No i dobrze, że spróbowałaś karpatki. Takich świąt wielkanocnych jak te już nie będzie, są tylko raz!

Ja też nie ćwiczę w święta. Trochę mam wyrzuty sumienia. -.-

W poprzednim poście pisałaś coś o szkole... no kochana, nie mów, że zaczęłaś już robić jakieś lekcje, bo kompletnie mnie dobijesz!
Życzę wesołych i dietetycznych. :*