Buuu, ze spaceru nici, bo mi się Pan X rozchorował

Trudno, najwyżej pójdę później sama...
A na razie muszę posprzątać, bo jakiś straszny bałagan zrobiłam w całym domu. A potem do kościoła... a potem poczytać coś mądrego... i jakoś dzień minie.

/no kuuurrrrrcze, a taką miałam nadzieję, na to dzisiejsze spotkanie...Smutnawo mi się zrobiło.../

zjadłam wasę z serkiem i warzywa do tego.

na 2 śniadanie bedzie grejpfrut
obiad - ryba z warzywami, monotonnie, ale jeszcze mi zostala porcja, wiec trzeba ja dokonczyc
a podwieczorek i kolacja to sie zobaczy.

/rany, mam myśli na poziomie już nie piętnastolatki, a trzynasto- nawet, typu: a może się rozmyślił, może jak coś się między nami zaczęło to stwierdził, że jednak go to nie interesuje i że on wcale mnie nie chce, może...
walnijcie mnie w ten głupi łeb/