-
J E Ś L I K T O Ś Z A CZ Y N A D Z I S I A J...
... TO ZAPRASZAM TUTAJ!
Nie będę zanudzała ludzi z mojego "rodzimego" wątku wynurzeniami o kurczeniu żołądka
))) dlatego zakładam nowy. Zamierzam przerwać to błędne koło, jakim jest moje obżarstwo. Dzisiaj postanowiłam przestać oszukiwać siebie twierdzeniem, że jestem na jakiejkolwiek diecie. Moje montignacowanie było ostatnio gorzej niż bylejakie. Biorę się w garść moi mili. Od dzisiaj trzynastka, a później powrót na łono mistrza Montignaca. No, chyba że efekty trzynastki nie rzucą mnie na kolana- wtedy może jeszcze zahaczę po drodze o inną dietkę...
Dzisiaj wstałam z okropnym bólem głowy. Przez chwilę już chciałam zrezygnować z diety (no bo jak to- mam się jeszcze dodatkowo katować?! Już itak jestem biedna...), kiedy przypomniałam sobie po co to robię. A robię to właśnie po to, żeby przestać wreszcie myśleć o sobie per: "ty gruba babo".
No może nie jestem taką strasznie grubą babą, ale moje oczyska widzą coś zupełnie innego. Sama nie wiem, jak to możliwe...
Wczoraj siedziałam z koleżanką przy kawie i byłoby całkiem fajnie, gdyby nie ciasne portki, które poprostu piłowały moją wątrobę. To były spodnie, które jeszcze miesiąc temu wisiały na mnie, jak worek! No i to jest cała kwintesencja moich wywodów: jak można się tak zapuścić? Jak można tak sobie odpuścić?? Oraz- jak można do czegoś takiego dopuścić???
Połowa dnia już za mną. Rano wypiłam kawę z łyżeczką fruktozy. Później dwie szklanki wody z cytryną. Później przez dobre pół godziny użalałam się nad sobą i swoim brzuszyskiem. Ponieważ to nie zagłuszyło głodu, wypiłam kolejną szklankę wody i uciekłam z domu. Pojechałam na duże zakupy. Wróciłam po dwóch godzinach, znów przechyliłam szklaneczkę i zrobiłam lanczyk: dwa jajka (niestety wyszły na miękko) i sałatka. Teraz czuje się tak obżarta, jakbym zjadła dwudaniowy obiad (zasługa wody? Jeśli tak, to dobrze, bo kupiłam kolejny, pięciolitrowy baniak... Zdaje się, że to będzie teraz mój jedyny przyjaciel, hlip, hliiip... )
Ciekawe, co będzie dalej?
Za godzinę zamierzam pochodzić trochę po "schodku". Szkoda, że nie mogę poćwiczyć brzuszków (coś mi w środku, hmm... chrupło).
Zajrzę wieczorem i mam nadzieję napisać, że nie złamałam diety! HOWGH!!!
Czyżykowa Małgosia
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki