Gratuluje decyzji i bardzo zycze wytrwalosci w dazeniu do celu. Jesli chcesz, dam Ci rade. Zapomnij o "celu docelowym". Odchudzanie najlepiej podzielic na kawalki. Teraz zawalcz o 8 z przodu, potem wyznacz sobie cale 85, potem moze bedziesz miec jakis ciuch odrobine za maly albo za obcisly, ktory bedzie celem...
Wiesz dlaczego? Odlegly cel wydaje sie nieosiagalny. To bardzo duzo kilogramow do zrzucenia. Gdy przychodzi trudny moment, zalamka - robi Ci sie wszystko jedno, czy wazysz 92 czy 89 kg, skoro upragniona 60 jest poza zasiegiem. A gdy walczysz o 89,9, to jest bardzo blisko - i wiesz, ze kazda niezaliczona wpadka Cie do tego celu przybliza, a kazdy zjedzony baton, bula czy inne kaloryczne pysznosci od tego oddalaja. Latwiej sie mobilizowac do malych celow. Ja odwazylam postawic sobie pierwszy "odlegly" cel - 65 kg, gdy wazylam niespelna 80. Ale tak czy inaczej, walcze raczej takimi malymi etapami, docelowa waga to abstrakcja na suwaczku
Zakładki