-
Odp: damy radę :)
Witajcie!
Moje osiągnięcie z tego tygodnia,to 1,9 mniej :) a to znaczy, że jeszcze tylko 1,2 do wyczekiwanej 7 z przodu tak więc do świąt na pewno się uda...... już się nie mogę doczekać!
A co do zmian w garderobie, to ja już połowę szafy wyrzuciłam. Ponieważ całe życie byłam raz mniejsza, raz większa to miałam zapas ubrań w mniejszym rozmiarze i jak do tej pory dawałam radę. Teraz jednak powoli zaczyna mi brakować ciuchów i po Nowym Roku wybieram się na większe zakupy i już wiem, że będzie fajnie...
-
Odp: damy radę :)
U mnie -1,2kg :) liczyłam na zejście poniżej 100 ale równo 100kg na wadze. I tak nieźle jak na tydzień zatrzymania wody i braku siły do ćwiczeń :)
-
Odp: damy radę :)
U mnie 3 kg mniej. Co prawda pomogła mi w tym grypa żołądkowa, za co jestem jej wdzięczna :) ale łącznie to już 10 mniej. Do końca tunelu jeszcze daleko, ale ta droga zaczyna mi się podobać :)
Wszystkim gratuluje i życzę dalszych sukcesów :)
-
Odp: damy radę :)
Czasem choroba widać się przydaje - Tobie Agata równiez gratulacje - 10 kg mniej już zachęca do dalszej walki :)
-
Odp: damy radę :)
Wow, 3 kg w tydzień sporo :) byle to nie było odwodnienie po żołądkówce :)
jak tam dietetyczne plany na święta? zamierzacie zliczać kalorie czy poszaleć do woli ;P? Ja już się zaczynam bać ważenia 27 XII :P
-
Odp: damy radę :)
Ja również boję się po świętach wchodzić na wagę - zwłaszcza, że moja teściowa jest przeczulona i jak nawet wie, że się odchudzam to jak nie siedze i ciągle czegoś nie jem to prawie ma łzy w oczach że mi nie smakuje ;)
Więc ja się nastawiam, że będzie duuuuuuuży wzrost wagi :), ale przynajmniej wiadomo, że jak wróci się na właściwe tory to waga będzie spadać dalej
-
Odp: damy radę :)
Hej dziewczyny!
Przygarniecie mnie? Ogólnie jakoś pusto na tym forum..
Odchudzam się nie po raz pierwszy.. ale mam nadzieje że tym razem ostatni! Planuje zrzucić kilkanaście kilogramów chociaż już będę szczęśliwa widząc na wadze mniej niż 65kg( nigdy mniej moja waga nie pokazała) ale tym razem pokonam magiczną barierę.!
Moim problemem nie jest brak silnej woli .. tylko moja fobia codziennego ważenia się oraz te cholerne zastoje... kiedy moja waga przez tydzień nie pokazuje spadku a co gorsza pokazuje wzrost!.. wtedy się załamuję i rzucam się na jedzenie... Ale tym razem jestem sprytniejsza ponieważ na początku zmierzyłam się tu i tam.. więc teraz też będę patrzeć na centymetry ..
Może grudzień to nie najlepsza pora na odchudzanie bo wiadomo święta .. ale gdybym nie zaczęła od grudnia to w styczniu mogłabym przeżyć załamanie wchodząc na wagę ..
Jeżeli chodzi o święta to wiadomo że coś tam zjem ale oczywiście bez pieczywa i nie tone tylko troszeczkę .. ;d A wy jak zamierzacie przetrwać święta?
Ale widzę dziewczynki że wy to już się odchudzacie jakiś czas bo macie piękne spadeczki.. których wam gratuluję i troszeczkę zazdroszczę ;p
-
Odp: damy radę :)
Hej TikiTaka,
oczywiscie, że przygraniamy, im więcej nas tym lepiej. Ja równiez codziennie wchodzę na wagę ale również dodatkowo się ważę - niestety u mnie grudzień również nie jest najlepszym okresem na odchudzanie się - średnio co drugi dzień ktoś ma urodziny bądź imieniny, do tego jeszcze święta - istny koszmar kaloryczny, ale staram się aby w moim przypadku waga nie podskoczyla znowu na trzycyfrówkę - też mam manię codziennego ważenia się dzięki temu jestem w stanie określić czy coś co zjadłam poprzedniego dnia ma jakiś negatywny wpływ na mój organizm. Poza tym już teraz wiem, że w piątek moja waga nie ulegnie zmianie - ale wiem, że skoro mam już taki spadek to na pewno się tym razem nie poddam i dobrne do celu :)
-
Odp: damy radę :)
Ja nie ważę się codziennie. Przerabiałam to i tylko pogarszałam swoja sytuację zamartwianiem się, że dziś nic nie ubyło. Teraz ważę się raz w tygodniu i myślę, że na tym poprzestanę.
Święta idą i to pełną parą, wiec się boję, jednak w święta zdarzają się cudy. Liczę, właśnie na taki, który pomorze mi zrzucić dodatkowe kilogramy.
W święta nie zamierzam rezygnować z aktywności. Bieganie doskonale na mnie działa i liczę, że pozwoli ni zachować świąteczna równowagę.
-
Odp: damy radę :)
tikiTaka- a my Ci wagi zazdrościmy zapewne wszystkie :) Także witamy na pokładzie naszego ciężkiego statku ;) Patrzę że nasz wąteczek jest jednym z bardziej aktywnych :)
odnośnie codziennego ważenia, wiem że tak się nie powinno robić, że większe np. tygodniowe spadki bardziej motywują, ale tak jakoś nie da się na diecie przejść obok wagi obojętnie... ;P ja zamierzam sobie strzelić przed świętami analizę składu ciała i porównać z tą sprzed miesiąca, to raczej na pewno będzie spory motywator :)
odnośnie świąt i wizyt u teściów... tego akurat najmniej się boję bo moja paskudnie gotuje i chyba przywykła do tego że zawsze jestem u niej "najedzona" :p hehehe z aktywności też nie zamierzam rezygnować, już nawet cała rodzinka wie że jeśli o mnie chodzi to tylko "fit" prezenty, żadne tam czekolady itp. Mężuś dał się namówić na zprezentowanie mi monitora dziennej aktywności, używam od kilku dni i baaardzo polecam, genialna sprawa- zamiast obsesyjnie się ważyć lepiej obsesyjnie się ruszać ;)