Kiedyś mi mama dała pewną książkę znanej psycholog. Napaliłam się po tym jak przeczytałam, że poszła do niej kobieta ze znaczną nadwagą. Powiedziała jej, że musi mówić 3 razy dziennie najlepiej przed posiłkiem jakąś tam formułkę którą podano w książce. Mniej więcej tak: "na potęge mojej nadświadomości teraz jestem szczupła, jem tyle ile potrzebuje, głównie warzywa i owoce, jestem w zgodzie ze swoim ciałem itp. itd. Babka podobno sama z siebie nie sięgnęła po pączki, które miała w szawce. Proste nie? Wystarczy powiedzieć formułkę i nie chce się jeść. Ze mną niestety tak łatwo nie było, chociaż na prawde starałam się...:(