-
AmmyLee się odchudza :)
Witam!
Dosyć długo wahałam się, czy zalogować się na tym forum, a potem, czy coś tu napisać. Ale w końcu się zdecydowałam.
Mam 19 lat, 182 cm wzrostu, 80 kg wagi (zaczynałam miesiąc temu od 85, a więc już sporo za mną). I czas najwyższy, by w końcu wziąć się za siebie =)
Prowadzę bloga internetowego, ale tam właściwie nie piszę o swoim odchudzaniu. Więc adres jego jest nieistotny.
Myślę, że odchudzać się gdy ktoś nas "pilnuje" jest łatwiej. Tym bardziej, jeśli wyznaczymy sobie konkretny cel i do niego dążymy. Moim celem jest 65 kg.
Właściwie to od jakiegoś 12-13 roku życia zaczęłam być trochę bardziej "puszysta". Wcześniej, jak mogę obejrzeć na starych zdjęciach, byłam "patyczakiem", czyli chude nóżki, rączki, zupełnie jak jakieś patyczki =) Potem przyszło dojrzewanie no i oprócz kobiecych kształtów przybyło mi trochę za dużo tłuszczyku. Ale nie mogę narzekać. Do 18 roku życia aktywnie trenowałam piłkę ręczną, nieco większa waga była wtedy właściwie atutem, zresztą ważyłam wtedy jakieś 75kg, co nie było jeszcze nadwagą (przy ponad metr osiemdziesiąt wzrostu), a więcej ważyć nie mogłam, bo po prostu na treningach zbędne kalorie spalałam. Ale kilka przyczyn nałożyło się na siebie i z treningów musiałam zrezygnować. No i zaczęło się...
Szkoła, matura, nie było czasu na myślenie o sylwetce, kaloriach, sporcie. Może przesadzam, zawsze czas był, ale źle się go wykorzystywało. No i dotarłam do 85 :/
Ale teraz już matura za mną. Właściwie zaczęłam dietkę... w dniu pierwszej matury, ustnej z polaka, 18 kwietnia. Czyli więcej niż miesiąc temu. Na razie jako tako się trzymam, ale "wpadki" i chwile słabości się zdarzają. Dlatego też się tu zalogowałam, może pomożecie mi z tym walczyć.
Co jeszcze? Kilka słów o mojej dietce. Właściwie w moim odchudzaniu za cel postawiłam sobie przede wszystkim zmienić sposób odżywiania się - z zupełnie nieracjonalnego i niezdrowego na zdrowy. No i styl życia - przez szkołę ostatnio zasiedziały na aktywny jak dawniej. Czyli zdrowe jedzonko, biały chleb zastąpiony ciemnym, pełnoziarnistym, maksimum warzyw i niskokalorycznych owoców, minimum tłustego (hmm, mięsa? sosów? itp), minimum słodyczy, regularne posiłki, brak podjadania, dużo płynów (woda mineralna i zielona&czerwona herbatka rulezz), duuuuużo ruchu. A teraz, gdy jeszcze 15kg przede mną, to to zdrowe odżywianie łączę z ograniczeniem kalorii. Nie bawię się w ich liczenie - właściwie to nawet nie mam za bardzo na to czasu i możliwości, przynajmniej na razie. Po prostu - jem mało, ale w miarę regularnie i często (4-5 posiłków dziennie, w tym spore śniadanko i obiadek, reszta lekkie). I rozsądnie.
-
Ammy słonko witaj na forum . Bardzo się ciesze ,że jednak zdecydowałaś sie do nas dołaczyć. Jak wiele razy powtarzałam w grupie zdecydowanie łatwiej i milej sie dietkuje :D
Pieknie udało Ci się zrzucić tą 5 więc i z pozostałymi kiloskami napewno swietnie sobie poradzisz.
Życzę duzo wytrwałości w dietkowaniu :D
http://www.infoludek.pl/kartki/img/167.jpg
-
dziękuję =)
Mam całe wakacje (min 3 miesiące? ;P wow!) na intensywne wprowadzenie planów w życie, a jeśli się uda, to na pewno będę kontynuować dietkę podczas nauki... :P
A teraz trochę sobie pobuszuję po forum =)
-
hej AmmyLee :)
Życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu :) To forum jest super, daje wsparcie i motywację w chwilach kryzysu. Super, że tu trafilaś :)
Buziaki :)
-
Dziekuje za to że mnie odwiedziłas :D Bede do Ciebie zagladac i wspierac w miare mozliwosci :D Damy rrade :D Ja wlasnie mam atak łapczywosci...nie jestem gloda ale jednak cos bym zjadla ...heh...syfnie ...:/
POZDRAWIAM :* http://www.gify.org.pl/?g=zwierzeta&sg=wiewiorki#
-
mommy: też się cieszę, że tu trafiłam. Właściwie wszystko dzięki nince, najpierw wpadłam na jej bloga, później zobaczyłam to forum. Ale nie od razu się zarejestrowałam. Trochę potrwało podjęcie decyzji. No ale - na szczęście w końcu się zdecydowałam :):):)
smutnaksiezniczka: Dzięki również za współodwiedzinki :P Też mam tak często z tym atakiem łapczywości. Co śmieszniejsze mam go czasami gdy się przejem - no powiedzmy troszkę za duży obiad i wtedy mam jeszcze ochotę na deser etc. Ale kubek czerwonej herbatki w takich chwilach bardzo pomaga =)
Idę spać, późno już, a jutro wielka chwila: Zakończenie roku szkolnego, wręczenie świadectw ukończenia szkoły (moje z paskiem! :P) i... wolność? Nie! oczekiwanie na wyniki matur pisemnych, które być mają dopiero 27 czerwca...
-
Ech...no tak....zastanawiam się, czy Wasz rocznik nazwać szczęściarze...bo matura i koniec. Ja jeszcze w lipcu zdawałam egzaminy na studia ( dokładnie 4 egzaminy)..a więc było z deszczu pod rynnę. Z drugiej strony....jeśli komuś nie poszła wtedy matura, miał sznase się douczyć do egzaminów.
Ech, nie ważne.....ciesze się, że ci dobrze idzie...zaczniesz studia jako nowy człowiek. :D
Czy 65 kilo to nie za mało? Ja mam 170 cm i dąże do 68 kilo. Boszeee.......bo wpadne w kompleksy :wink: Nie wyobrażam sobie siebie przy np 58 kilogramach...byłabym chyba wychudzona, a zanim utyłam ważyłam właśnie 68...i było rewelacyjnie.
A z resztą,,,może to kwestia budowy ciała...
-
Och :P Ile ja bym dała żeby mieć juz koniec...u mnie to dopiero początek...i mam nadzieję że to nie będzie poczatek konca...Gratuluje świadectwa z paskiemj :D Ambitna z Ciebie dziewuszka :D
POZDRAWIAM i uciekam na zajęcia ... :D
-
Cześć AmmyLee :!:
Gratuluję świadectwa z czerwonym paskiem :lol: Ciekawa jestem gdzie się dalej wybierasz i jak to jest teraz na prawdę z tymi nowymi maturami.Możesz dostać się na studia bez egzaminów czy nie?
Bardzo ładnie ruszyłas z miejsca.Pięć kilo w ciągu miesiąca to bardzo ładny efekt :lol:
GRATULUJĘ i oby tak dalej.
-
Witaj AmmyLee!!! :lol: :lol: :lol: :lol:
Nio ...kurcze to nie jestem sama z tym moim wysokim wzrostem...
ja mam 185 cm wzrostu i waze 85 a jeszcze kila dni temu było 87:) ...te matury mnie bardzo zestresowały i objadałam sie ...ale sie opanowałam:)
Nio i widze ...ze takze masz podobne podejscie do odchudzania do mnie, ja takze nie licze kalorii, nie mam zamiru popadac w paranoje...jak zjem wiecej ..to wiecej pocwicze albo pobiegam:D...ale prezdewszystkim tak jak ty 4-5 posiłki dziennie, duzo ruchuuuuuuuu, i wody :P:!!!, i przedewszystkim czerpie z tego przyjemnosc:)
I gratuluje Czerwonego paska!!!
Zdolna dziewczyna z Ciebie:)
I trzymam kciuki za Ciebie i napewno Uda sie ..jak uwierzymy i bedziemy miałay motywacje osiagniemy swoj cel:)
Pozdrawiam:*
-
Witaj AmmyLee
Ja teraz tylko przyszłam się przywitać.A najpierw muszę porządnie przeczytać,
co u Ciebie.
Zrobię to w pierwszej wolnej chwili. Ammy, Twoje odwiedziny sprawiły mi
dużą przyjemność. Zapraszam więc kiedy Ci czas pozwoli . POWODZENIA
Gdy już schudniesz ile zechcesz, na uczelni pojawi się studentka z czerwonym
paskiem....w talii. Ania
-
Mamadu: Co do tej maturki to nie jest tak do końca. Po pierwsze - ta jej nowa forma to jednak nie była do końca udana. Właściwie większość maturzystów narzeka, no ale ja tu się skarżyć nie będę. Natomiast co do zwalniania z egzaminów wstępnych... cóż, tak być powinno, ale nie jest, bo większość tych bardziej obleganych uczelni urządza jeszcze dodatkowe egzaminy, tylko częściowo biorąc pod uwagę maturę, albo jeszcze "lepiej": wyników matury nie uwzględnia w ogóle... Ma to swoje dobre i złe strony, ale wkurza mnie taka dezorganizacja i niezdecydowanie...
Jeśli zaś chodzi o mój cel - 65 kilogramów, to jeszcze może ulec zmianie. Początkowo planowałam 69 kg, potem sprawdziłam jeszcze kilka tabel i stwierdziłam, że najpierw za cel postawię sobie 65, a potem - zobaczę jak będę się czuć i wyglądać. Generalnie moją wymażoną jest waga pomiędzy 65 a 69 kg. Jest to z jednej strony kwestia budowy ciała (ja jestem właściwie wyoka i raczej "wyciągnięta": długie nogi, ręce, małe piersi :P) a z drugiej - jeszcze kwestia wieku; generalnie dziewiętnastolatka o tym samym wzroście co np. 25-latka powinna jednak ważyć troszkę mniej. :) Tak słyszałam :P Ale jak już mówiłam - zobaczymy, jak mi pójdzie dietkowanie i jak się będę zmieniać. :D uff, ale się rozpisałam :P
księżniczko: Dziękuję za gratulacje. A co do tej ambicji... ach, ile bym dała, aby ta moja ambicja potrafiła się choć w 50% przełożyć na czyny...
Modka: dziękuję ślicznie za odwiedziny i gratulacje. Co to tego dostania się na studia - to zależy od uczelni. Tam, gdzie się wybieram, niestety wszędzie są jakieś egzaminy (na szczęście w większości biorą też pod uwagę częściowo przynajmniej wyniki matury). A idę na jakiś kierunek raczej ścisły (w Krakowie): matematykę lub informatykę na UJ, informatykę lub coś pokrewnego na AGH albo może coś na Akademii Ekonomicznej... Jak widać, zdecydowana za bardzo nie jestem :)
malinsia: widzę, że dużo nas łączy :) Fajnie jest spotkać, chociażby tak "internetowo" osóbki podobne do nas samych ;) Też jesteś po Nowej Maturze? :) Dziękuję serdecznie za odwiedzinki. Też chciałam Cię odwiedzić, ale link z twojego podpisu do pamiętniczka nie działa - gdzie jesteś? :) A osiągnąć cel uda się na pewno! :)
Aniu Dziękuję ślicznie za przywitanie =) i odwiedzinki. Hmmm, no, dobry pomysł z tym paskiem, kolejna motywacja :)
Dziękuję wszystkim za odwiedzinki u mnie i przepraszam, że wczoraj nie napisałam nic, ale miałam cały dzień, do 18 zajęty zakończeniem roku szkolnego i potem spotkaniami z przyjaciółmi, potem internet mi nie chciał dobrze działać, a na sam koniec komputer dorawał mój brat i nie wypuscił do 1 w nocy...
-
A jeszcze parę słów o dniu wczorajszym. Zakończenie roku szkolnego strasznie się przedłużyło; sama msza trwała blisko godzinę, później rozdanie pasków i różnych wyróżnień etc - 2 godziny, a potem jeszcze w klasie - jakieś bo ja wiem - 45 minut :/ Czyli generalnie od 10.20 do 15 nie miałam zupełnie czasu nic przełknąć. A potem tradycyjnie poszliśmy całą klasą oblać koniec budy... Ja co prawda wypiłam tylko jedno małe jasne piwo (ee, no dobra, potem jeszcze pomogłam dopić koleżance drugie, ale też małe; w sumie wyszło mniej niż 0,5 litra) i zjadłam dwa paluszki :twisted: No ale... A potem jeszcze dłuuugo włóczyłam się (szybki spacer=spalanie kalorii) z koleżankami po mieście, nie jedząc nic. Po powrocie do domku mała kolacyjka, a wieczorkiem jeszcze, po godzinnym spacerze z psem - jabłko, bo coś mnie mały głód chwycił. Generalnie w 1200 kcal się zmieściłam (zrobiłam sobie mały ekseryment i policzyłam kalorie). Najbardziej kaloryczne z tego wszystkiego było... piwo! :P
A dziś lecę zaraz na działeczkę na rowerku. to trochę pod górkę =) Z dietką ok - śniadanko lekkie, potem msza święta i procesja dookoła rynku (razem 2,5 godziny+spacer do domku na piechotę; w sumie godzin 3) :P a potem naprawdę lekki obiadek, bo jak jest taki upał to nie chce się jeść. :P
Lecę wysmażać mój tłuszczyk na słoneczku!
Pozdrawiam!
-
Hej AmmyLee :D
No no :!: Widzę, że z dietką sobie świetnie radzisz :D No i już pare ładnych kilosków za Tobą :D serdecznie gratuluję :D
Mam zamiar odwiedzać Cię częśćiej i sprawdzać jak sobie radzisz- także nie dopuść do sytuacji, żebym musiała się za Ciebie wstydzić :D Wpadkom w dietce mówimy stanowcze ... co :?: co :?: niesłysze :!: Głosniej prosze :P
http://blog.tenbit.pl/i/blog/upload/...wood13/104.jpg
-
Nio AmmyLee!
Ładnie ci idziie::)
a moj link juz działa:)
ja dzis dostałam okresu..i jakos mnie nie bierze n asłodycze co dziwne..ale chyba powinnam sie cieszyc:)
A maturke zdawałam stara:)
Pozdrawiam:*
-
katharinkaa: NIE!!! :P dzięki za odwiedzinki; tez się będę starała do Ciebie wpdać i ewentualnie na duchu podtrzymywać (choć sobie doskonale radzisz :P)
Aż się sama sobie dziwię, że nieźle mi idzie :)
malinsia : ciesz się, ciesz, że nie bierze Cię na słodycze... Ja zwykle dzień lub dwa przed okresem mam wilczy apetyt na... wszystko :] Ale przynajmniej wiem co do dnia, kiedy okres się zacznie :P
-
Ooo. mój wątek ma już 2 strony :P
Jeszcze napiszę odrobinę o tym, ja się moja dietka dziś trzyma :)
No więc: doskonale :P
Kalorii dziś nie liczyłam, ale myślę, że znów w 1000-1200 bym się zmieściła :)
Trochę gorzej, bo kolację miałam sporą. Zresztą - chyba pamiętam co zjadłam, może ktoś oceni czy dużo to czy może być...
:arrow: 2 kromeczki ciemnego chleba fitness (ze słonecznikiem; tu akurat wiem - po 91 kcal jedna)
:arrow: 3 liście sałaty
:arrow: szklanka soku pomidorowego (uwielbiam!) - ok 220ml
:arrow: jakieś 60g tuńczyka (z puszki w sosie własnym, bez tego sosu :P)
:arrow: kubek jogurtu naturalnego (150g; 100g=65kcal)
:arrow: 4 pastylki drożdżowe (hmm tak napisałam, bo toto chyba też ma jakieś kalorie no ale to przecież łykam jako "witaminki")
hmmm, ogólnie to trochę namieszałam smaków w tym moim brzuszku, ale jakoś nie protestuje :]
No i tyle :) Popite duuużym kubkiem czerwonej herbatki.(herbata ma jakieś kalorie?)
Co do jednej z zasad mojego odchudzanka, czyli ruchu - to dziś było go sporo. O ranku pisałam, teraz popołudnie - na działeczkę rowerkiem (pod górę), potem jakieś 1,5h wyrywania chwastów i przycinania trawy nożycami (męczące to...), potem spacer po pobliskim lesie - taki na odprężenie zmęczonych mięśni nóg; w tym spacerku - truchcik z górki +1min szybkiego podbiegania pod górkę, a potem już tylko tradycyjny szybki marsz :P Potem na rower, z górki, ale nie do domu - jeszcze trochę pokrążyłam po osiedlu... :D:D:D
Ehh, obym takie dni miała codziennie :) A co dziwne - teraz nawet za bardzo zmęczona nie jestem...
-
Ammy
mam zastrzeżenia do Twojego jadłospisu.Pomijając zbyt niską liczbę
kalorii (sok pomidorowy 220 ml to ok 55 kcal , tuńczyk 100 g to ok 131 kcal ,
sałata 100 g to 15 kcal ), to zbyt małe urozmaicenie, mało białka, mało
warzyw, mało kalorii.
Gdybyś przeczytała kilkudniowy choć jadłospis diety 1000 kcal, nawet "na oko"
umiałabyś to ocenić.
Ammy, zmęczysz się tak drastyczną dietą i najważniejsze, szkoda Twojego
zdrowia.
Cieszę się, że razem będziemy zbierać i jeść pokrzywy.Mają tyle cennych dla
nas wartości a są w zasięgu ręki. Zrywamy młode niekwitnące jeszcze pokrzywy
do końca czerwca.
Jeśli chodzi o ruch , miałaś świetny dzień.Pozdrawiam Cię.Ania
-
Witaj Ammy:D
Nio rozumiem ze ten jadłospis był kolacyjny ..a nie całodzienny:)?
napewno..skoro piszezs ze zmiesciłas sie w 1200 kaloriach:)
a ile ruchu....no no...ładnie ładnie..ja dzis moze na jakies bieganko wyrusze:)
moze bedzie mnie bolał mniej ten brzusio:)
-
Witaj Ammy
mam nauczkę, aby czytać uważniej.Jeśli to była kolacja to super.
Pozdrawiam.Ania
-
Aniu, malinsiu: Oczywiście, że była to kolacja =) W życiu nie potrafiłabym wytrzymać choćby jednego dnia jedząc tylko tyle =) (mówiłam już: nie dla mnie rygorystyczne diety, nie potrafię się głodzić :P) Chyba troszkę nieczytelnie to napisałam, ale nie martwcie się - przez cały wczorajszy dzień zjadłam duuuużo więcej :P(martwić by się ewentualnie można, czy nie za dużo... :P)
Jeśli zaś chodzi o dzisiaj, to kalorii było pewnie tak koło 1000 (zresztą może to jeszcze policzę na tym "liczniku" tutaj - jest całkiem przydatny, tyle że trochę czasochłonny...) Ale nie jestem zadowolona z ilości posiłków - tylko 2, no w sumie to 2 i pół :P No ale czego można wymagać, jak wstanie się po 10:30, wyjedzie na prawie cały dzień na działeczkę (rowerek of course) i wróci do domu na kolacyjkę (19:20). Dobrze, że chociaż o wodzie mineralnej nie zapomniałam, bo to już byłaby tragedia w taki upał...
Pozdrawiam serdecznie wszystkich dietkowiczów!
-
Witaj :)
Nio ja tez dzis wstałam o 10-30....:D
i praktyczeni nic nie robiłam a opalałm sie hehe :D
ale dobrze ze tak upalnie jest...nie chce sie jesc:)
a ja tam nie licze kaloriii:P
ja wiem ze jem zdrowo i wystarczajaco by funkcjonowac i mi to pasuje bo chudne:D
no w taka pore to woda daje czadu ...pomaga jak nigdy:D
Pozdrwaiam:***
-
właśnie..jeśc sie nie chce :cry: więc ja znów zawaliłam :(
śniadanie o 12...obiad o 20... kolacja o 21...
i chociaż kalorycznie to jest ok 1 000 to złe pory posiłków... :( ale co :?: napychać się na siłę lepiej :( nie wiem...
zaczynam sie martwić :cry:
-
Tylko troche czsochłopnny? No prosze Cie ...hihihihi Ja niestety ni emam dzialki ale nic to ...pojade sobie nad jeziorko(brudne bo brudne) ale jest.;) I si epoopalam :P a jak :D Grubaskom nie mozna :P ??? :d Zycze milego dnia :*
-
malinsiu: Ja właściwie też nie liczę zwykle kalorii. Choć matematykiem ponoć jestem dobrym, to do liczenia kalorii głowy nie mam :P A ostatnio chciałam to zrobić na próbę, żeby sprawdzić, ile mniej-więcej kalorii pochłaniam dziennie. Jak się okazuje, nie jest źle :) Też na razie jem zdowo i wystarczająco, no i chudnę... Ale podejrzewam, że zacznę liczyć kalorie gdy waga stanie na więcje niż 2 tyg... :P
A woda mineralna to dla mnie "źródło życia" :P
katharinkoo: główka do góry! Jeśli kalorie się zgadzają, a po tej trochę za późnej kolacyjce jeszcze trochę się poruszałaś, by ją spalić, to nie jest aż tak źle... Zresztą zawsze można niezbyt udany dzień nadrobić kolejnego dnia, fundując sobie dodatkową porcję ruchu :P
księżniczko: Nooo, trochę czasu to zabiera :P Działeczka nie moja, tylko rodziców (a właściwie mamy), no ale czuję się na niej jak na swojej :P:P:P Zresztą na takie upały kto wie, czy jeziorko nie lepsze. A opalać się może każdy =) Tyle że ja w sumie nie lubię, bo mam jasną karnację i bardzo łatwo mogę się poparzyć :/
Miłego i aktywnego dzionka! :P
-
Ehhhhhh..co za upał...nic sie nie chce... nawet jeść :D
-
Amy...ja za to kocham lezec na sloncu i sie prazyc...niedlugo tez wybywam :d i szczerze Ci powiem ze sie juz doczekac nie moge :Dhehehe...ksiazeczki...kocyk...no zyc nie umierac :P
Miłego i dietkowego dzionka :*
http://republika.pl/blog_og_544138/9...0xdd_1__1_.gif
-
Witaj AmmyLee!!
Nio to jak spedzsz dzisiejszy dzionek??
ja na nauce i opalaniu tyłka:D
No mi jak waga stanie to prawdopodobnie przechodze na SB:D!!!
Dzis mi yabrakło wody..wiec pije z kranu:!!!:P
ale po oieidzie moze sobie skikne do sklepu po 5 litrowke:D
Pozdrawiam:***
I zycze udanej niedzielki:***
-
Ehh... Dziś mam jakiś taki nijaki dzień...
Obudziłam się z lekkim bólem brzucha. Wstaję - lekki zawrót głowy. A wszystko przez upał - w pokoju było duszno i niemiłosiernie gorąco... Ufff. Godzina 7. Śniadanko - jajeczniczka z dwóch jajek na łyżeczce masła, kromka czarnego chlebka, kilka liści sałaty, szklanka mleka (pić mi się chciało) i herbata. Na ósmą spacerkiem dość szybkim do kościoła (20 minut, zwykłym tempem droga na pół godzinki)
W kościele of course stoję. Duszno, gorrąco, prawie całe 40 minut zastanawiałam się, kiedy zacznie mi się robić słabo... Na szczęście przeżyłam, ale naprawdę fatalnie się czułam. Po powrocie do domu zresztą też...
Potem jakiś lekki obiadek (ten upał...) A potem - butelka mineralnej z lodówki do plecaka i do koleżanki (6 km na rowerku). Od niej już razem rowerkiem nad rzekę. Trochę pojeździłyśmy, trochę się poprażyłyśmy w słonku, trochę nogi pomoczyłyśmy... Potem do koleżanki do domku; woda + kilka małych krakersików (wiem, tłuste, kaloryczne, ale coś przegryźć musiałam a zjadłam naprawdę niewiele). Powrót do domu. Kolacja, a przed kolacją - lody waniliowe z orzechami, jakieś 150-200g (w 100g - 170 kcal; zjadłam całkiem świadomie (i z przyjemnością) przez cały tydzień zero słodkości, w niedzielę - małe święto, zwłaszcza, że wciąż jest gorąc straszny!!! :( )
ehhh
Jutro dzień pomiarów... Myślę, że będzie dobrze, tj. nie więcej niż moje 80kg sprzed dwóch tygodni. A spadku za dużego się nie spodziewam - cóż, już mam wyrzuty za te lody... :/ Natomiast właśnie od jutra postanawiam ważyć się już nie co 2 tyg, ale co tydzień. Łatwiej będzie mi widzieć ewentualne potknięcia i się motywować :P
Pozdrawiam a dla syskich tu zaglądających: :D
http://kartki.onet.pl/_i/d/wszystkiego_naj.jpg
-
hej AmmyLee
Gratuluję ruchu i motywacji :) Podziwiam konsekwencję ważenia się co tydzień. Dla mnie dzień bez wagi, to dzień stracony :oops:
Pozdrawiam :)
-
mommy: :) hmm wcześniej ważyłam się co 2 tygodnie. Ale czasami zdażyło mi się wskoczyć na wagę, zwłaszcza, gdy coś "przeskrobałam" dietkowo dzień wcześniej i bałam się skutków ubocznych. Od dziś - spróbuję tylko raz na tydzień, w poniedziałek używać mojej niezbyt dokładnej wagi łazienkowej (ach, czas na zakup nowej, elektronicznej, no albo wejścia w nawyk chodzenia w poniedziałki na basen, bo tam mają taką fajną wagę, która waży, mierz wzrost i od razu oblicza BMI, przy okazji drukując taki "paragon" z tymi danymi :P - to by była kolejna motywacja =))
I dziękuję śliczniuto za odwiedzinki!!! :D
-
A teraz przyszła najmilsza część mojej dzisiejszej wizyty na forum: muszę się pochwalić. Kolejne 1,5 kg za mną. Co prawda półtora kiloska w 2 tygodnie to nie jest efekt najlepszy, ale dla mnie jak najbardziej zadowalający. Tym bardziej, że już na samym oczątku mojego odchudzania założyłam sobie, że będę tracić średnio 3 kg miesięcznie. Czyli wychodzi właśnie 1,5 na dwa tygodnie.
Ale teraz zmieniam nieco system: ważę się od dziś raz na tydzień. To będzie dla lepszej kontroli.
Dziś ostatni z upalnych dni. Na noc zapowiedziane są burze - chyba sobie poczekam na taką jedną :P Zafundowałam sobie dziś dzień wodno-owocowo-maślankowy. Tj. coś w stylu głodówki po moich wczorajszych problemach z brzuszkiem :/ Pochłonęłam niesamowite ilości wody mineralnej, częściowo - z sokiem z cytryny; ponadto jeden owoc o nazwie papaja (na śnaidanie połówka, na obiad - druga połówka) oraz Actimel ("obiad") i maślankę truskawkową 400g (kolacja). wiem, bardzo mało kalorii, ale musiałam sobie zafundować taki dzień... :/ Jutro już normalne jedzonko...
Hmm ale za to było aktywnie. Rano aerobik domowy :) ok 30 minut, potem dłuuuugi spacer z psem, połączony z zakupami (wszystko w tempie szybkim bo nie lubię się "wlec"), zaś potem 1,5h na rowerku...:) Co ciekawe, nie jestem zbytnio zmęczona :P
-
Witaj AmmyLee!
Dziękuję za odwiedziny u mnie i za wsparcie.
Ja już jestem po kopenhaskiej ( z wynikiem - 6,5kg :D ) i zaczynam 1000 + ćwiczonka.
Życzę Ci powodzenia w dalszym gubieniu kg i gratuluję tych utraconych BRAVO :!:
Pozdrawiam
Tu jestem: http://forum.dieta.pl/forum/viewtopi...=237112#237112
-
Hello Ammy !!!:)
Widze ze miałas podobne problemy w neidziele...tez ledwo cow ytrzymałam w kosciele ale musiałam wyjsc i w dziwach stałam...to przez to ze sie opalałam tak długo...a moja kumpela dostała udaru...i teraz cały czas ja głwoa boli i musi brac antybiotyki:/...wspołczuje je bo dzien przed obrona pracy dyplomowej ja to spotkaało
:roll: :roll: :roll: :wink: ale obroniła na 5 taka jak Ja ..i to dzieki twoim kciukasom:)
Zauwazyłam zue duzo ruszasz sie :D:D:D
terza jak mam wszystko za soba...:D bede miała wiecej czasu na to i owe rowerki bieganki i cwiczonka:D
I gratuluje spadku 1,5 kiloskow:D
Z taka determinacja nalezy Ci sie:D
Ja sie zawaze w piatek:D
Ciekawe co pokaze waga dzis cos stawałałm an wage ale mam koncowke okresu..i narzaie sie nie prezjumuje tym co pakzuje:)
Teraz ja pisze
GRATULACJE
-
:)
Dziś króciutko, bo już późno a chciałabym skończyć z chodzeniem spać o pierwszej czy drugiej...
Z dietką wszystko ok, żadnych wyskoków. Trochę mnie tylko niepokoi wrażenie, że jadłam dziś prawie cały czas. tj 11:30 śniadanie, potem jabłuszko i 2 "tekturki" (na próbę z ciemnego pieczywa przerzucilam się na chrupkie), potem obiadek, jakiś mały podwieczorek, potem kolacyjka (ok.19:45)... Dlatego przydałoby się wcześniej wstawać...
Za to dziś trochę mało ruchu. Ta pogoda trochę zniechęca. Ale obowiązkowy spacer z psem oczywiście odbyłam, poza tym zakupy i małe porządki w pokoju, więc nie jest tak źle. =)
Pozdrawiam, dziękuję za odwiedzinki i gratulacje =) mam nadzieję, że będzie mi szło wciąż tak dobrze :P
-
Witaj AmmyLee!!
A tak wogole jak ci na imie:P?? Ania?? :roll: :wink: :wink:
Ja ze wstawaniem nie mam problemu..bo czy nie pojde pozno spac czy wczesnie to i tak wstane po 7 albo po 8:P..no chyba ze zdarzy sie naprawde jakis przypadek losu:)
Nio...korzystaj troche z wakacji:)
Ale pozne wstawanie tez pozniej odbicie na diecie:)...ale mam nadzieje ze ustabilizuje sie u Ciebie to:)
I przysyłam zyczenia z okazji dnia Dziecka:*
http://img.interia.pl/kartki/nimg/ka90262.jpg
Pozdrawiam i zycze miłego dzionka:*
I neich dietka przebiega tak jak zwykle czyli wspaniale:*!!!
-
siemano :)
tak sobie chodze po forum i mysle aaa ze Cie odiwedze ;) i ze pozycze sukcesow i wytrwałosci w odchudzaniu ;)
w kupie razniej :P hihi
pozdrawiam :)
-
:) Jak miło widzieć "odwiedzaczy" na moim wąteczku :)
Dziękuję za wizyty, za życzonka z okazji święta wszystkich dzieci :)
Króciutko będzie; chyba to dobrze, bo niewielu ludziom chce się czytać jakieś długie wywody :]
Dietka - OK, ale popadam ze skrajności w skrajność; wcześniej ciężko było mi zjesć więcej niż 3 posiłki dziennie (choć kalorycznie - ok), od wczoraj - jem 5, a dziś nawet 6 razy. I o dziwo zmiesciłam się chyba w 1100kcal (specjalnie policzyłam, bo wydawało mi się, że sporo wszamałam...)
Sporcik - całkiem całkiem. 1,5h szybkiej jazdy na rowerze, zwyczajowo godzinny spacer z psem, trochę gotowanka (bez podjadania of course!) i sprzątanka :]
I zmywam się. 22 wybiła, czas szykować się do kąpieli i? spania... hmmm...
-
WITAM CIĘ AMMY
No , zdążyłam jeszcze z życzeniami na Dzień Dziecka, które bardziej Tobie
się należą, niż mnie. Ale dziękuję, mam jeszcze mamę.
Życzę Ci więc, aby Twoje studenckie życie było bardzo szczęśliwe i owocne.
Trzymaj się mała ! Buziaki .Ania
-
witam :)
u mnie tez slonecznie hihih ;)
ewłasnie zjadlam sobie obiadek i jest good jak narazie :)
pozadrawiam izecze milego dzionka :)