Gofus to jest świetny wynik, zleciec z 80 kg. na 60. A 3 kg. to bardzo malutko, tyle to mi się waha jak sobie podjem za dużo jednego dnia Chociaż sama wiem, że na początku to każdy kg. leci bardzo szybko, to nie problem zrzucic dwa czy trzy, potem dopiero zaczynają się schody i zejście z każdego deko jest coraz trudniejsze, a psychika też w pewnym momencie wysiada. Co do wcześniejszej diety to startowałam z 69 kg. i miałam bardzo dużą motywację do zrobienia czegoś ze sobą Na początku stosowałam dietę 1000 kcal, potem 1200, a na końcu różnie bywało. Jeśli chodzi o aktywnośc fiz. to godzina jazdy na rowerze stc. W każdym bądź razie jestem z natury perfekcjonistką i również perfekcyjnie chciałam liczyc kalorie, nie pozwalałam sobie na żadne przyjemności no i potem nażerałam się za dwóch, a nawet za trzech i to był duży błąd. W pewnym momencie postanowiłam, że dam sobie spokój, bo jeśli brak motywacji, chęci to nie ma sensu czegoś ciągnąc, widocznie to nie był ten czas. Dziś czuję, że czas spróbowac ponownie, chcę to zrobic dla siebie, nie z powodu przykrości, które czasem zadaje mi otoczenie. We wrześniu idę do nowej szkoły i choc nie popieram odchudzania na czas to marzę o zrzuceniu do tego czasu przynajmniej 10 kg, ale jeśli będzie mniej to też będę zadowolona, poprostu nie chcę niczego planowac, tylko przy każdym dniu stawiac ptaszka, że wszystko co miało byc zrobione zostało wykonane, chyba wiecie o co mi chodzi