Już sie tłumaczę

Siłownię mam 5 minut od domu Zalety mieszkania w centrum Wawy! (wad jest więcej, ale ćśśśś...).
A zatem: wstaję o 7,ubieram się, łapię za przygotowany poprzedniego dnia plecak i idę na siłkę... spędzam tam godzinę (dziś mniej ), biegnę pod prysznic - i zaczynam dzień

Lubię ćwiczyć rano. Ale ja jestem generalnie rannym ptaszkiem: zawsze budzę się najpóźniej o 8, nawet bez budzika. Najgorzej jest po imprezach, towarzystwo śpi do południa, a ja nie mam co robić Z rana mam najwięcej energii do ćwiczeń, potem uż się nie mogę zebrać jakoś.
W ogóle nie lubię spać :/ najchętniej wyeliminowałabym taką potrzebę, ale się nie da... a mi szkoda dnia Niestety organizm się upomina, szkoda!

A, i ćwiczę (aeroby) przed śniadaniem, jest teoria, że tak się bardziej tłuszcz spala, ja w to wierzę

Myślę, że trzeba się dostosować do własnego organizmu, jak ktoś absolutnie nie ma sily i ochoty ćwiczyć rano, to nie warto się zmuszać, bo tylko się zniechęcić można!

Nie wiem co na drugie śniadanie zjeść... a już głodna jestem mocno. Może po prostu jogurcik sobie złapię?

A potem może na zakupy wyskoczę... Nadal nie wiem w co się ubrać w sobotę. A muszę zrobić wrażenie