8.

Już chciałam napisać, że to moje dietkowanie wcale takie solidne nie jest, jak piszesz Bello, ale się wstrzymałam, bo chyba jednak jest! Wprawdzie zjadłam wczoraj ciastko ( z kremem i orzechami), ale było to około 15-tej, a później zjadłam tylko 2 jabłka i dzielnie opierałam się pokusom i głodowi.
Tak więc wczorajszy dzień uważam za całkiem udany. Zdaję sobie sprawę, że jedzenie całkiem dietetyczne nie było, ale w porównaniu z ilością i jakością pochłanianego jedzenia ostatnimi czasy i tak jest o niebo lepiej. To, że zjadłam tylko plasterek ciasta, a nie rzuciłam się na całe, uważam za spory sukces.
Agggniecha – ja też czekam na siódemkę z wielką niecierpliwością. Od kilku dni waga stoi na 81,7 i ani drgnie. Czuję jednak, że szykuje się spadek już za niedługo. Może od razu poniżej ósemki? Bo u mnie spadek wagi następuje zwykle skokami. No zobaczymy. Mam jednak wielkie przeświadczenie, że chudnę, bo naprawdę jem mniej i się wreszcie zaczęłam ruszać!

Bello – to prawda – motywacja jest, plan realny jest. Szykuje mi się okres, kiedy będę mogła więcej czasu poświęcić sobie, więc wiosnę powinnam powitać szczuplejsza. Wierzę w to bardzo mocno. Tym bardziej, że coraz lepiej opanowuję głoda i ciągotki do podjadania. No i włączyłam pedałowanie i nie mam zamiaru tego przerwać.
Wczoraj zjadłam:

2 ,,gorące kubki” - zupki pieczarkowe Winiary
ryba, surówki, mała porcja frytek
cienki plaster rolady orzechowej
2 jabłka

ruch: 2 razy po 20 minut rowerkowania

na razie