Fruktelko, w odpowiedzi na Twoje pytanie u mnie na wątku - tak, korzystam z dzienniczka kalorii tu na dieta.pl Czasem jeśli jakiegoś produktu nie ma, a jest on zbyt amerykański, by go dodawać (bo nikt inny poza mną by z tego nie skorzystał) to po prostu wybieram coś podobnego, byleby ilość kalorii się zgadzała. Mam o tyle ułatwione zadanie, że tu w Stanach na opakowaniach zawsze jest kaloryczność wypisana, i to nie na 100g ale np. na kromkę, łyżeczkę, plasterek, pół szklanki - w zależności od produktu. Ważę warzywa i owoce, czasem mięso (choć najczęściej ono też ma kaloryczność na opakowaniu, a przynajmniej wagę). Jeśli gotuję, to sumuję wszystkie składniki i potem dzielę np. 2/3 dla męża, 1/3 dla mnie. Z czasem to już wchodzi w krew i wiele wartości znam na pamięć Czasem jakichś rzeczy (np. kaloryczności niektórych egzotycznych owoców) muszę poszukać w internecie, ale od czego jest google. No i wreszcie czasem, jak jem w knajpie, to oceniam kaloryczność "na oko" (pewnie zawyżam) lub też szukam i necie.

Uściski