Niestety wczoraj nie udało mi się poćwiczyć. Jak wróciłam do domu, to byłam tak zmęczona, że na nic nie miałam siły. A do tego ta pogoda... Zimno, lało jak z cebra... Brrr...
Wiem doskonale, że to tylko wymówki, i że w końcu muszę się zmusić do ćwiczeń. Jak leżę wieczorkiem już w łóżeczku, to sobie planuję, że jutro to na pewno poćwiczę. A potem nadchodzi jutro i... znowu nici z moich planów. Nie wiem z czego to wynika. Pewnie z lenistwa, nie potrafię się zmobilizować aby zacząć. Ale w końcu nadejdzie taki dzień...
Dowiadczenie nauczyło mnie, że w przypadku odchudzania jak i ćwiczeń nie wolno niczego odkładać do jutra. Ale dla mnie ważniejsze są dwie dodatkowe godziny snu rano niż godzinka ćwiczeń. I to przede wszystkim musi się zmienić. Bo choć bez ćwiczeń można schudnąć, wiem to po sobie, to jednak doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jakie są one ważne dla kondycji oraz dla wyglądu, przede wszystkim skóry podczas chudnięcia.
No więc dzisiaj postaram się nie szukać wymówek, tylko po powrocie do domu preprowadzić mój standardowy program .
Pozdrawiam wszystkich.