Zawsze mam problemy z utrzymaniem diety w ryzach gdy przestaję się sama żywić. W domu i na uczelni to jest proste - wiem co jem i tylko to mam w zasięgu żołądka Natomiast wyjazdy (rodzice, wakacje itp.) zawsze stanowią dla mnie wyzwanie.

Dwa tygodnie temu byłam na konferencji 4 dni. Serwowali takie jedzenie, że się mózg obracał!! Walczyłam ze sobą naprawdę mocno i STARAłAM się jeść jedynie warzywa, owoce i ryby, ale i tak proporcje zupełnie zatraciłam! Jadłam dużo więcej niż normalnie.

Skończyło się na 1 kg więcej (8 dni go traciłam! takie marnotrawstwo). Niby nie dużo ale sytuacja powtarza się przy każdym wyjeździe!

Piszcie o Waszych sposobach na trzymanie się w ryzach i opanowywanie się!!!