I miało być tak pięknie i duuupa blada... obiecałam sobie wrócić i nic z tego nie wyszło
ale od dzisiaj koniec z użalaniem się nad samą sobą ;P Mamy dzisiaj 11 czerwca 2008 roku <-- tą datę uważam za początk drogi ku końcowi czyli ku 60 kg :P Wczoraj było już też dietkowo w miare ale nie licze dnia wczorajszego
Co prawda wstałam dzisiaj dopiero na obiad ... mami nie była zorientowana w temacie i musiałam jeść to co reszta rodzinki... ale do wieczora daleko i trzeba ograniczyć się po prostu :P Co było na obiad ? schabowy, ziemniaki, czerwona kapusta... i wsiooo

Przez ten czas gdy mnie tu nie było różnie bywało, raz lepiej raz gorzej, skoki wagi raz 4 kg wiecej raz mniej... ale starałam się trzymać i nie przeskoczyć 70 choć było już 69
Wrzucę później wymiary i fotki

Jedna prośba - proszę o doping i kopniaki bo bez tego niedam rady :*:*