A więc w drogę ruszyć czas... długa ona będzie i napewno usiana pułapkami, wysokimi górami, przepaściami, rwącymi potokami... i nie wiem jakimi jeszcze trudnościami ... ale tym razem mam nadzieję że się uda! co ja mówię - tym razem NAPEWNO się uda.

Powróciły problemy z kręgosłupem. Więc to już nie tylko kwestie 'estetyczne' ale i wizja tego że być może nie będę niedługo w stanie w ogóle podnieść mojego synka... mam nadzieję że ta motywacja wystarczy by tym razem nie ulec i wytrwać do końca a nie osiąść na laurach po utracie 3-4 kg...

Trzymajcie kciuki!