zrzucilam tutaj okolo 10 kilo ponad rok temu.. ladnie sie trzymalam przez kilka miesiecy, ale od wakacji- jakos to wszystko wrocilo..
przez brak charakteru, silnej woli, rzucanie paierosow, minidepresje, zagluszanie tego imprezami dobilam do strasznej 90-tki..
jakas taka beznadzieja we mnie wstapila..
i mam nadzieje na taki nawal dobrych mysli i inspiracji z forum jak niegdys.. moze ktos zacznie ze mna? bedzie tych kilogramow ze dwadziescia pare..
bedzie dieta 1200..
bedzie basen i spacery.. bedzie maszynka do cwiczen..

ale zapalu brak.. pogoda tez nie pomaga, buro, szaro.. chyba potrzeba mi jakiegos dobrego ducha