Dziewczyny kochane...

Byłam u eks, ale nie ma co o nim pisać, bo chłopak się stacza na dno z tego co zauważyłam. Niestety nie przywiozłam wszystkich rzeczy i będę musiała się znowu z nim zobaczyć (złapał gumę wracając z pracy - o ironio losu! A ostatnio nie mógł odpalić samochodu...)

W każdym razie zważyłam się tam... I.... I normalnie nie wiem co powiedzieć. Wchodzę na wagę, wieczorem, po kolacji a tam... 78-79kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Normalnie szok!!! Generalnie zawsze różnica między porankiem, kiedy zawsze się ważyłam na czczo a wieczorem wynosiła 1-1.5kg. Czyli co, niby że 77kg ważę?! Chyba bym umarła ze szczęścia... Ale tak właściwie to nie wiem, czy mogę ufać tej wadze, bo ona to taka staaara i w ogóle. Ale na niej się tylko ważyłam, a spadek masy jest więc jest dobrze Ale i tak czekam na elektroniczną...

A jutro z rana dzwonię do Ojca dowiedzieć się co i jak...