Jado i myśli nieuczesane...
Hmmmmm , trudno tak od razu coś napisać. Zwłaszcza, że pamiętnik ostatni raz prowadziłam w III klasie szkoły podstawowej, a było to lat temu o hoho i jeszcze więcej. No i wpisywali mi się- na górze róże na dole bez , a my kochamy się jak kot i pies :? .
Wstyd :oops: (aż płonę) się przyznać , ale "zarobiłam" i "zapracowałam" na to co teraz mam. A stan jest niedobry, bo przy 165 cm wzrostu 85 kg NADWAGI. Wg licznika BMI mam do zgubienia jakieś 20 kg.
POSTANOWIŁAM ,że nie będę się truć i zamęczać głodowaniem. Lata doświadczeń potwierdzają, że to nie dla mnie.
Czytając posty trafiłam na BATORY i chyba się nie obrazi na mnie, jak podkradnę Jej pomysł.
SPOKOJNE GUBIENIE NADWAGI!!!!!!
Postanowiłam, że opcja 2-3 kg na miesiąc to jest OK.
Moja skóra, która już wiele przeżyła (oj bidula z niej, bidula.. :? ) musi mieć czas na dostosowanie się do nowych wymiarów. A jojo nie ma prawa do mnie wrócić , bo go nie lubię i basta!!! A za rok zobaczymy jakie będą tego efekty.....
Ten słoneczny dzionek napełnia mnie optymizmem, więc do dzie(a)ła, jak mawiają artylerzyści :) .
No to do zobaczyska-czytatyska - JADO