Witam Was.

Jestem starą użytkowniczką tego forum, a moja historia jest bardzo długa i zawiła. Nie będę jej tu opisywać, bo zajęło by to mega długo, ale powiem jedno, moja waga osiągnęła szczyt. Długo wzbraniałam się przed stanięciem na wagę, ale dziś coś mnie podkusiło i .... 114,5 kg. MASAKRA

Najmniej na tym forum ważyłam 74 kg (2008 rok), czyli prosto licząc 40 mam na +.
Od tygodnia jestem na diecie bezwęglowodanowej, tylko białko, tłuszcze i warzywa. W weekend jeden dzień wolnego, na jakiegoś loda lub drinka.

Mam siedzącą pracę, po niej nie mam czasu na sport i tak oto wyhodowałam sobie takie cudo.

Mam 170 cm wzrostu i całe szczęście, bo jeszcze się nie toczę.
Może z waszą pomocą uda mi się, bo zaczynam się obawiać chorób związanych z otyłością.

Co myślicie o odchudzaniu w podciśnieniu, mam w mieście babkę co ma takie studio i bardzo chwali się wynikami.