Witam. Zaczełam się odchudzać od początku listopada 2005. Ważyłam ponad 63 kg.
Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia ważyłam 53 kg ! Czyli spadłam równo 10 kg.
Mój wzrost to 173cm. W święta trochę poluzowałam. Wcinałam głównie sernik , babkę piaskową , tony paluszków z sezamem które wprost ubóstwiam. Zauważyłam że nieco przytyłam . Około 3 kg. No i z powrotem narzuciłam sobie reżim w styczniu .
Powróciłam do wagi 53. Ale w ferie zimowe znowu poluzowałam z dietą.
Chodziłam na shake’ do Mcdonalda, wcinałam też masę batoników i ciastek które uwielbiam:
Jeżyków . Oczywiście nie obyło się bez paluszków z sezamem i fast-foodów.
Najgorsze jest że ja już nie potrafię wytrzymać jednego dnia bez słodyczy !
Potrafię mieć niesamowitego doła jak nie zjem jakiegoś batona czy ciasteczek .
Jak widze w kuchni orzeszki ziemne to je wcinam w ogromnych ilościach.
Nie potrafię przestać. Jem naprawdę w bardzo wielkich ilościach słodycze. Nawet kiedy jestem syta to jeszcze je wcinam. Przed dieta wystarczył mi jeden baton na dzien. A teraz jak już otworzę paczkę wafelków ,,Familijnych” to mówię sobie : maksymalnie 2 wafelki. I co ?!
Wcinam całą pakę . (550 kcal- 100 gram!!!!) Najgorsze że nawet po tej paczce napada mnie wilczy apetyt na słodycze . Czuję że muszę coś przełknąć bo inaczej zwariuję. Wcinam jeszcze paluszki z sezamem, Snickersa i na końcu dogryzam kilka kawałków sernika. NIE POTRAFIE WTEDY SIE OPANOWAĆ-LEŻE I JEM I CZUJE SIE BOSKO, A GDY MNIE BRZUCH ROZBOLI JEST MI ŹLE.
Po tym wszystkim czuje się obrzydliwie tłusto i nieszczęśliwie. Idę wtedy do toalety i wymiotuję. Wszystko. Wiem że to nie jest rozsądne i może doprowadzić do bulimi ale wymioty u mnie to ostateczność. Zazwyczaj po zjedzeniu tej mega dawki słodyczy idę spać.
Aby zapomnieć. Zapomnieć o tym oohydnym uczuciu przejedzenia. Mój brzuch strasznie urósł. A był ładnie umięśniony w czasie diety , bo ćwiczyłam . Ważę już 59 kg. Czuję się wstrętnie . Spodnie które kupiłam sobie w czasie diety już są na mnie zamałe. Mam ogromne boczki i tyłek .
Postanowiłam że od jutra zaczynam ostry reżim.
1. rano : 2 kromki chhleba żytniego + turek figura z ogórkiem (70kcal-100gram )
2. w szkole: około godziny 13 jabłko kwaśne
3. w domu na obiad pierś kurczaka gotowana, lub sałatka do woli
4. Podwieczorek musi być słodki bo zwariuję . tylko mało kaloryczny
5. Dużo zielonej herbaty , ćwiczenia codziennie 15minut skoki na skakance
Mam nadzieje ze napiszecie jakieś komentarze dla mnie i poradzicie jak się opanować przed słodyczami (ogromnymi ilościami) . Jekie LIGHT słodycze mogę jeść żeby nie utyć ?
Może budyń ze slodzikiem albo coś innego . Nawet jednego dnia nie wytrzymamm bez słodyczy. Słyszałam o preparacie VITAZYM SPRAY, który hamuje apetyt, jak myslicie czy to cokolwiek daje ? Ja mam bardzo silny apetyt na słodycze i na inne rzeczy (np.pizze)
Aha i ćwiczenia na talię. Nie na brzuch tylko talię. Chiałabym mioeć wcięcie w talii a nie jak facet !!!
Proszę o komentarze i .... bądźcie ze mną w czasie tej diety .... abym przetrwała !
Ps.: Mam 17 lat i wyglądam pulchnie. (2 brody, grube uda, talia ponad 70 cm. , dość spora pupa, biodra 92cm i brzuszek dosc wypukły, boczki. Najgorsza jest talia-a właściwie jej brak. Nie mam wcięcia w talii , co polecacie ?
Pozdrawiam serdeczcie , buźkens :