-
xxxxl po trzydziestce
Wiekszość kobiet wypowiadających sie na forum to osoby młode przed trzydziestka.Ja jestem 35 latką z duuża nadwagą i do zrzucenia około 40 kg.A tu i wola już nie ta i skóra już nie ta.A i obiadek trzeba ugotowac rodzince.I jak u chudnąć???Czy ktoś ma jeszcze takie problemy jak ja??MAm wrażenie ,ze z wiekiem silna wola bardzo mi osłabła choć wiara w sukces na polu odchudzania jest nadal silna.Moze jeszcze nie wszystko dla mnie stracone?????
-
elga...ja mam 32..juz sie z tym pogodzilam ze za kilka dni raptem koncze swoje 31....wiele jest dziewczyn po 30..wiele bardzo blisko 40...
ja mam do minimalnego zrzucenia 42 kilo polowe juz mi sie udalo ...poczytaj watki dziewczyn sa dzieciate ...mezate..samotne i nie...otylosc to przypadlosc nader czesta i nie zwaza na wiek
to prawda ze dwudziestolatce moze byc latwiej...ale czy napewno...?? my juz chyba takiej presji spolecznej nie czujemy na sobie..owszem chcialo by sie....ale nie dla tego ze rowiesnicy sa szczupli.... raczej dla samych siebie dla zdrowia..dla komfortu psychicznego...
jakos tak wierze mocno w to ze dojrzale kobiety ktore mocno uswiadomia sobie czego chca....maja ogromne szanse...wlasnie ze wzgledu na te "powody"
jak tu chudnac ...gotujac rodzince....normalnie..trzeba rodzinke troszke tez przestawic na wlasciwe tory... po co smietana jak swizy jogurt naturalny jest tak samo dobry...po co zasmazka...po co panierka... po co wedliny ( jak defakto kupinie chudego miesa i upieczenie go nie dosc ze taniej wyjdzie to zdrowiej i smaczniej)..postrasz ich troszke wysokim cholesterolem...."przeciagnij" po schodach zeby sie zdyszeli.... na wszystko jest sposob
w gruncie rzeczy my kobiety jak z reguly "gotujace"..mamy wiecej szans i okazji... poza tym...kto ci kaze wszystko to c omasz w lodowce jec...u mnie w domu i w pracy multum slodyczy...( pracuje w hurtowni wyobrazasz sobie te ciagnace sie regaly wszelkkich ciastek, batonow, wafeklkow, ciast gotowych, cukierkow itp!!!!!!.. to czestownie przez kontrachentow te "dowody sympatii" w postaci ptasich mleczek i wielkich czekolad milki)
a w domu mama ..ktora kuchnia owszem lekka juz ale lody pierniczki i biszkopty musza byc w zasiegu reki ( wiec jak dla mnie w zasiegu mojego czujnego oka)
...
skora nie taka...kupilam olejki ( patrz watek cel:piekne cialo margolki ( juz tez nie panienki)) balsamy ( niekoniecznie te najdrozsze).. rekawice... i cos tam do masazu.. peeling kawowy trzy razy w tygodniu .i wiesz co...NIGDY nie mialam tak super skory jak teraz "mieciutka" od tluszczyku fakt...ale za to jedrna...gladka i milusia bardzo
( to nie tylko moje zdanie ale kolezanek( a te bywaja najbardziej krytyczne) w szatni tez)
nic nie jest starcone poki wiesz czego chcesz... :D
-
Witam Cię serdecznie Elgo.
No dobra, ja mam 37 a lada moment 38 i co...? I dopiero teraz przyszło mi do głowy, aby zadbać o siebie. Smutne, prawda. A jednak lepiej późno niż wcale. A robię to właśnie egoistycznie dla siebie, dla mojej wygody, dobrego samopoczucia i na złość tym pokusom, które mnie zbyt często dopadają. Jestem świeża w odchudzaniu, ale dziewczyny na forum dodają mi otuchy. Zaglądają do mojego wątku i ... dzięki nim chce mi się coraz bardziej. Nie oszukam ich, bo one znają wszystkie "ściemy". Dlatego po raz pierwszy w życiu czuję, że to odchudzanie jest dla mnie i przeze mnie. Dorosłam do niego, przechodzę pewne metamorfozy, uczę się pokory dla niespadającej wagi i ... jem lecz inaczej. Popełniam jeszcze ogrom błędów, ale czytam tu, zaglądam tam i coraz bardziej wierzę w siebie. Ty też uwierzysz, wytrwaj w swoim postanowieniu, choćby tydzień, a potem ... żal Ci będzie tego tygodniu i przetrwasz kolejny. Wszystkie to przechodzimy. :P
Też mam rodzinkę, dwójkę małycz dzieciaszków i nie chcę im przekazać złej kuchni, dlatego staram się jeszcze bardziej. Co to jest twoje 40 kg wobec moich 56? Cóż, jesteś ogromny krok przede mną i masz krótszy dystans do przebiegnięcia. :wink:
Ja chcę sobie na 40tkę sprawić wspaniałą figurę, figurę nie 20tki, nie 30tki, ale właśnie dojrzałej kobiety, która wkroczyła w czwartą dyszkę, jest zadbana i ... kocha samą siebie (bo teraz...).
Trzymaj się i pisz o sobie, pisz do nas, to naprawdę pomaga.
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...e21/weight.png
-
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy.W swoim życiu przeszłam juz jeden taki maraton odchudzania.Zjechałam ze 112 kg do 72.Ale to było niezbyt rozsądne.Prawie nic nie jadłam,chodziłam zła,bolał mnie żoładek i bardzo szybko dopadł mnie efekt jojo.Teraz znów jestem w punkcie wyjścia.Po ciązy waże 116 i czuje sie fatalnie psychicznie.Ale mam cudownego synka,kochającego męża i dla nich,nie tylko dla siebie,chce wygladac dobrze.Będe pisac o swojej walce z własnym apetytem i prosze czasem o słowko wsparcia.
-
Ja tez mam 3 dychy, nawet 3 dychy i dwa i pol roku. Uwazam ze gadanie o tym ze skora juz nie ta to wymysl przemyslu kosmetyczno-farmaceutycznego. Skora jak skora jak ja sie zostawi samą sobie to nawet u dwudziestki sflaczeje. Polecam ostra szczotke lub gąbkę i szorowanie do czerwonosci a na to po kapieli balsam. Po dwoch tygodniach nie bedziesz sie mogla pozbyc meza (hi hi hi), jesli chodzi o obiadki i wspolna lodowke to ja rozwiazalam t tak ze mam swoja czesc lodowki i tam nikt nic nie rusza a ja nie dotykam tego co kupuje moim facetom. W tej chwili doszlam juz do takiej wprawy ze dwa razy w tygodniu pieke im ciasto i nawet go nie proboje.
Trzymaj sie
Cyberka
-
Pomysł wygospodarowanie w lodówce obszaru niskokalorycznego bardzo mi sie podoba.Chyba wprowadzę go w czyn.Pieczenia ciasta naraznie nie ryzykuje bo z moją słabiutką wolą skonczy sie to tragicznie dla mojej diety.Kiedy bede już zaprawiona w bojach to cos upieke tak dla przetestowania mojej woli-mam nadzieje ze będzie już wtedy bardzo silna.
Poszperałam w moich mądrych zapiskach.Zbierałam kiedyś wszelkie przepisy na schudnięcie-diety porady, podpowiedzi jak oszukac głod.Rzyciło mi sie w oczy jedno ze zdań które wpisałam jako motto i ostrzeżenie dla samej siebie:Im więćej człowiek je tym większy ma apetyt.Cos w tym jest.Ehhhh dziś znów pzregrałam z apetytem ale jutro jest nowy dzień i mam nadzieje że to bedzie pierwszy dzień powrotu do nowej zgrabnej figury.
-
Witaj Elga!
ja mam 3 dyszki na karku i ponad 100 na wadze - zaczynałam od 112 :oops: ale teraz po 1,5 mieszecznej diecie mam szansę niedługo pożegnac się z wynikiem 3-cyfrowym i wskoczyc na 2-cyfrowy :)
Gotuję też nie tylko dla siebie, ale i dla męża - co prawda dzieci jeszcze nie ma, ale lekarz zabronił zachodzenia w ciaze z taka nadwagą więc staram się słuchać zalecen.
Jednak nie mogę stosować przez to ostrej diety zeby nie wykonczyc organizmu przed ciaza.
Oczywiscie tak szybko forum nie opuszcze bo po ciazy pewnei tez bedzie co zrzucac ;)
Powodzenia i wytrwałości życze!
-
Dziś zaczęlam diete od nowa.Sniadanko skromniutkie co do ilości kalorii i ilości jedzenia.Postawiłam obok butelke mojej ulubionej wody mineralnej żeby popijac ja w trakcie dnia.Nasmarowałam moje sadełko balsamem ujędrniającym ATW-Kiedyś uzywałam go przez rok systematycznie i miałam skóre jak aksamit i nie tak obwisła jak teraz a schudłam wtedy bardzo dużo( ze 112 do 72).
Zastanawiałam się jak wspomóc moją słabiutką wolę.I chyba wymyśliłam cos co jej powinno pomóc.Prosta sprawa: ja nei mam co na siebie włożyć.Szafa peka w szwach ale wszystko jest ciasne.Wyciągnęlam moje ulubione dżinsy wciagnełam do połowy ud i stop,potem bluzka-też za ciasna.Wnioski są proste:albo zmieniam garderobe albo chudnę-ze względów ekonomicznych to drugie jest rozwiazaniem o niebo lepszym.
Mam zamiar ugotowac mężowi dietetyczny obiadek-jestem ciekawa co powie :lol: .Moje słonce lubi mięsko i to tłuściutkie, najlepiej smażone.Drób i ryby to dla nie go nie mięsko bo za chude.Dziś dostanie piersi z kurczaka z warzywami.Musze zmienić menu mojej rodzinki na zdrowsze i chudsze.Synek na razie pije tylko mleko ale jak podrośnie nie chce aby miał kłopoty z waga.Boje sie że mógł odziedziczyć po mnie skłonności do tycia.Ja je mam po mojej mamie-jej cała rodzina walczy z nadwaga.Mój organizm jest idealny na czas głodu bo czasem mam wrażenie że nawet z listka sałaty odłozy sobie w biodrach pól grama tłuszczyku.Ale nic to wiem że można schudnąc i ja to zrobie.
Do Emkr:Masz rację że chcesz schudnąć przed ciążą.Ja zaszłam w ciążę ważąć 114 kg.Na poczatku z powodu mdłości schudłąm do 110.Potem przytyłam ale niewiele.Jednak te "ciążowe" kilogramy plys te sprzed ciąży dały ogromną liczbę ponad 130 przed porodem.Miałam kłopoty z cisnieneim byłam bardzo opuchnieta chodzenie powodowało ból krzyża-ale to nic dziwnego jak się tyle wazyło.Oczywiście maiłam pełnoobjawowa gestoże i cukrzycę ciążowa.Moja lekarka dokonywała cudów abym urodziła zdrowe dziecko.Udało się.3 i pól mies temu urodziłam za pomocą cesarskiego cięcia synka-jest zdrowy silny i śłiczny.Ja zostałam ze 116 kg i podwyższonym ciśnieniem.Reszta dolegliwości zniknęla.Pozostały tez pobolewanie krzyża od czasu do czasu i strzykanie w stawach kolanowych.
Planuje drugie dziecko ale musze odczekać dwa lata-zalecenie lekarki-aby mój organizm odpoczął po trudach tej ciązy.To jest czas na to abym doszła to moich upragnionych 75 kg.
-
Witaj Elga :D Wita Cię 33-letnia biglady :D Jak widzisz nas 30-stek i po 30-stek z dużą nadwagą jest tu całkiem sporo.
Ja zaczynałam od wagi 107 kg ( początek odchudzania 13 czrwca 2005 r. ) Teraz ważę równe 100 kg. Jest mi niezmiernie ciężko, nie tylko ze względu na moje bolące stawy, otarte uda, ale przede wszystkim na brak silnej woli. Wiele razy próbowałam się odchudzić i nigdy mi się nie udawało. Teraz mam przyjaciółki z forum, które czują to co ja, które wiedzą co to znaczy być grubym. Dzięki nim, a przede wszystkim sobie - schudnę. Na pewno!!! I Ty też!!! :D Będziemy się trzymać razem, aż dojdziemy do celu.
Pozdrawiam
Biglady
-
Witaj, Elgo, ani wiek duży, ani nadwaga taka nietypowa - jakoś ostatnio sporo nas się tutaj zebrało i po trzydziestce, i po setce, człowiek czuje się niemal jak we wspólnocie ;)
Chudnięcie z powodów zdrowotnych wydaje mi się rozsądniejsze niż z estetycznych, a po sobie wiem, że i motywacja jest wtedy większa i łatwiej dietę ciągnąć bez poważniejszych wpadek, choć oczywiście każdego czasami dopada chandra i czekoladka kusi, żeby się nią pocieszyć. Wtedy, jeśli ma się silną wolę, można zjeść kawałek, ale jeśli człowiek jest siebie niepewny, lepiej nie ryzykować, żeby nie skończyć zjedzeniem całego opakowania i rzucaniem się na kolejne, skoro już i tak się dietę przerwało. Lepiej wejść na forum i czytać, czytać, czytać, aż przejdzie ochota na wszelkie niezdrowe smakołyki...
Powodzenia :)
-
Siedzę dziś i studiuje moje zapiski na temat odchudzania.Nie miałam pojęcia ile tego zgromadziłam:różne diety,porady,wskazówki.Czytam i zapamietuje.Stosowałam je pięć lat temu kiedy odchudzałam się i wtedy schudłam.Potem rzuciłam je w kąt.
Zjadłam garśc rodzynek-nie ejst to zbyt dobre jak sie jest na diecie ale maiłam straszną ochote na coś słodkiego( jestem słodyczoholką).Jadłam je powolutku jedną po drugiej a nie jak wczesniej garściami.
Musze sobnie ustalić bardziej realny i bliższy cel wagowy.Te 75 kg jest bardzo odległe wieć może postaram się zejśc z trzech cyfr na dwie.Tak na dobry poczatek.
-
Witaj Elgo :D :D :D :!:
Co tam trzydziestka ja wlaśnie skończyłam 41 latek :roll: :!: I nie uważam,żeby było za póżno na odchudzanie!!!W każdym wieku warto walczyć nie tylko o zgrabną sylwetkę,ale przede wszystkim o własne zdrowie!!!!!!!!!!!!
Na diecie jestem już od pół roku-1000 kalorii.Dla siebie gotuję osobno.mam też swoja półkę w lodówce :P Staram się też ćwiczyc chociaż co drugi dzień i jeżdzic na rowerku,nie zapominam o spacerachCo wieczór wcieram w skórę balsamy-inny na biust,inny na całą resztę.Używałam też A.t.w ale jest dosyć drogi,więc teraz używam kosmetyków Eveline z serii slim Extreme- informacje znajdziesz tutaj www.eveline.com.pl.
Za mną juz 25 kilogramków,czego i Tobie życzę!!!Trzymaj się!!!Z forum jest naprawdę łatwiej :lol: :lol: :lol: :lol: :!: :!: :!:
-
Potrzebuje metody na oszukanie tego smoka który siedzi w moim żoładku i krzyczy "JEŚĆ!!!!!"Pije wode ale to jakos niezbyt mi pomaga,za herbata nie przepadam,kawy nie moge(ciśnienie).
Jak przterwac te pierwsze najtrudniejsze dni diety?????
Jak nie ulec pokusie zjedzenie czegos kalorycznego????
Kiedyś jakoś nie miałam takich problemów przy odchudzaniu.Dziewczyny pomóżcie.
-
witam ja tez jestem po 30 i po 100 :D fajne okreslenie ,ale mam nadzieje to drugie zmienic,bo bola mnie kolana, chce miec dziecko no i wygladac inaczej.coprawde nie daze do wygladu chudzielca tylko do takiego stanu ze nie bede dyszec jak lokomotywa po wejsciu na 3 pietro ,nie bede sie bala ze nie zmieszcze sie w plastikowe krzeslo,martwila ze jest goraco i obetra mi sie nogi itp itd
pozdrawiam i trzymam kciuki,z forum idzie duzo latwiej
-
Witaj Elgo, na początku to niestety tak jest... ciągle ssie. Po prostu musisz przetrwać a z czasem żoładeczek się skurczy i bedzie lepiej. Jedz objętościowo duże ale niskokaloryczne warzywa i owoce a napewno będzie łatwiej. Polecam też otręby granulowane, pomagają na przemianę materii a popite szklaneczką wody wypełniają brzusio...
Pozdrawiam i życzę powodzenia....
-
Hi Elgo, wpadłam, aby zobaczyć, czy się trzymasz.
Taaa, uczucie wiecznego nienasycenia też mnie dopada.
Ale teraz jest jakby łatwiej. Z każdym dniem ociupinka sił mi przybywa.
Jak mam straszliwego głoda, który wdziera się do mojej głowy, to:
1. piję wodę i mówię sobie, że za pół godziny zjem jakiegoś owoca (zazwyczaj czymś się zajmę i zapomnę, docieram w ten sposób do ustalonej pory mego "karmienia"),
2. zaglądam do forum i mnie wciąga...
3. buszuję po aukcjach, sklepach i księgarniach też mnie wciąga...
4. jem każdy posiłek widelcem i nożem, dzielę nawet plasterek serka żółtego na 100 kawałków, za każdym kęsem odkładam sztućce,
5. odbywam podróże po świecie wycieczek last minut wyobrażając sobie, że kupuję bilet
6. jeśli dzieciaszki chcą, to czytam im na głos książeczkę (a właściwie hurtem kilka) z wyraźną artykulacją i ruchami rąk - wciągają się, patrzą na mnie tymi swoimi oczkami i ... nie mam sumienia odrywać ich od narracji
7. biorę się za kwadrans ćwiczeń, ale takich dających pożądnie w kość (wtedy żal mi tych ćwiczeń i czekam spokojnie do pory jedzonka)
8. biorę kąpiel z uzyciem bardzo pachnącego kosmetyku, rozkoszuję się w wannie lub pod prysznicem i ... głód zwyciężam
9. mówię sobie "dobrze zjesz to, ale najpierw masz wyprasować ciuchy" i wiesz co, to chyba powinno być na pierwszym miejscu, bo jak dla mnie jest najskuteczniejsze.
Resztę sposobów niech podpowiedzą inne dziewczyny z własnego doświadczenia.
Trzymaj się mocno!
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...e21/weight.png
-
Znalazłam diete oczyszczająca propagowaną przez ,o ile mnie pamięć nie myli,gabinet odnowy biologicznej.Drukowali ją kiedyś dawno temu w "Super Linii" w historii jednej z odchudzonych dziewczyn/Dieta oczyszcza organizm ale i odchudza a przy tym nie zmusza do ważenia tego co się je, bo ilośc jest dowolna.Bardziej chodzi o to co się je a nie ile.To chyba coś dla mnie.Nienawidze ciąglego ważenie i liczenia-nie mam w domu dobrej wagi a matematyk ze mnie kiepsciutki. :cry:
-
A bo z tą dietą tak już jest, że najlepiej ją zacząć w odpowiednim momencie, wtedy jest najłatwiej, choć oczywiście ciężko w ów moment utrafić, a że czekanie na niego jest bez sensu, trzeba pogłówkować, co zrobić, żeby udało się nakłonić do niej cały organizm, żeby do jedzenia nie zmuszał ani pusty żołądek, ani głodująca psychika :) U mnie było o tyle dobrze, że spanikowałam na widok wagi (nie sądziłam, że aż tyle ważę), zostałam postraszona chorobą, ale i w pewien sposób nią usprawiedliwiona, generalnie motywacja idealna, żeby nie dać się skusić żadnym jedzonkiem. Ale pamiętam z wcześniejszych odchudzań, jak ciężko było w ogóle zacząć dietę, to ciągłe odkładanie na jutro, bo nie udawało się przetrwać ani dnia bez rzucenia się na coś dobrego a kalorycznego, to ciągłe myślenie o jedzeniu, które nie pozwalało się skupić na niczym innym, organizm buntował się, bolała głowa, mdliło, wszystko protestowało przeciw ograniczeniu kalorii, do których byliśmy jako całość przyzwyczajeni...
Nie mogłam pić zimnej wody, mdliło. Herbaty też nie lubiłam, ale sączenie jej małymi łyczkami, ciepłej, miło napełniało brzuszek i pomagało przetrwać te pierwsze dni. Po drugie jedzenie małokalorycznych posiłków, ale za to niemal do oporu - owoce, np. truskawki, czereśnie (chociaż one są już bardziej kaloryczne), bób (pożywny, małokaloryczny, nie sposób zjeść dużo na raz), miski pysznych twarożków, sałatek. Po trzecie bycie z kimś w domu, niech się ktoś cały czas kręci, żebyś nagle nie została sama w pustych kątach, wtedy mnie od razu ciągnęło do lodówki. A najlepiej w ogóle jak najczęściej przebywać poza domem, zakupy, spacery, raczej nie wyjścia do znajomych (najczęściej częstują), ale wyjścia ze znajomymi. Wczesne chodzenie do łóżka, spanie często i długo, na początku jesteśmy pozbawieni energii, przyda się pozwolić sobie na lenistwo. Jeśli kąpiele, to nie za gorące - osłabione dietą serce może nam nieco pokołatać...
W zasadzie ile osób walczących z nadwagą, tyle rad. Może coś ci przypasuje, choć generalnie nie jest łatwo przetrwać ten pierwszy okres, który trwa tydzień, dwa, potem organizm się przyzwyczaja do momentu następnego kryzysu, który u mnie przychodził po 2-3 miesiącach. Pomaga forum, pisanie, czytanie, zwierzanie się, bycie w grupie...
Nie rezygnuj, skoro tak bardzo chcesz i musisz zeszczupleć, przyglądaj się różnym dietom, próbuj, aż ci się uda :)
-
Zrobiłam rachunek sumienia a w zasadzie rachunek jedzenia:korzystając z dziennika kalorii policzyłam ile tak średnio zjadam kalorii w ciągu dnia.O mało nie spadłam z krzesła:myślałam ze bedzie 2000-2500 kal dziennie ale to co wyszło przeraziło mnie:3789 kal mniej więcej.Nic dziwnego że jest 116 kg.Musze zredukowac ilość kalorii o jedną trzecia i to koniecznie.
-
Witaj Elga!
Ja tez po trafieniu na forum z ciekawości policzyłam ile kcal zjadłam - wynik mnie zaszokowal prawie 4500 kcal :oops:
i wtedy podjęłam decyzję o diecie
Co do napełniania brzuszka - zwykl epomaga mi saatka ale z surowych warzyw (nie gotowanych), a wiec sałata, pomidor, cebulka, szczypiorek i to wszystko doprawione ziołami i polane jogurtem naturalnym. Zjadam całą pokaźną miskę - zwykle na śniadanie, a jedzenie czuję w żołądku przez ładnych parę godzin - surowizna ma to do sierbie że długo się trawi i na długo zapobiega ponownemu ssaniu.
Ja natomiast zwykle mam napad głodu wieczorkiem. Ale najczęściej pozno jem obiadek - ok. 19-20. A potem już tylko owoce (spac chodze bardzo pozno bo kolo 2 dopiero)
Pozdrawiam
-
Jejku dziewczyny co sie dzieje od wczoraj waga podrosła mi o 2,5 kg.Wiem że niemożliwe jest aby tyle przytyc w ciągu 24 godzin ale strasznie niepodoba mi sie to 118,5 na mojej wadze.Może to spowodowała woda która wczoraj piłam i piłam.Skisiłam się co prawda na batonika po południu ale tylko na jednego a nie na cztery jak to zwykle bywało.Oj czuje że musze coś szybko robic bo w koncu pękne jak smok wawelski od nadmiary ciałka.
Synek mnie dziś obudził o 4 zjadł mleczko i usnął a ja od razu wskoczyłam na wage a potem tutaj poszukac wsparcia na kolejny dzień.Dziś planuje obejśc się bez batonika i wybrać sie na dłuugi spacer.Oby się udało.Zmykam do łozeczka jeszcze pospać.Moze te dwa i pół kilo zniknie we śnie?????Przecież spanie to tez spalanie kalorii.
-
Jeśli nie zapełniłaś sobie żołądka jedzeniem ważącym owe 2,5 kg, nie jest możliwe, żebyś zdołała tak szybko przytyć. Owszem, tyje się łatwiej niż chudnie, ale na pewno nie aż tak błyskawicznie ;)
Na początku odchudzania odżywiałam się bardzo niezdrowo, ale uznałam, że skoro przyzwyczajam organizm do regularnych posiłków, ograniczam ustawiczne podjadanie, pilnuję kalorii, nie będę dodatkowo katowała się zabranianiem sobie jedzenia rzeczy, które lubię. A to oznacza, że były dni, kiedy na wszystkie posiłki jadalam ciemne kromki z dżemem i serem, a do tego mała kawa. Albo batonik zamiast kolacji. I chudłam. Więc skoro twój batonik był wliczony kalorycznie w dzienny jadłospis, nic złego się nie stało, nie można go obwiniać za skoki wagi :) Chęć zdrowego odżywiania się, staranie się, aby posiłki były jak najbardziej wartościowe, przyjdzie razem z dłuższym stosowanie diety, to też pewien etap w chudnięciu, w zmienianiu swojego stylu życia.
Nie waż się codziennie, tym bardziej nie waż się kilka razy dziennie, waga lubi się wahać, przecież jesz, pijesz, napychasz żołądek, zresztą wagi lubią się wahać także z własnych, nie znanych nam kaprysów, ot, złosliwość przedmiotów martwych :) Wyznacz sobie jeden dzień w tygodniu, to trudne, owszem, ale bardzo rozsądne, wtedy zawsze zauważysz spadek wagi.
A poza tym matka natura tak to mądrze wymyśliła, że chudnąc z takiej nadwagi, jaką my mamy, na początku chudnie się ładnie i szybko (pewnie w ramach motywacji do dalszej walki - a tak poważniej z powodu radykalnego ograniczenia ilości kalorii w stosunku do tego, co jadło się wcześniej), już za kilka dni zobaczysz różnicę. Obiecuję :)
-
Dzieki za słowa otuchy i wsparcia.To jest to czego mi bardzo bardzo potrzeba.
Niedawno wstałam i zważyłam sie jeszcze raz:117,6 ( sen rzeczywiście odchuda: :P od czwartej ubyło mi 90 dag).Postanowiłam że środa będzie dniem mojego ważenia,postaram się wytrzymać tydzień i dopiero wtedy sprawdzę czy coś mi ubyło i ile.Oczywiście zaraz was o tym poinformuje.Dzis jak zwykle namasciłam się balsamami żelami na poprawienie stanu skóry.Mysle sobie że my dziewczyny szczupłe inaczej po trzydziestce nie możemy tez zapominac o systematycznem i intensywnej pielegnacji skóry twarzy i dekoltu.Tam też skóra jest rosciągnieta i musi się skórczyc bez dodania nam kilku dodatkowych zmarszczek. O pielęgnacji tychpartii ciała każda z nas pamieta ale pisze o tym bo zdałam sobie dziś sprawe że skóra twarzy u takiego grubaskajak ja też jest rozciągnieta.Pisze o tym bo nigdy wczesniej tak o tym nie myślałąm.Zrobie sobie dziś maseczkę :lol:
Co do skóry na udach pupie i brzuchu-po tygodniu sysytematycznego namaszczania balsamami ujedrniającymi zauwazyłam malutkie efekty takiej terapii.Skóra jest odrobinkę gładsza choć do ideału jeszcze jej daleko.Robiłam dwa razy peelling kawowu a olejkowanie rozpoczne jak kupie olejki.Zakupiłam tez większą ilość folii spożywczej do owijania(pawie 900 metrów) przez internet wiec owijac się bede do woli.
Dzis kolejna walka z moim nienasyconym żoładkiem i moją słabiutką silną wolą.Wybraziłam sobie że mój apetyt to taki silny umięśniony facet pewien siebie przystojniaczek a silna wola to taka bladziutka chudziutka dziewczynka mizerna i zaniedbana.I postanowiłam utrzec nosa temu przystojniaczkowi i pomóc tej dziewczynie aby stała sie piękna.Czasem tak mam że wybrażam sobie jak mogą wyglądac pewne rzeczy które nie mają w rzeczywistości realnego kształtu.
-
Jest 12.30.Trzymam sie dzielnie.Pobolewa mnie troche głowa z głodu.Popijam wode małymi łyczkami i czytam posty na forum w ramach wspomożenia motywacji.Pomaga :D :D :D.Poprosiłam rodzinke o dostawę swieżych warzyw i owoców.A dziś jadę z mężem po chude mięsko w ilościach większych.
-
Przetrwałam czas w którym zawsze sięgałam po cos wyskokokalorycznego czyli godzinę 14-15.Zjadłam obiadek niskokaloryczny i jestem z siebie zadowolona.Nie chce jednak chwalić dnia przed zachodem słonca bo do wieczora jeszcze wiele godzin ale się staram trzymac diete.Jakoś znosze to niezbyt miłe ssanie w żoładku co mnie neizmiernie cieszy.Może dzisiejszy dzień bedzie początkiem drogi do dobrego samopoczucia i ładnego wyglądu???
-
bardzo ci zycze zeby dzis byl wlasnie ten dzien,pocztaek drogi do ....czego tylko chcesz :)
pamietaj zeby jesc snadania ,ja juz sie tego nauczylam, wczesniej bylam zadowolona ze moge nie jesc do 15 tylko pozniej nie dawalam sobie rady z glodem, wieczory sa niestety najgorsze,teraz wiem ze to bez sensu i mimo to ze nie bylam rano glodna jadlam snadanie, cokolwiek a teraz jak wstaje to jestem juz troche glodna i jak zjem 5 posilkow dziennie to wieczor nie jest straszny nie dostaje szalu po 22 :D
pozdrawiam goraco
-
Jest 19.35 a ja dopiero wróciłąm z zakupów.Miałam nic nie jeśc od 19 wiec musze wytrzymać.Kupiłam mnówstwo niskokalorycznego jedzonka na czele z 6 kilogramowym arbuzem(nie ma prawie kalorii a żoładek wypełni w razie potrzeby)Miałyście racje że da się wytrzymac to ciągłe ssanie w żoładku a myśłe sobie że po jakimś czasie do niego przywykne i nie bede go zauwazac.
Zaraz wykąpie synka nakarmie i pójde spac wczesniej żebym przypadkiem nie nagrzeszyła późnym wieczorkiem.
-
Dziś jest nowy dzień.Po wczorajszym dietkowaniu mam dziś dobry humor.Pierwszy dzień powrotu do dobrej sylwetki i lepszego samopoczucia no i lepszej samooceny już za mną.A przede mną??????mysle że potrzebuje roku na pozbycie się 40 kg-więc jeszcze 364 dni.A potem na całe życie musze zmienić sposób odżywiania.
Zastanawiam się dlaczego tak wielu odchudzonych dopada efekt jojo.Kiedy ja ważyłam 72 kilo( ehh to były czasy)czułam się super i chyba to samopoczucie osłabiło czujnośc i kontrole.A wygłodzony organizm zacząl gromadzić zapasy.
Dlaczego włąsnie wysokokaloryczne jedzonko jest tym które smakuje najlepiej które kusi w reklam i spotów w TV.Nikt nie reklamuje przeciez chudego sera czy odtłuszczonego jogurtu i chudej gotowanej ryby.Jeśłi tak to taka reklama ginie wśród zachwalania czekoladek batoników czy nowego typu przekąski fast food.zauwazyliście że wszystkie dziewczyny i faceci zjadający te czkoladki sa idealnie szczupli????
Są i reklamy dla grubasków tzw cudownych środków na super sylwetkę:plasterki,ziólka,urządzenia do ćwiczeń.Kosztuje to mase pieniędzy a efektów nie daje żadnych.A ile osób się na to nabiera???Ja tez się pare razy nabrałam na ziólka,cudowny kolczyk odchudzający :lol: :lol: :lol: czy cudowne urzadzenie do cwiczeń.Wam się coś takiego zdarzyło kuipić czy tylko ja z obecnych na forum byłam taka naiwna?????
-
Witaj Elgo!
Ja na szczęście nie dałam się namówić na nic z tych rzeczy o których piszesz.
A jeśli chodzi o reklamy to masz rację, jedzenie jest wszędzie wokół nas i jak tu nie ulegać...
Oglądałam kiedyś program o otyłości u dzieci i jestem w szoku bo coraz więcej ich w naszym społeczeństwie (dorosłych zresztą też). Dlatego będę się starała żeby mój mały jeszcze synek potrafił dobrze wybierać jedzonko, choć wiem że to będzie trudne, w końcu na każdej ulicy, osiedlu jest jakiś sklepik, bar, restauracja. Dosłownie wszędzie jedzenie i to z reguły niezdrowe. Oj tak się rozpisała może nie na temat...
Życzę udanego dnia....
-
Ja tez się zastanawiam jak ustrzec mojego synka od nadwagi.Pracuje w szkole i widze co serwuje uczniom szkolny sklepik:czipsy,zapiekanki,hamburgery,frytki słodkie byłki i słodkie napoje.Pytałam kiedyś właściciela czemu nie ma wody mineralnej czy owoców.Odpowiedziałm że były ale prawie nikt tego nie kupował.
NIe chciałabym bardzo aby mój synek miał problemy z waga i pzrechodził to co ja przechodziłam bedac dzieckiem z nadwaga Chce go nauczyć co powinien się tylko jak to zrobbic.W pierwszej kolejności chce zmienić kuchnie mojej rodziny na zdrowsza i mniej kaloryczna.Mój mąż lubie tłuściutkie mięsko najlepiej smażone,do tego ciasteczka i słodkie napoje.Powoli chcę aby zmienił swoje upodobania kulinarne aby potem kiedy nasz synek bedzie jadł razem z nami nasza dieta raczej sposób odżywiania był prawidłowy i zdrowy.
-
Hi Elga.
Czytam, że się nie poddajesz! :P Trzymaj się dzielnie, najgorszy pierwszy tydzień. :lol:
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...e21/weight.png
-
Kolejny dzień diety mija.Dziś znów nie zjadłam nic co spowodowałoby kaca moralnego i wyrzuty sumienia no i oczywiście podniosło ilość spożytych kalorii :D .Jutro robie sobie dzień arbuzowy.Wczoraj kupiłam 6 kilowego arbuza a dziś odwiedziłą mnie moja mama z 4 kilowym arbuzem w siatce.Dobrze że arbuzy nie mają prawie kalorii i można je jeśc do woli.A ja mam tego dobra 10kilo :lol:
Mam pytanie do ekspertek od olejkowania:Mam w domu oliwke w sprayu Avonu do ciała-czy moge jej użyc do zabiegu olejkowania??
-
Zaczynam kolejny "dietetyczny"dzień.Dzis jem arbuzy.Przepłucze organizm i zjem niewiele kalorii.100 gr arbuza to 37 kal-więc na 1000 kal to prawie 3 kg arbuza :lol: :lol: :lol: :lol: .
Trzymajcie kciuki abym wytrzymała.Zycze milłego dnia wszystkim
-
Wytrzymasz, wytrzymasz :D , tylko zrób sobie jeden dzień arbuzowy, a nie, broń Boże, miesięc, bo daleko na takim dietkowaniu nie zajedziesz :wink:
pozdrawiam
biglady
-
Mineła połowa dnia.Ja nadal jem tylko arbuza.Boli mnie głowa troszke ale nie wiem czy to nie jest wina upału a nie malutkiej liczby kalorii.Chociaż może to i dobrze że jest tak gorąco.Nie chce się jeśc tylko pić a arbuz to pzredw wszystkim woda.
Jełsi ktos tu zaglada i trzyma za mnie kciuki to prosze o wyjatkowo mocne trzymanie kciuków po 17 kiedy to wraca mój mąz a ja robie mu obiadek i nie są to arbuzy.Bardzo nie chciałabym się skusić na coś innego.
-
Hi elga,
mnie kręci w brzuchu już drugi dzień. Wczoraj wytrwałam na 1000, ale dziś nie wiem ... bo robię świetnie spagetti po sycylijsku dla mężusia. Kocham to spagetti! Muszę zjeść mnie niż pół porcji, aby zmieścić się w limicie. Smaczne to jak diabli, ale również cholernie kaloryczne, porcja to aż 1005 kcal a do tego ketchup. Może jak będziemy dwie ciepło myśleć o sobie nawzajem będzie nam łatwiej, zwłaszcza o tej 17.00 i ... później.
Próbowałam raz też być tylko na arbuzie jeden dzień, wytrzymałam, ale stanowczo odradzam, głód towarzyszył mi cały dzień mimo, że dużo też piłam. Jutro już się nie arbuzuj, Jest tyle innych teraz owocy, równie pysznych jak arbuz.
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...e21/weight.png
-
Arbuyz podobnie jak inne owoce sa dobre na jednodniowa diete, czyszczenie organizmu. Ja podjadam arbuza jako dodatkowz owoc ale pod kontrola, jak na moj gust wcale nie jest tak malo kaloryczny, ale go uwielbiam. Teraz jestem objedzona po czubki wlosow arbuzami, jadlam na wakacjach na sniadanie i kolacje :)
Elga, i glowa do gory, po 30 kobieta jest ciagle mloda :D
-
Arbuzowa dieta będzie tylko dziś.Na jutro mam inne pysznosci-oczywiscie dietetyczne.Pól lodówki założone mam warzywami a drugie pól zajmują dwa arbuzy( jeden już deczko napoczety).Staram sie trzymac limitu 1000kal wiec każdy kawałek arbuza który zjadam jest ważony aby nie zagalopowac się w jedzeniu i nie przekroczyć limitu kalorycznego.
Oczywiście bella115 będe myśleć o Tobie bardzo cieplutko i trzymac kciuki abyś nie skusiła się na to czego jeśc nie powinnaś.Ja póki nie "okrzepnę" w dietkowaniu nie bede gotować nic czemu wiem że będzie mi trudno sie oprzeć.
Mój synek dziś marudzi i nie daje mi odejść od siebie na dłużej niz 10 minut.Przeszkadza mu upał więc ja nie mam chwili żeby usiaść albo skusić się na coś innego niż arbuz.W czasie obiadu zaplanowałam "ucieczkę" z kuchni do pokoju aby nie patrzeć i nie wąchać zapachów.Niestety zanim "ucieknę"musże ten obiad przygotowac :cry: .Zrobię jedną porcyjke tylko dla męża aby nie leżalo potem nic z obiadu lodówce i nie kusiło.Taka jest moja strategia na dziś.
Zawsze jak zaczynam diete poprawia mi się humor.Chce mi się bardziej dbać o siebie,mam dużo energii znajduje wtedy czas na maseczke,peeling czy masaż.Kiedy się odchudzałam pare lat temu miałam takie pudełko coś w rodzaju skarbonki-kiedy udało mi się wygrać z pokusą( chęcią na batonika,cukierka,wafelka) wrzucałam tam złotówkę albo dwa złote.Po jakimś czasie miałam pieniązki na nowy ciuch albo kosmetyk.Może to smieszne co robiłam ale na mnie to działało.Wyczytałam o tym w jakiejś gazecie i chyba teraz do tego wróce.
-
Własnie robie obiad.Boże jak bosko pachnie.Slinka mi cieknie.Zapach jedzenia najbardziej na mnie działa.Musze się trzymac i nie dac skusić.
-
heheh wiem cos o tym zapaszku gotujacego sie obiadku.... i wcale nie dla mnie :wink:
mi tez bylo ciezko, ale zawsze sobie wmawialam, ze jak sprobuje troszeczke, to potem juz nic mnie nie powstrzyma zeby nalozyc sobie na talerz i dziala do dzisiaj :P
trzymaj sie dzielnie, choc zauwazylam, ze wlasnie to robisz, wiec zycze powodzenia i mocno trzymam kciukasy :P