chlebek pełnoziarnisty: kromka z szynką, kromka z serem żółtym
III śn:
jabłko
obiad:
ogórek, mniami, świeżo kupiony ;)
sałata
ziemniaczek
i rybka od wczoraj
i oczywiście mięsożerna vero kot nie mogła sobie odmówić plasterka szynki ;)
podwieczorek:
trochę orzechów i słonecznika (20g jak zawsze ;) )
kol:
jogurt naturalny plus otręby pszenne
Razem troszkę ponad 1250kcal. Vero zadowolona ;)
Spadam się uczyć. Dzięki, że wpadacie :*
{dumna z kota} brawo! :*****
Oh yeah yeah 8) Osz jak miło, że weekend się zaczyna :D Stwierdzam, że zrzędzę jak stara baba jeśli chodzi o tę stopę. Już wszyscy wiedzą o tym, jak bardzo cierpię, heheheh :) A z kosteczkami jest wszystko dobrze, więc prwdpdb jest jakiś krwiak, ale to szybko zniknie, haha, JAK WSPANIALE! Rower na mnie czeka ;)
Żarełko dobrze - prawie to samo, co wczoraj, jak na to nie spojrzeć, ale BYŁO DOBRE, a to najważniejsze ;) Piszę (nie musicie czytać, hiehieh ;) )
śn:
pomarańcza
musli z mlekiem
IIśn:
pełnoziarnisty z serkiem topionym i sałatą
obiad:
mały talerz pomidorowej z makaronem
ziemniaczek
gotowana marchewka
kiszona kapusta
rybka
podw:
pomarańcza
kolacja:
pomidor
ogórek
jogurt naturalny z otrębami
ok. 1300kcal ;)
Ajj, i czas dorzucić jakieś ćwiczonka, heheh :) Lecę zrobić sobie pół litra herbaty ;) ;) Polecam czerwoną earl grey (mniami! a na początku wydawala mi się obleśna... dziwne :) ) i yerba mate (kurde, kończy się już :( )
Hej hej :D
Oh yeah,
dzisiaj kolejny jadłospis vero. Najlepsze jest to, że mimo, iż (aj, jak nie lubię mówić 'iż') nikt na to nie patrzy i piszę sama do siebie, staram się jednak jeść w miarę zdrowo ;) I fajnie, bo robię to dla własnej satysfakcji ;) Dziś będzie młyn w chacie, muszę zacząć sprzątać :( To DZISIAJ JUŻ przyjeżdża Anne-Laure na wymianę!! Jakoś to do mnie nie dociera... Mam lekkiego stracha, że jej się tu nie spodoba, że ja jej się nie spodobam. Ehh, no ale co tam.
Jedzonko!
śn:
mandarynka
jabłko
2 kanapki z pełnoziarnistego: 1 z szynką i sałatą, druga z serkiem wiejskim
IIśn:
będzie kakao! ;)
500kcal, o!
To ja popatrzę na Twój jadłospis :P I stwierdzam, że nieźle ;) A co to za wymiana jeśli mogę spytać?
Jak śmiesz "iż" nie lubić <3Cytat:
Zamieszczone przez vero
życzę Ci by "iż" nawiedziło Cię nocą :twisted:
Wydaje mi się, iż Ona sie boi bardziej od Ciebie (; Spodobacie się sobie nawzajem, hahaha xDCytat:
Zamieszczone przez vero
Wohhoo dobrze spożytkowane kalorie;p mimo, iż przed chwilą jadłam, to aż się teraz głodna zrobiłam ;pCytat:
Zamieszczone przez vero
Maagda - wymiana francuska, brrr... Franca uczę się chyba od dziesięciu lat, a umiem tyle, co po roku nauki :roll: Wolałabym gadać po angielsku, ale laska tak średnio mówi (a przynajmniej pisze)... Więc nie wiem, jak to będzie. Ja i mój wrodzony optymizm :roll: Poza tym, idziemy dziś z całą ekipą na 'disko disko' do klubu, a ja nie mam na to ochoty, grr.
Sjuper - ja czuję, że zaraz pożrę dwadzieścia tostów z ogromną ilością masła (teraz możecie zobaczyć, jakim jestem obżartuchem :P) Mam taką ochotę, wrrr! Jak się zabiorę za sprzątanie, to może przestanę o nich myśleć.
IIIśn:
szklanka soku pomidorowego
trochę ogórków konserwowych,
trochę zwykłego
540kcal
Osz, i już mam ochotę na obiad :( Co, kurde, ze mną się dzieje? Dzisiaj cały czas myślę o jedzeniu, wrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!
http://www.pomocnicykuchenni.pl/foto/144_1_small.jpg 8)Cytat:
Zamieszczone przez vero
Ajj, Sjuper, bez takich ;) Nie trzeba, haha^ Ta Francuzka jest mega pozytywnie rozjebana, niedawno wróciłyśmy z klubu, kurde, ona tańczyła cały czas!! She's so crazy, I just can't understand it! I like her. Merrdeeeeeee! Ly pitęęę, hahaha :lol: Nauczyłam się nowych słówek po francusku, a i ją pięknie nauczyłam mówić 'kur.wa, ja pie.rdole' haahah. Nie miejcie mi tego za złe, heheh ;)
Reszta jedzonka:
obiad:
marchewka
kapusta kiszona
2 pyzy z mięsem (110g)
kolacja:
ok. 70g serka wiejskiego lekkiego
pomidor
2 rzodkiewki
plasterek szynki 18g
trochę papryki
a i później Anne-Laure podarowała nam takie wspaniałe karmelki, musiałam spróbować jednego (chyba 5g, jutro sprawdzę), mega dobre ;)
a i jeśli liczyć wódę to było chyba z 400kcal. Nie szalałam zbytnio ;) Gonna be alright, yeah yeah ;) Jak jutro policzę kalorie za dzisiaj, to się okaże. Tymczasem piję litry herbaty i idę spać ;)
:wybucha smiechem: czego ty uczysz obcokrajowcow :D No ale to prawda jednak, ze w obcym jezyku nauczysz sie najszybciej...klnac
hahah no i na tym Anne-Laure może zakończyć naukę <3
no to ba^ najwazniejsze juz umie ;D
No, a więc wczoraj było 1400kcal - good ;) Francuzka mam nadzieję już śpi. Jej, nie wyobrażacie sobie, co to za męka, kiedy ona jest pełna energii, a mnie chce się spać. Byłyśmy dzisiaj na 'zakupach' i żarełku w Poznaniu, razem z jej i moimi kumpelami więc nie było źle ;) Ogólnie, czuję, że to dla mnie trochę duże wyzwanie. Z gadaniem nie ma problemu (chociaż to ja głównie gadam :?), ale nie chcę, żeby się nudziła i wychodzi na to, że ja już nie wyrabiam. Eeh tam!
Żarło:
śn:
pomarańcza (180g)
mleko (200ml)
crunchy (20g)
jajko
sałatka jarzynowa (50g)
IIśn:
kromka chleba schulstad fitness (35g)
serek wiejski (25g)
obiad:
surówka z selera (ok. 150g)
ziemniak (60g)
pierś kurczaka smażona w panierce (ok.80g)
kolacja:
sałatka Vega z kfc - dobra, acz sosu nie próbowałam
Ok. 1000kcal. Wrrr! Za mało białka, aj!
Ehh, jutro mam niby iść do szkoły. Nie wiem, jak mam to zrobić, bo się totalnie nie chce. I jeszcze po drodze odstawić Anne-Laure na wycieczkę krajoznawczą :roll: Wesoło jest.
Dżiz, napiszę, bo muszę. Mówiłam, że będę spisywać jedzonko, a już mi się totalnie nie chce. Zresztą wychodzi, że za mało żelaza i cynku wżeram. Później te nędzne skurcze łydek i beznadziejne paznokcie, brrr. Francuzka dobrze, b. fajna. Miałam dziś ochotę na bro, ale musiałam się jakoś powstrzymać. Snuffałam i złapałam muła w pubie, myśląc jaka to nie jestem brzydka... :roll:
śn:
grejpfrut 180g
płatki musli lajtowe 50g
mleko 200ml
IIśn:
schulstad fitness 70g
sałata 15g
serek wiejski 20g
IIIśn:
jabłko 130g
kefir 200g (po 2h, hahaha, i zaliczam do jednego posiłku, żeby nie było, że jem 4 śniadania :P)
obiad:
pomidory 150g
serek wiejski lekki 60g
pół kiełbasy (ahh, Anne-Laure też musiała zjeść, hahaha ;) )
sałatka grecka 100g, czyli trochę sera typu feta, pomidory, papryka, cebulka, ogórek, oczywiście sałata i oliwa
kolacja:
jogurt naturalny 120g
1050kcal
Ja już nie wiem, czy o czymś zapomniałam, czy co. Jakoś tak dziwnie mało. A przecież jadłam DUŻO!!! Ocb?
Wymiana ok, codziennie spotykamy się z Francuzami w pubie albo gdzieś. Poznałam trochę ludzi, mega sympatycznie. W ogóle zajebiście, tylko trochę to wszystko męczy. Od rana do wieczora trzeba zapewnić im jakieś atrakcje. Chociaż Anne-Laure jest bardzo w porządku i nie narzeka kiedy musimy wracać o 22 do chaty. Ahah, i bardzo lubi faje. Jeśli ktoś to czyta - wiecie, że we Francji fajki kosztują chyba 5 euro? Albo coś teraz kręcę. W każdym razie u nas mega taniocha pod tym względem, hiehieh. I oczywiście wszyscy korzystają z tej okazji ;) Jutro mam lajtowy dzień, bo wracają dopiero o 19. Czyli tylko wieczór muszę jakoś zorganizować. A już jest plan, żeby zabrać ją na gorącą czekoladę do kawiarenki i pogadać z resztą Francuzek, haha ;) So nice. My English is getting better ;)
Buźka
Oł maj, ale tu spamuję... Powinnam niby zmieniać stare posty, żeby nie było kilka pod rząd. Ktoś się kiedyś wkurzał ostro za to, choć ja nie wiem, co w tym złego. Więc jest kilka pod rząd, a jak!
Coś dziś się rozpędziłam przy obiedzie :?
śn:
banan 80g
grejpfrut 105g
mleko 2,5% 250ml
cini minis 40g
IIśn:
schulstad fitness 60g
sałata 15g
ser żółty 22g
IIIśn:
jabłko 170g
obiad:
sok pomidorowy 200ml
sałatka grecka z wczoraj 250g
kapusta kiszona 100g
pyza 55g
pieczone mięsko 100g
Już jest 1330kcal. Źle. Co ja zjem na kolację??!?! Ale jakoś mam nadzieję nie zawalę wszystkiego...
Na kolację serek wiejski ;) Mmmm... :D:D
MYŚLE, ŻE SEREK BĘDZIE ŁOKI. i PAMIĘTAJ NIE ZAWALISZ!!!!!!!!
Verooo <3
Nier zmieniaj postów to forum to i tak jeden, wielki spam:P
Nie wiem gdzie Ty w swoim jadlospisie widzisz zawalenie^^
Ehh, dzięki :*
Nie będę zmieniać postów, a jak! Mam dzisiaj mega chandrę - konflikt ról pomiędzy fajną koleżanką a dobrą córką. Snuffam, ile wlezie, bo nie daję już rady. Zjadłam jeszcze surówkę z marchewki, chyba ze 30g, bo mama powiedziała, że to nie w porządku, kiedy Anne-Laure je, a ja nie. Szkoda tylko, że je o 22. No ale co tam. Ja nie widzę żadnego problemu - tylko dlaczego JA mam jeść? W szkole śpię, nic nie robię (na szczęście mamy lajta, bo wymiana). Co do serka wiejskiego - zjadłabym, ale nie było czasu i okazji. Zresztą, i tak nie jest źle. Najgorsze jest to, że mam ciotę. A nie jednak - najgorsze jest to, że 10 dni za wcześnie!!! Co to za jazda?!?! Nigdy w życiu czegoś takiego nie miałam!! Jak już, to najwyżej nie było wcale albo się spóźniała, grr. Ale walić to. Buźka, me drogie baby :*
To niech je... ^^ Długo jeszcze u Ciebie będzie? I w ogole, jak idzie dogadywanie się z nią ?
Dobrze, nawet bardzo, choć to ja nawijam w dużej mierze ;) Będzie do niedzieli, ale od czwartku do soboty jadą do Krakowa, więc będą trzy dni spokoju. Głupie to jest takie, bo oni, tzn. Francuzi codziennie muszą gdzieś łazić. I codziennie spotykamy się w pubie. Smutne jest to, że chciałabym zawsze z nią zostawać dłużej (bo się zwykle po 2 browarach dobrze bawi), ale nie mogę, bo transport, tzn. mama musi być wcześnie w chacie. Zresztą, rozumiem to - bo nie dość, że codziennie wokół niej musi latać, to jeszcze zawozić i odwozić wszędzie, itd. itp. Bo oczywiście mieszkam kilka kilometrów od miasta, a busy po 22 nie jeżdżą... I taka nędza powstaje - wracamy wcześnie, mama zła, ja zła. Shit.
Ehh... współczuje. No to zaraz święty spokój. Przynajmniej na trochę. Będzie dobrze Kocie, nerwy do konserwy <tuli aż dusi> : ***
trzymaj sie verus:* u mnie @ tydzien wczesniej :shock:
Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, jakie to miłe, kiedy widzę takie wpisy. Dzięki ;) U mnie już lepiej. Zaraz spadam na ognicho, a jutro od 6 rano mam święty spokój. I nie chodzi tu o to, że nie lubię tej Francuzki, bo ją lubię. Tylko to organizowanie jej czasu od rana do wieczora jest trochę męczące. Ale ogólnie spoko ;) Będzie co wspominać!! :P
Jedzonko (chyba za dużo, bo nadal czuję ciepło na twarzy, a to moja naturalna reakcja na zjedzenie za dużej ilości żarcia w krótkim czasie :/)
śn:
pomarańcza 180g
mleko 2,5% 250ml
cini minis 35g
IIśn:
schulstad 55g
ser topiony 15g
sałata, ogórek
IIIśn:
banan 110g
kefir 2% 200g
obiadokolacja:
pomidor 55g
ogórek 25g
rosołek z 40g ugotowanego makaronu (talerz)
surówka z marchewki 75g
buraczki 100g
piersi kurczaka w sosie śmietanowo-cebulowym 150g (mmm... Szkoda tylko, że nie wiem, ile kcal :/)
Okej, to jest ok.1300kcal tak szacuję ;) Pewnie jeszcze coś skonsumuję na tym ognisku - znając mnie ;) See you :* I jeszcze raz dzięki :)
Vero! Nauczę się mówić po francusku ii też do Ciebie wpadnę <3
To witaj w klubie kaloryferów (;Cytat:
Zamieszczone przez vero