Aśka83 przecież nikt się nie gniewa i nie wygania Cię stąd,jeśli tylko masz ochotę zostań! wtedy...nom cóż...to była moja 1 w życiu dietka i jakoś od razu się udało sama teraz nie czaję jak to zrobiłam...rodzinka mnie wspierała...a ja jakoś żyłam tym odchudzaniem aż pod koniec byłam bliska anoreksji ale wtedy tatuś tyran kazał mi jeść i krzyczał na mnie i jakoś się nawróciłam...
obiadki...nom dzis np zjadłam 2 kawałeczki pizzy więc jakoś to się mierzy...a jakieś coś inne to na oko...
Paula63- dzięki za wsparcie! mam to szczęście że schabowych nie przyswajam i ogólnie mięska innego niż drobiowe więc ten problem aqrat z głowy no i ogólnie myślę że jak sama siebie przyzwyczaje że jestem na dietce to zacznę rodzinkę przystosowywać i powinno być dobrze
ZmarszczkaMimiczna- jasne że będziemy się wspierać! niom...ja z przyjacielem też miałam takie akcjie,hehs...ale zdecydowałam że przyjaźń ważniejsza i tak ma zostać...a teraz chce przekonać kolegę że nie tylko jestem wesoła i "mam ładną buźkę",ale i na ulicy się ze mną można bez wstydu pokazać
Biniula- cieczę się że chcesz się przyłączyć...razem jakoś łatwiej ja jakoś nie mam tego pragnienia wyskoczenia w bikini,które ma większość dziewczyn...ale chodzić latem bez skrępowania w spódniczach i bluzkach na ramiączkach to owszem,bardzo pragnę...nie wiem co z tymi Włochami,tato się zgodzić nie chce ale może jeszcze się uda. hehs...myślę że za góra 2 tygodnie też mamusię przekonam a na razie się jeszcze trochę pomęczę...w sumie może to i dobrze,bo nie mam żadnych zakazów że tego nie jem a tamtego unikam...wszystko tylko żeby się zmieścić w 1000

Dzięki wszystkim za odzew! Liczę że zostaniecie tu ze mną i razem damy radę!!!
Dziś dzień pod względem odchudzania jak najbardziej pozytywny
Pozdroviasy!!!