8) Spoko. Ja też się obudziłam cięższa 8) Tak to jest, jak człowiek waży sie codziennie!
Wersja do druku
8) Spoko. Ja też się obudziłam cięższa 8) Tak to jest, jak człowiek waży sie codziennie!
Dolinko to 89 zapewne chwilowe jest :-)
Miłego dnia!
witam niedzielnie! waga sie nie przejmuj! jak ja olałam i rboiłam co chiałm i nie myslałam o niej to spadła! więc zero stresu buziaki;)
ps. twoja propozyjca wolontariatu znaczy żebym się czymś takim zajęła jest trochę trudna do wykonania- studiuje medycynę i zbyt wiele wolnego czasu nie posiadam - ale za to działam w kółku pisze prace i wogole ;)
oj,porażka.... mało że waga dziś rano do góry to jak mnie :twisted: podkusiło to normalnie jakby mi rozum zanikł... koło 16 jak sie dossalam do winka, rodzynek w czekoladzie , czipsów,migdałow i szynki z puszki ,to nie jestem w stanie powiedziec ile czego gyło... szok !!! tzn, ilościowo nie aż tak wiele , ale pomieszane wszystko w godzinę, normalnie nie wiem co mnie napadlo... potem , gdy się opamietałam wlazłam na orbi i przedeptalam 20 km.. jakoś dziwnie sie czuję po calej tej sytuacji
idę zobaczyć co u was
DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE...
88,8 - gratuluje magicznego balwanka. :D Szybciorkiem poszlo. :D
No to zaszalałaś :evil: :evil: :evil: :evil: w dolinie
Tego się obawiam najbardziej, własnie takich dzikich napadów żarcia, jak w amoku.
I powiedz, czy to jest normalne?
Dlatego stwierdziłam u siebie uzależnienie.
Nie kontroluję tych wstrętnych napadów.
Chcę zmiany.
mam w pogotowiu przygotowany zapychacz
i tak dzisiaj zzjadłam tylko 4 wielkie konie ogórki kiszone, 300ml ćwikły i jeszcze łypałam okiem na fasolkę szparagową z wody, ale ogórki zakwasiły mnie na maxa, no i sie skończyla zachciewajka
ZOBACZE ,CO BĘDZIE DALEJ , ALE DZIWACZNE TO ZJAWISKO ,ŻE HEJ!!!!JUŻ NIE CHODZI O KG WIĘCEJ CZY MNIEJ ALE WŁAŚNIE O KONTROLĘ NAD SOBĄ. :?
Eh.. Chyba kazdej z nas co jakis czas powija sie noga.. Nie zalamuj sie, wlacz dalej - dobrze ze tak duzo pocwiczylas pozniej, wyjdzie ci to tylko na zdrowie. :)
Ja też dzisiaj nad sobą nie panowałam wieczorem, ty chociaż coś zrobiłaś z tymi kaloriami a ja nic :oops: Faktycznie to denerwujące i lekko dołujące że nie można zapanować nad własnym obżarstwem :evil: Zauważyłam u siebie że takie napady najczęściej się w weekendy zdarzają :x
To są kompulsy. Walczę z nimi połowę swojego życia. Najpierw człowiek sobie wszystkiego odmawia, a potem rzuca na lodówkę. Dlatego należy jeść często w małych ilościach, by nie odczuwam silnego głodu. Zresztą tu nie tylko o taki klasyczny głód chodzi, ale i ten psychiczny, z cyklu- a wezmę się nażrę i tyle. I zwykle się wtedy je bardzo dużo i z reguły mało smakowitych rzeczy.