Ja myśle ,ze wiekszość z nas przed przybyciem tutaj miała taki problem ja sama zasilam tą rzesze ,potrafiłam wstać o 3w noocy i zrobić kanapke inaczej bym nie zasneła ale juz sie z tego wyleczyłam . A co do zamykanego jedzenia moj karaton peka w szwach od słodyczy ,ktore wciaz dostaje ale siła zamozaparcia nie kaze im wyjsc z pudła i nie wyjda!!!!!!!!!!!