Wypiłam już dzisiaj zieloną herbatę a teraz ćwiczyłam. Niby tylko 20 minut ale nie robiłam tego od prawie że pół roku i nie chcę się zniechęcać. Zrobiłam rozgrzewkę i pośladki z Mel B (zapomniałam już jakie to cudowne uczucie mieć tak spięte pośladki ) + rozciąganie własne. Na jutro planuję steper i spacer, chociażby w deszczu, bo zdałam sobie sprawę, że jednym z moich powodów marudzenia i "nie życia" jest brak spaceru na świeżym powietrzu. A więc do dzieła