siegam pamiecia do pierwszej wizyty lekarskiej..... pamietam jak mi mowiono1000-1200kalori .. raczej wiecej jak mniej... i nie schodzic ponizej tysiaca..
.ale to tylko slowa...
tysiac jest o tyle magiczna cyfra...ze bardzo okraglutki i.. rowno sie dzieli...(.to zart...
mysle ze demoniczna wlaciwosc tysiaca to zasluga kolorowych pism.. ktore obiecuja cuda-wianki...
a my... mimo ze wiemy ze odchudzanie to droga dluga... pracochlonna to podswiadomie chcemy szybko... szybciutko osiagnac "sukces"...taki amerykanski mit o kopciuszku... rach-ciach i stala sie piekna bogata ( zakladam ze szczesliwa choc trudno to przewidziec)
wiec my tez chcemy ze slowam i... praca nad soba dieta.. im wolniej tym lepiej... bo trwalej... stac sie w ciagu stosunkowo krotkiego okresu czasu.. piekne zgrabne i szczesliwe

mowie tu tez o sobie... bo moj ped na 8 byl wielki.. podswiadomy...irracjonalny kusilo mnie zeby potrzymac 1000 dluzej .. kilka dni.... deficyt sie zwiekszy.. minus 7 000 kalorii bedzie szybciej...az tu nagle przeczytalam TRYB GLODOWKOWY ORGANIZMU

trzy slowa ktore niewiele mi mowily.. ktore kojarzyly mi sie raczej w odniesieniu do anorektyczek i innych chudzin w pelni eksponujacych wlasny uklad kostny

na szczescie jestem przeciwniczka wszelkich glodowek .. wiec.. nie przeszlam nad tym zdaniem do porzadku dziennego
wiec... co to tak naprawde jest?? ten tryb glodowkowy????

""Jeśli jadasz za małe porcje(pod względem zawartości niezbędnych składników odzywczych) lub jadasz w zbyt dużych odstępach czasu, to Twój organizm przechodzi na tzw. "tryb osczędny" spowalniając metabolizm i broniąc się tym samym przed pogłębiającym się stanem KATABOLIZMU. A każdy posiłek zjadany po dłuższej przerwie, jest w minimalnym stopniu przeznaczany na podstawowe funcke życiowe, a CAŁA JEGO RESZTA JEST ODKŁADANA JAKO MATERIAŁ ZAPASOWY W POSTACI TKANKI TŁUSZCZOWEJ.
Dlaczego? Bo organizm broni się w ten sposób, gdyż nie może Ci "ufać"-nie wie zwyczajnie kiedy znów dasz mu jeść""
( zaczerpniete " na zywca" z SFD by Michail)
od razu dla pelnosci
co to katabolizm?? to degeneracja bialek odpowiedzialnych za budownie miesni....

czyli.. tryb glodowkowy powoduje ze zmniejsza sie nasza masa ciala wlasciwego a zwieksza ilosc magazynowanych komorek tluszcowych..a raczej ilosc tluszczu w tych komorkach....!!!!
a co za tym idzie... mamy kosci narzady wewnetrzne.. skore i.... ?? tluszcz
skoro prawidlowa dieta ukladana jest na 25 kalorii na kilogram mamsy wlasciwej( wlasciwej!!)....to nasuwaja sie proste rozwiazania.. chcesz wiecej jesc! ( ja chce...he he he ) to pracuj na miesniami
jak pracowac? odpowiednio zbilansowana dieta, aktywnosc fizyczna, i......jak najmniej ocierania sie o tryb glodowkowy!!!
zalecana pierwsza faza odchudzania czyli slynne 1000- 1200 kalori rozumiem jako wstrzasniecie wlasnym organizmem tak jak czasem wstrzas sie czyjas osoba mowiac" co ty robisz??"( przy odchudzaniu jak ty jesz??) , jako czas na przyzwyczajenie organizmu do spozywania mniejszych ilosci zarelka ( kazda sama juz dobrze wie ile tego bylo przedtem :Twisted Evil: ) rozumiem to jakos okres przejsciowy.. po latach zarcia i otluszczania wlasnych organizmow....a okres przejsciowy zawsze ma swoj koniec!!

sama wiem jak latwo sie do 1000 przyzwyczaic .. wiem jak czasem ciezko dociagnac do 1200 bo sama mialam z tym problem... ( musialam mnostwo pracy wlozyc w to zeby za mocno nie przesc w gore tej granicy)
ale jeszcze cos.. jak sie juz przyzwyczaimy.. a przed ten "okres przejsciowy" uda nam sie latwo i szybko zgubic kilka ladnych kilo...to... pojawia sie mysl..a po co to zmieniac?... przezylam na 1000 dalam rade.. ladnie chudne.. bede tak trzymac dalej!! bo jak nie.. to wroce do wielkiego zarcia...!!!!
ale jak dlugo mozna ciagnac na 1000 ..coz.. mozna dlugo tylko po co..???

czas!!
to istotny element.. mozemy przez miesiac dwa.. trzy obejsc sie bez wina.. piwa .. drynia, bez kawaleczka najmniejszego nawet ciasta, bez soku... bez pysznego sosiku na wolowych zrazach.....ale... nastepuje czynnik zwany przezemnie... "chcica jedzeniowa..".
.. oj! jak sie chce! na piwko z kolezanka!. na super obiadek nawet bez ziemniakow..ale za to miecho sos i surowki.. do kawiarni z kolega na pyszny jablecznik!!
jezeli trzymamy sie przy tym 1000 ... to niewiele juz nam zostaje na to co najlepsze dla naszego organizmu bo niby ile... 600?? 500?? 300 kalorii??
potem sa wpadki.. dolki.. frustracje... slinotok... wpadki... podwazenie wlasnej sily i pewnosci ze damy raze.. utrata motywacji...( o tym juz kiedys pisalam) itd, itp

dlatego.... warto poswiecic troche czasu na sport... na przeanalizowanie limitu kalorycznego... na zwiekszenie go...ale w oparciu nadal o zdrowa diete..a nie o "chcice"

dlatego... mimo ze zgubilam 28 kilo na diecie 1000-1200 kalorii ja temu przedzialowi juz bardzo serdecznie dziekuje!!! pzresiadam sie do innego wagonu...takiego ktory moze nie robi jako intercity...ale do celu mnie dowiezie... silna szczupla zdrowa pelna energii i zapalu i.. szczesliwa!!!
kazda z nas musi ten moment znalezc sobie sama... zanim zreflektuje sie ze.. paznokcie nie lamia sie .. ot tak.. a wlosy wypadja stadami... zanim dopadnie nas zniechecenie i wsieklosc ze "nic mi nie wolno!!!" ze mam sam tluszcz mimo ze waze 80 czy mniej

a poza tym...zmiany dobrze wplywaja... najgorsza jest nuda i rutyna... zawsze sobie mowie..gagus jak jest ci za latwo...za lekko... to znaczy ze nie jest dobrze Wink zaraz zaczniesz sie nudzic... rozleniwiac.... a to... nie sluzy dobrze..

tak przekopiowalam ten wpis z wlasnego watku... ale chyba nie umiala bym ujac tego lepiej ( mam nadzieje je ujelam to w miare dobrze) a jakos dzis nie chce mi sie juz nic wymyslac
moge jedynie dodac... ze gdyby ktoras z was wziela to sobie do serca to zwiekszajcie limit kalorii powoli.. o 100 -200na tydzien!! bo faktycznie moze sie to skonczyc nosem w talerzu!! i nie powiekszajmy menu o szarlotki i lody...ale o wartosciowy pokarm.... da nam to tez te pewnosc...ze jak zjemy juz szarlotke ( jak ja ostatnio) to po "przerobieniu" pozostalego menu nadal sie miescimy w wyznaczonym limicie
z pozdrowieniami ... i wiara ze jednak .....
gagus