No dziewczyni ja zbieram sie powolutku do domciu ( jeszcze pod pretekstem matki karmiącej wychodzę wczesniej). Jutro napisze jak mi poszło w domu chociaz nie wiem co ja dziś zjem na obiad bo w lodówce zostało tylko światło.. a mąż pewnie coś kupi dobrego i smacznego ( bo jemu nie powiedziałam że jestem na diecie). Oczywiście czekaja mnie pułapki w postaci leżącej czekolady córki ... oj oj .. Same pokusy!!!!