Heyah
Mam ten sam problem co ty.
Odkąd pamiętam to liczę kalorie uwarzam na to co jem(zresztą więcej jest rzeczy których wogóle nie jem)Moj narzeczony wogóle wyłancza się juz na sam temat mojej figury, bo ciąge go pytam jak wyglądam czy jestem chuda itp.Jak się spotkam z moimi psiapsiółkami to gadamy tylko o jedzeniu ile i co każda zjadła i ile schudła.Żyję w jakimś obłędzie.Ważę się kilka razy dziennie ale najbardziej biorę pod uwagę poranną wagę, jeśli jest za wyskoka to głoduję cały dzień.Miewam napady obrzarstwa wtedy robię coś... po czym mi lepiej i nie mam tych wyrzutów sumienia.Nałogowo piję herbatkę pu erh, łykam cidrex i oglądam się w lustrze...to nie jest normalne ale nigdy się nad tym nie zastanawiałam.Przecież cały świat jest niemormalny...