Nie martw się. Ja akurat mam trochę większy problem bo cała jestem ogromna, po urodzeniu dziecka, ale z doświadczenia wiem, że wystarczy jeden malutki mankament naszej urody, a już my- kobiety potrafimy zatruć sobie życie, a co gorsza wszystkim wokół też.
Podpowiem Ci co robiła moja znajoma w pracy, dodam jeszcze, że ona ma około 42 może 3 lat, jest w wieku mojej mamy. A wyobraź sobie, że jak opowiada to od kiedy pamięta zawsze miała duże biodra, tyłek, grube uda. Najśmieszniejsze było to, że ona pracowała jako kasjerka w banku, więc każdy kto ją widział w pracy myślał sobie ale laska, bo na prawdę od pasa w górę to figurka super, a poniżej szok, jak wstawała to nie raz słychać było normalnie westchnienia współczucia. Typowa budowa gruszki, ale taka na maksa.
W końcu powiedziała sobie dość.
Teraz jest laseczką i też każdy wzdycha jak ona wstaje ale z zazdrości.
W ciągu może pół roku ćwiczyła 5 dni w tygodniu po 20 minut,ale tylko ćwiczenia na dolne części ciała. Przestała kompletnie jeść słodycze, ale bez wyjątku. Cały czas mi powtarza: Zjesz pączka i co? minuta przyjemności w buzi, a 5 centymetrów więcej w biodrach. Po co?
I jeszcze jedno nie jadła po godz. 18 tej. To jest tylko silna wola.
Mówi że jadła wszystko, bez kombinowania, tylko po prostu trochę mniej, nie wyrzekała się ziemniaków, margaryny itd. Tylko definitywnie zrezygnowała ze słodyczy i ćwiczyła.
W sobotę i niedzielę robiła sobie wolne - nie ćwiczyła, pare tygodni i weszło jej to w krew, najgorzej było się zmobilizować do ćwiczenia, ja np. nie potrafię, ale tobie się uda.
trzymam kciuki