Witajcie!

Wczoraj zastosowałam nową metodę. Ubrałam po prostu adidasy zamiast kozaków i o wiele lepiej się pracuje. Nogi jakoś tak mniej bolą i nie mam skurczy. 7 godzin jakoś tak szybko mi nawet zleciało

Co do diety, to można powiedzieć, że jej nie ma. Ale nie jem nic takiego strasznego. Na śniadanie jakaś bułeczka. Na obiad np. makaron z tuńczykiem. W pracy to albo bułka albo hot dog z ikei za 1 zł i to tyle na więcej nie mam czasu. No i przede wszystkim pieniędzy. Zostało mi 50zł do 25 lutego. Nie mam pojęcia jak to przeżyję:P