hehs...przepraszam....
chciałam rano coś naskrobać ale ledwo się zalogowałam przyleciał tato że on potrzebuje neta bo pracował dziś w domu... no i nie dało rady...
a potem wybyłam na 3 godzinki w góry z koleżankami a potem się opalałam... potem byli goście...no i tak zeszło aż do teraz...
już się wytłumaczyłam teraz zacznę wszystko opowiadać od początku...

wczoraj wieczorem chłopcy z sąsiedztwa (12-latkowie ) przyszli do mojej mamy z pytaniem czy mogą mnie zaprosić na pizzę... nie chciałam iść ale mama mnie zmusiła no i zjadłam pół pizzy w sumie mogłam przecież skończyć na 2 kawałkach ale od popołudnia wczoraj miałam takiego strasznego doła...chyba z pół godziny płakałam...no i doszły do tego jeszcze 2 ciastka i 2 cukierki... w sumie bilans nie przekroczył 2000 kcal więc TeOrETyCzNiE nie powinnam przytyć... a staję dziś rano na wagę i co widzę? 66,5! 1,5 kilograma przez pół pizzy i kilka cukierków... myślałam że coś sobie zrobie... i wcale to dla mnie nie jest nauczką żeby nie robić wyjątków od diety,wręcz przeciwnie...całkowicie mnie załamało bo chyba nie pozostaje mi nic innego jak do końca życia żyć bez nie-dietetycznego jedzonka

Dziś był 1 dzień 5 tygodnia mojej dietki i tak sobie to w główce ułożyłam że to jest tak jakby to był 1 dzień,jakbym zaczynała zupełnie od nowa no i muszę być silna i mieć tyle optymizmu co na początku dietki... I chyba się udało :
- śniadanko już tradycyjne
- obiad...ok. pół piersi z kurczaka (smażonej ) z sałatą lodową,papryką,ogórkiem,itp.
- kolacja była rodzinka i uparli się na grila i zmusili mnie do zjedzenia 1 drobiowej kiełbaski i kromki grahama...
ale ogólnie chyba nie wyszło to źle... jestem dumna bo mimo miliona okazji nie tkęłam dziś nic słodkiego! tak sobie postanowiłam po tych wczorajszych cukierkach i tak ma być!
a do tego od 11 do po 14 byłam z koleżankami na spacerku i chodziłyśmy sobie po górach...był straszny upał,aż nieprzyjemnie a potem 2 godzinki się opalałam u siebie na balkonie i trochę sobie przypiekłam buzię bolą mnie nogi...ale dam rade jeszcze brzuszek wieczorem poćwiczyć niech no tylko zrobi się troche chłodniej...

Gossip... witam serdecznie i zaraz idę wpisać się w Twoim pamiętniczku...a musli są naprawdę tak wspaniałe że dla mnie na diecie zabronione i też więcej nie kupuje...a na pewno nie te crunchy, a takie zwykłe to mnie w sumie nie ruszają,jem codziennie po łyżce z jogurtem

jejciu ale się rozpisałam...jeśli komuś się nie chciało czytać to tak w skrócie RoZpOcZyNaM NoWy EtAp DiEtKi!! mam nadzieję że skuteczny

pozdraaaawiaaam!!