Witajcie,

Jest 4:30 rano ja siedzę przed komputerem, jak codzień wstałam i dziś znów z powodu problemów żołądkowych.. wstałam i pierwsze co zrobiłam to napiłam sie coli która stała przy łóżku... kogo ja oszukuję... przecież normalny człowiek napiłby sie herbatki ciepłej.. ja sobie wmawiam że cola może być dobra... i piję ponad dwa litry dziennie...

dzieje się tak z kilkoma innymi produktami... slodycze. dobre jedzenie mnie zabija... i choć zaakceptowałam siebie jako "grubasa" to chyba jednak nie do końca...

Dziś pochłonęłam kolejne kilogramy jedzenia, tłumacząc sobie to apetytem, cały dzień przecież sprzatałam i nie miałam czasu jeść.. w rzeczywistości jadłam w między czasie ale o tym już nie pamiętałam... jakby dziury w głowie i pamieci...

cóż czas sie za siebie wziąć... jak zawsze od jutra.. czyli juz od dziś... może tym razem się uda!

Mam nadzieje, że ktoś z ws złapie za mnie kciuki...
muszę się zwarzyć... cel zawsze ten sam 70 kilo mnie zadowoli... ale to oznaczałoby ponad 30 kilo do zrzucenia... boże czy ja kiedykolwiek dam radę ;(

MONIKA - gruba dziewczyna ;(