Ostatni raz pisałam przed Świętami, przyznam się ze skruchą, że wszystko co przed nimi schudłam nadrobiłam, ale od 1.01 jestem na diecie. Wstępnie była zupa kapuściana, teraz 1000 kcal i działa! Tak się cieszę, tak się dobrze czuję, mam mnóstwo energii, lepiej śpię. Do diety staram się dołączać wysiłek fizyczny i medytacje. Kontrola oddechu robi cuda Wczoraj miałam mały kryzys słodyczowy, zagryzłam granulowanym kakaem (bez mleka, żeby trochę oszczędzić) i zmieściłam się w 1000. Co ciekawe krążenie mi się poprawiło i do wczoraj mniej marzłam (może dlatego, że było cieplej). Piję Yerba Mate, Figurę 2, Pu - Erh. Zamiast wydawać pieniądze na słodycze kupuję czasopisma kobiece: Zwierciadło (moje ukochane), Panią i Shape potrzebuję trochę mobilizacji by wrócić do jogi. Boję się, że przyjdzie kryzys, choć taki strach na zapas to głupota.
Pozdrawiam was wszystkie, dziś będzie dobry dzień