Gdy czytam porady na temat diety niskokalorycznej, śmiech mnie bierze. Mam w tej mierze niemałe doświadczenie, ale i efekty jo-jo. Dopiero teraz widzę szansę. W ubiegłym roku straciłem 17 kg, potem waga podniosła sie o 1 kg, a w tym roku znów przystapiłem do walki, już wolniej. Ale i tak od maja do sierpnia straciłem 7 kg i mam nadzieję do kńca wrzesnia zejść na upragniony poziom 74 kg przy 173 cm wzrostu.
W ubiegły roku stosowałem sietę 1000 kcal, teraz ok. 1200 kcal. W mojej kuracji stosuję się do podstawowej zasady otrzymanej przed laty od ekipy prof. Szostaka w Instytucie Żywnośco i Żywienia: trzeba tak robić, by maksymalnie zmniejszyć poczucie głodu. Jarzyny (ale nie ziemniaki i suchą fasolę) można jeść ponad normę kaloryczną, ponieważ błonnik zawarty w nich przyspiesza trawienie.
A we wspomnianych przeze mnie poradach co widzę: ano na śnidanie croissant, albo dżem niskosłodzony. Ludzie!!!
W następnym poście podam Wam, jak wyglądało moje dzisiejsze menu.