-
Witajcie!
Ale mam dziś dzień :( Sama nie wiem kiedy mi "przeciekł" przez palce. Jest mi strasznie zimno i jestem głodna... ale mam chec na coś konkretnego i nawet nie potrafie sprecyzować na co :? Generalnie musi być coś "innego" - na fasolke szparagową nie mogę już patrzec (zasługa teściowej, która podesłała jej chyba ze 3-4 kg i jem ją prawie od tygodnia codziennie - bardzo lubie, ale ile mozna). Na pomidory tez nei mam ochoty... udotowałabym coś, ale nie mam pomysłu.....
Na obiad niby wszystko jest ale nie mam na to ochoty chce coś innego :evil: tylko co? żeby nie cwycić czegoś niedozwolonego?
Pomóżcie!
-
Niestety, ja dzisiaj żadnym ciekawym pomysłem nie sypnę ani tym bardziej do niczego nie zmobilizuję, sama mam jakiś gorszy dzień :? Nie wiem, czy to wina pogody, czy zmiana odżywiania, a przez to liczenie BWT znowu poczułam się, jakbym była na restrykcyjnej, zabraniającej mi pewnych potraw diecie. Trudno się liczy, trudno się wymyśla coś smacznego i różnorodnego, zapewne za jakiś czas będzie łatwiej, ale na razie męczę się spędzając przy kompie prawie pół dnia. Zjadłam pierwsze śniadanie, drugie i obiad wg rozpiski, jestem najedzona, a powinnam wcisnać jeszcze grapefruit i twarożek orzechowy. Nie wcisnę. Nie mam ochoty. Najprawdopodobniej skoczę do sklepu po zwykłe herbatniki, zrobię sobie małą kawę, odważę z 4-5 ciastka i to będzie moja, poprawiająca humor kolacja. Niezdrowa owszem, łamiąca moją rozpiskę zgadza się, ale za to jaka smaczna i skuteczna ;)
Tak więc emkr-ko, niewiele pomogę, ale wydaje mi się, że skoro tak się czujesz, powinnaś zjeść coś ciepłego. Wiadomo, że lepiej ograniczać węglowodany, nie wiem, ile ich zjadłaś dzisiaj, jeśli możesz sobie na nie pozwolić, może zrób makaron/ryż z jakimś sosem? Ciepłe, pożywne, na pewno poczułabyś się lepiej. Albo lekki omlet z warzywami lub odrobiną dżemu? Albo ryż z jabłkami i cynamonem? Niestety przychodzą mi do głowy same "niezdrowe" pomysły, za to takie, które mnie ogrzałyby i postawiły na nogi :)
-
Z przepisow rozgrzewajacych: pomidory kroimy w plastry. W foremce do zapiekania kapiemy troche oliwy, ukladamy warstwe pomidorow, rruszymy fete (light, malo), warstwe pomidorow, bazylie, albo ziola prowansalskie, kapiemy oliwe, pomidory, fete), zapiekamy w piekarniku przez 15 minut.
-
ja sie lecze.... goracym czerwonym barszczem w strasznie grubym kubku ( grubym i wielkim jak studnia)
wymyslaniem nowych potraw ( teraz m.in. jak zmacznie polaczyc drob i orzechy wloskie)
checia pojscia i kupienia dzinsow z bajerami :wink:
glaskaniem psiny..ktora dosc mocno niedopieszczona jakos ostatnio jest
zaplanowanym luvierem na pozne popoludnie
kazdy sposob jest dobry o ile jest skuteczny :wink:
-
mozna sie rozgrzac tez olejkami
-
Dzieki!
obiadek juz sie robi bo zgłodniałam na dobre :)
Sałata z pomidorem najpierw i teraz czekam az mi sie kalafior i marchewka ugotuja na parze, do tego troche mieska - tego samego duszonego z pieczarkami juz resztaka zostala.
Makaron zarezerwowałam na jutro, albo ten ryż z jablkiem i cynamonem (MOOMIN :twisted: ). generalnie naszło mnie na coś mącznego :?
Margolko, zapiekane pomidory wyprobuje jak bede miec ciutke wiecej czasu na przygotowanie jedzonka, bo brzmi smakowicie.
Rozgrzewajaca najchetniej wzielabym kąpiel w wannie - problem w tym, że mmatylko prysznic :roll: Mężuś przyjdize to się do niego przytule... ;)
Cholera mnie bierze na to lato! A ja mam na urlop iść - zapowiadają poprawę pogody? od kiedy?
Gagaa - jeśli chodzi o polączenie drobiu z orzechami to znam - super wychodzi :) Ale ja zawsze robilam z niesolonymi arachidowymi orzechami. Robilam na woku, ale myślę że na beztłuszczowej patelni też wyjdzie. Sypałam 2 łyżki ziarna sezamu i lekko prazyłam, az puszcza trochę zawartego w sobie oleju, dokładałam miesko i cebulkę (+ew. inne ulubione warzywka :)) i na koniec namoczone i odciśnięte orzechy (trzeba je ok 5 min na patelni potrzymać). Jeśli zdecydujesz się użyć jakiegoś oleju - polecam sezamowy pol na pol z z sosem sojowym. orzechy z sezamem nadaja kurczakowi lekko słodkawy smak :)
Idę szamac bo już chyba gotowe :)
-
Witam ponownie :)
Najedzona :) od razu jakoś mi się cieplej zrobiło i humor się poprawił :)
Wklepię dziesiejsze menu, a potem dodam tylko kolację (dziś pewnei będzie bo obiadek wczesneij zjedzony :)
Czwartek
ok. 9:00 śniadanie - pół kubka kawy + pół kromki chleba posmarowanej serkiem light z plasterkiem polędwicy i ogórkiem kiszonym + 200g śliwek - 210 kcal
ok. 12:00 II śniadanie - 2 brzoskwinie z otrębami i jogurtem owocowym - 273 kcal
ok. 15:30 podwieczorek ;) (znowu przedobiedni) - 2 małe jabłka (180 g) - 90 kcal
17:30 obiad - 270 g kalafiora gotowanego na parze + 130g marchewki gotowanej na parze + 100g mięsa duszonego + sałata z pomidorem i jogurtem naturalnym - 396 kcal
kolacja (ok. 20:00) - jeszcze się zastanawiam co zjem - powinno być ok 200-300 kcal :roll:
Do tej pory jest 969 kcal
No dobra to teraz pytanie - gdzie i co mogę dołożyć do posiłków żeby mi wychodziło 1500 kcal na koniec dnia? Przecież takie ilości niskokalorycznego żarcia powodują że potem nie mogę się ruszyć przez pol godz ;)
Pozdrawiam
-
Emkr, nic na sile. Ja bym zostala jeszcze pare tygodni na 1,2 tys. A potem przyjdzie jesien (teraz jest lato, przypominam) i zima, sama bedziesz widziala, ze limit sie podniesie
-
Margolko, ja wiem że zimą sam sie podniesie limit.
A teraz chce go podnieść przed wyjazdem w góry i na czas wyjazdu. Inaczej nie bede miała siły bo chodzić po górach :)
Chyba bede musiała tam jesc bardziej kaloryczne posiłki - tzn nie tyle wiecej jeśli chodzi o ilość, a zawierajace wiecej kalorii. Znając siebie po wysilku fizycznym - mam na mysli spedzenie pare godzin na szlaku (ok 8-10 godz) - raczej nie jem dużo dlatego powinno być bardziej kaloryczne. A niestety obawiam się że zołądek mi się zbuntuje jak zjem coś smażonego :? albo tłustego :(
No i zastanawiam się co zabierać ze sobą w góry - na pewno owoce, ale coś takiego na kopa energetycznego, ale nie może być czekolada, bo ja jestem czekoladoholik na odwyku. Generalnie poki nie jem słodyczy jest ok, ale boję się zacząć.
-
:twisted: :twisted: a ja poszlam i kupilam te dzinsy.... co prawda bez bajerow...i za male...tzn. dopne sie...ale fald tluszczu gora wylazi ..ale mam teraz co przypasowywac bo "doly" powolutku mnie sie konczyly
najbardziej mnie rozgrzala swiadomosc ze dziny....kupilam po raz pierwszy od...hmm..ilu..??. osmiu chyba lat :!: :!:
nie zdejmuje z doopska tylko lece w nich z psinka... he he he :twisted: :twisted: :twisted: