:lol:
Agnieszko, a kto mi jeszcze dwa dni temu proponował pomoc w nadgryzaniu mojego suwaczka? :) No to przybywam z odsieczą :) Ale rozumiem Cię doskonale, bo tak samo z uporem maniaka dążę do tego punktu, szczytu, który osiagnęłam przed dietetyczną pauzą - aktualnie dzieli mnie od niego całe 200 gram. Może juz jutro, tfu! to znaczy dziś rano? :) Pewnie nie, bo po niedospanej nocy waga rozmaite dziwactwa wyprawia.
A kości po odchudzaniu stety/niestety się nie "zbiegną". Ale to w sumie najmniejszy problem - bo kiedy pozbędziemy się nadmiaru kilogramów, będziemy smukłe i wiotkie - sylwetki "chłopczyc" nie będę nam bynajmniej do szczęścia potrzebne. I tak będziemy śliczne, o! :lol:
Ucz się dzielnie, nie powiem miłego kucia, bo zarywanie nocy to żadna przyjemność, ale trzymam kciuki ;)
p.s. to przedziwne, ale kiedy weszłam na Twój wątek poczułam... zapach jaśminu. Czuje go i teraz, pewnie jakaś próbeczka z perfumami, których tony walają się koło mojego monitora, się rozszczelniła, niemniej jednak fajny zbieg okoliczności :)