-
ja też dzisiaj zaczynam ochudzanie
coś nie czuję blusa do tego odchudzania ... a blusa trzeba czuć bo inaczej nic z tego. Fajnie mi kiedyś szło, schudłam sporo, świetnie się czułam ... i okazało się że jestem w ciąży. Po badaniach krwi okazało się, że poziom cukru mam jak nieboszczyk
Lekarz powiedział że skoro się odchudzałam powinnam przytyć więcej. No to wzięłam sobie to do serca i przytyłam duuuużo więcej niż powinnam. A teraz mam wrażenie, że wyglądam jak torba i że nikt mnie nie lubi bo jestem gruba. Cholerne kompleksy. Myślałąm, że schudnę jak będę karmić dziecko, niestety z karmienia nici. Czyli czas na odchudzanie najwyższy. Tym bardziej, że kompletnie nie mam w co się ubrać. Wszystkie ciuchy za małe. Kiedyś w 1000 kcal potrafiłam zmieścić dużo jedzenia, dziś mam wrażenie że się zagłodzę
No nic .... to do dzieła ! Powinnam jeszcze gdzieś w szafce znaleźć czerwoną herbatkę, może się nie przeterminowała. Nawet nie wiem dokładnie ile ważę, nie mam odwagi sprawdzić. No dobrze, może jutro. W każdym razie muszę zrzucić około 20 kg. Nic ta medycyna nie idzie do przodu , zamiast wymyślić jakiś skuteczny środek na odchudzanie i potem na nadmiar apetytu to każą się torturować i ćwiczyć słabą silną wolę 
ttp://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10721;127;0;0/c/0/t/-15/k/16c1/weight.png
-
witaj
czy ty jestes tą Maszą co w diecie niskowęglowodanowej pisuje?
przepraszam ,ze pytam -moze to tylko zbieżnośc ników.
Po za tym życze wytrwałości --bo wiesz ,ze nabrać to szybko
ale zrzucanie to droga przez męke
pozdrówka
-
dzień drugi
Witaj Krysial
Nie jestem tą Maszą, w każdym razie nie przypominam sobie, żebym tam się wypowiadała. Ale przywiązałam się do tego nicka, mam go już od dawna i nie potrafię na razie wymyślić nic innego, mam nadzieję że tamta Masza nie będzie miała nic przeciwko temu że będziemy się tak samo "nazywać". Wczoraj niestety zgrzeszyłam wieczorem i zeżarłam trzy kanapki z chleba razowego z żółtym serem. Głodna kurde byłam
No to wczorajszego dnia raczej do odchudzania zaliczyć nie mogę. Mogę jedynie taki maluśki sukcesik sobie przypisać, że zjadłam mniej niż spaliłam. Może dzisiaj pójdzie lepiej. Wszystko przez to, że nie zaczęłam w odpowiedniej chwili. No ale czasu już nie mam na czekanie na tą chwilę.
-
trzeci dzień
dzisiaj zaczęłam od śniadania redukować jedzenie. Zjadłam sobie otręby z jogurtem naturalnym. Takie sobie, żjadliwe nawet. I dzwoniła babka w sprawie pracy. Chyba się nie zrozumiałyśmy, ja nie szukam jakiejkolwiek pracy tylko lepszej niż ta obecna. Nagle się okaże pewnie że mam całkiem fajną pracę (mimo że mało płatną i nie spełniającą moich możliwości) i przestanę szukać
I w ogóle mam jakiegoś potężnego doła. Muszę coś temu zaradzić, posprzątać w domu, kupić sobie nowe buty, obciąć włosy. To może najpierw posprzątam w domu. Ale jeszcze wcześniej wypiję kawę.
-
Witaj Masza,
napisz troszeczkę więcej o sobie. Ile masz wzrostu? Ile dzieci i jakiej płci? Ile masz lat jeśli to nie tajemnice. No i koniecznie ile ważysz? Wiem, że to bardzo bolesne przeżycie zważyć się po długiej przerwie. Obiecuje sobie człowiek, że trochę się poodchudza i dopiero zważy, żeby tak nie bolało. Niestety nie ma mocnych, żeby się wziąć za siebie trzeba się ważyć.
Ja z dołków wygrzebuję się ruchem, nawet jak mi się strrrasznie nie chce to zaciskam zęby i prę do przodu.
Trzymaj się Maszeńko mocno swojego postanowienia.
Pozdrawiam
Kaszania
-
nie napisałam? to już piszę :)
mam 160 cm wzrostu, ważę 75 kg (chyba - na mojej najzwyklejszej wadze łazienkowej, która może zaniżać
) Mam 35 lat i 1,5 miesiąca temu urodziłam trzeciego synka. Syn mi się urodził śliczny, ale niestety upasłam się jak nie powiem co przez okres ciąży
Tak jak wcześniej pisałam nie wyszło nam karmienie piersią i najwyższa pora zacząć się odchudzać. Z tym karmieniem szczerze mówiąc też różnie bywało, na początku chudłam szybko, ale po dwóch tygodniach po porodzie dopadł mnie taki szalony apetyt że i tak nie schudłabym a wręcz przeciwnie. Jednak nie dlatego przestałam karmić że jestem gruba i chcę się odchudzać.Ćwiczyć na razie nie mogę, ponieważ to był poród przez cięcie cesarskie. W tamtym roku kupiłam sobie śliczny rower, jeździłam dwa miesiące i zrobiła się jesień no i okazało się że jestem w ciąży. A teraz mój nowy prawie rower jest docierany przez średniego synka który już zdążył urwać pedał i poobdzierać go. Marzą mi się aerobiki i te sprawy, jednak chwilowo muszę się jeszcze wstrzymać. I tak cieszę się sprawnością, bo pod koniec ciąży już ledwo łaziłam i czułam się jak skńczona zniedołężniała inwalidka. Ja muszę schudnąć dziewczyny, bo nie akceptuję siebie takiej upasionej i nie lubię się za to. Usprawiedliwa mnie tylko fakt, że synuś się urodził wielki i dorodny , no i zdrowy
Ale teraz już nie ma wymówek
-
Witaj Masza --to jesteśmy tego samego wzrostu i zaczynałam
od 76kg tylko było to już półtora roku temu . Zwalałam pomalutku gdyż jestem od Ciebie duuuuuuuuużo starsza więc mój metabolizm jest już leniwy .
wzięłam karteczki i notowałam co jem
oczywiscie zaczęłam od diety niskowęglowodanowej -bo przedewszystkim nadmiar węglowodanów
jest przyczyną naszego tycia . Ty jestes młoda i przy dzieciach
prowadzisz czynny tryb życia -to możesz sobie pozwolić troszke więcej wegli
ok 70 g [jedna bułka 55g][1kg pomidorów 50g] a wiec to jest malutko .
Nie schudniesz jak będziesz sie głodzić -więc malutko i tłuściutko do 1400kal
otręby wywal -bo to dla świń Jak tyć i odchudzać sie to tylko dobrym jedzonkiem
nooooo--o słodyczach zapomnij
życze powodzenia
-
Maszeńko gdzie jesteś?
Nie poddawaj się za żadne skarby świata. Nawet jeśli pierwszego dnia nie wyszło, to zawsze są następne.
Krysial ma racje. Jak się tyło smaczne to i chudnąć trzeba tak samo tylko więcej głowy trzeba używać a mniej szczęk. Wiem, że przy trzech szkrabach jest nie łatwo i hormony po ciąży jeszcze szalejące. Dopieść się kochanie i za żadne skarby świata nie katuj rygorystyczną dietą, bo doły zaczniesz łapać.
Pozdrawiam bardzo bardzo gorąco
Ania
-
do napisania za dwa tygodnie
serdecznie cie pozdrawiam i życze powolnego i skutecznego odchudzania
-
jesteście na prawdę kochane :)
faktycznie odpuściłam sobie przez sobotę i niedzielę
Wczoraj naliczyłam sobie ... 3500 kcal
dzisiaj spróbuję nie przekroczyć magicznego tysiąca. Powiem wam kochane kobietki jeszcze że mój mąż jest bardzo krytyczny dla osób z nadwagą i otyłych, nie znaczy to że mi się to kiedykolwiek podobało ale taki już jest. Na razie nic mi nie mówi złośliwego, choć parę razy mu się już niechcący "wyrwały" uwagi typu "nie możesz się zmieścić na kanapie
Chciałabym dla niego również (bo przede wszystkim dla siebie)ładnie wyglądać. Nie jestem tak na 100% pewna czy warto się starać dla jakiegolwiek faceta ale zaryzykuję
Idę zrobić obiad (o matko, robimy z synem pizzę, chyba będę śpiewać albo recytować wiersze żeby nie próbować).
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki