Przegladnelam ta strone i wcale nie jestem do niej przekonana.
Z każdego uzależnienia można wyjść, wymaga to jednak wiele silnej woli i mnóstwa pracy nad sobą.
A porównywanie alkoholizmu z nalogiem jedzenia... hmm- jeść musisz żeby żyć, bez alkoholu można przeżyć. Więc jedyną drogą wyjścia z takiego nalogu jest nauczenie się samokontroli i mądrego, zdrowego jedzenia. Bo nie możesz przecież calkowicie odstawić jedzenia. Ja nie mówię, że to jest proste, ale jak pisalam w poprzednim poście- wszystko jest dla ludzi tylko w rozsądnych ilościach i wydaje mi się że poprą mnie osoby którym się udalo schudnąć i które utrzymują wagę.
A że brak umiaru jest istotą uzależnienia- oczywiście, ale w końcu chodzi o to żeby z nalogiem skończyć. Proste to nie jest, ale chyba warto próbować

W każdym razie- powodzenia