-
Ewuś no 1000000....................0000 buziaków :wink: :lol: :lol: jestem już muszę poczytać zaległości a Ty się wygadaj wygadaj pomaga a tym drugim ciastkiem to w ulubionego kolegę rzuć :wink: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: co tak bedziesz sobie żołądek zasmiecać rzuć mówię Ci i humor się poprawi. Trzymaj się słońce.
Pozdrowienia dla wszystkich :D
-
no to jak chciałyście to macie :cry:
a o co chodzi - nie wiem jestem strasznie zmęczona, ledwo żyję siedzę w pracy i płakać mi sie chce.
A tak naprawdę sama nie wiem o co.
Byłam wczoraj na firmowej imprezie u mojego męża (ja, on i starszy syn). Impreza była koło Krakowa w pięknym zajeździe, super jedzenie, fajni ludzie, dla dzieci ogromne atrakcje,dla dorosłych również, full piwa. Wszyscy się dobrze bawili. Ja oczywiście byłam kierowcą (czasami tym „rzygam”)
Wszyscy piwkowali i się świetnie bawili, ja nie piwkowałam, ale też się dobrze bawiłam. Ale do czasu kiedy chciałam już jechać do domu.
Strasznie nie lubię jechać w nocy – jest to dla mnie ogromny stres. Po prostu nie widzę (śmieję się że mam kurzą ślepotę). Strasznie mi zależało na tym, żeby wyjechać jak jeszcze jest jasno. Droga od Krakowa jest koszmarna – cały czas roboty drogowe, bardzo niebezpiecznie w dzień, a co dopiero w nocy. Po za tym nienawidzę jechać w nocy, jak mi świecą z naprzeciwka i w lusterko.
Zaczęłam się już od 17 –tej denerwować tą jazdą. Chciałam wyjechać ok.19 – byłoby ok. Ale niestety nie dało się. Oczywiście wyszłam na drętwiarę, bo ja chcę jechać do domu, jak wszyscy chcą się bawić.
O rany - gdyby było to niedaleko mogłabym i do 23 siedzieć. A mój mąż zamiast mnie zrozumieć też przeciągał sprawę.
Wyjechaliśmy o 20,30. No i potem 2,5 godziny koszmaru. Oczywiście całe towarzystwo zasnęło i miało mnie w d..e. Nikt nie pomyślał czy mi się chce spać, czy nie, no i czy dojedziemy żywi. Droga była koszmarna.
Potem wszystkich poodwozić do domu (no ale z tym nie było już problemu bo to było w mieście), zawieźć męża do apteki, bo „biedactwo” skręcił sobie nogę i mu spuchła.
W domu byliśmy o 00.00
No i od wczoraj mam do niego taki straszny żal, że zaraz chyba zacznę wyć.
Czemu k..a ludzie nie potrafią zrozumieć drugiej osoby????????? Co by ich k..a zbawiła godzina, albo pół. Mnie by strasznie dużo to dało, bo nadrobiłabym kawał drogi za dnia.
Buuuuuuuuuuuu zawsze się staram wejść w drugą osobę, w jej stanowisko. Jak ona się czuje itd. Czemu do cholery inni nie patrzą na mnie.
A szczególnie mój mąż. Może to głupia sprawa, może wydam wam się śmieszna, ale naprawdę strasznie mnie to boli.
Wczoraj faktycznie skręcił nogę, dzisiaj zawiozłam go na pogotowie i straszne jest to, ż wcale mi go nie jest żal. W ogóle, ani trochę. I tak sobie myślę, że znowu będzie miał powód żeby się wykręcić od obowiązków.
-
skąd ja to znam, też się czasami przejmuję różnymi rzeczami których mój mąż nie rozumie, i bagatelizuje to i mówi że mamuśka sie zrobiłam bo panikuję bez powodu. I to tez jest przykre, ale moje kochanie wie, że ja mu potrafie haje zrobić przy ludziach wiec raczej by mnie posłuchał szybko.
Ja prawa jazdy nie mam i do konca nie jestem w stanie postawić sie w twojej sytuacji, ale i tak sie boję po ciemku jeździć, nawet jako pasażer, a już szczególnei kiedy jedziemy z Kubusiem.
No jest mi przykro, że tobie jest źle :( ale poprawi się humor , dołki mają to do siebie, ze mijają. Pomyśl o tym co dobre, że cholera nogę skręciła i go boli, za karę tak ma, że synek jednak grzeczny jest :D (tak mam nadzieję) i nie myśl już o tym co było wczoraj. Wiem z własnego doświadczenia że rozpamiętywanie takich przykrości jeszcze bardziej pogarsza nastrój. Też mam sklonności do tego, spróbuj o tym nie myśleć, a przynajmniej nie w kategoriach zalu do męża.
-
Jaromina - przede wszystkim ogromne gratulacje za kilo mniej.
Baisieńko - no widzę, ze nacieszyłaś się swoimi mężczyznami, bo wróciłaś na forum
Kitolka - mam nadzieję, że przejdzie mi jak się wyśpię, bo jak narazie mam wrazenie że z tego zmeczenia i niewyspania wszystko mnie boli.
Aha i jeszcze jak dzisiaj jechałam do pracy to o mało nie miałam wypadku. Gościu mi wyjechał z drogi podporządkowanej. Normalnie całe szczęście, że mam bardzo dobre hamulce. Z takim piskiem się zatrzymałam. Gościu ślepy czy co?
pipuchna - dzięki, a przepis na pizzę - to jest od mojego niedobrego kolegi z pracy - chociaż na to się przydał.
dzięki, że o mnie myślicie.
a żal mam OGROMNY do mojego mężulka - straszny, nie wiem kiedy mi przejdzie i czy wogóle. :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
może zaraz mi przejdzie.
-
dzięki Kitola - masz świętą rację. Bardzo się cieszę, że go boli, bo na to zasłużył. Wcale go nie żałuję, ani słowa mu nie powidziałam, no i jak skakał taki biedny obolały w niczym mu nie pomogłam i nie pomogę. Bo jak Kuba Bogu - tak Bóg Kubie. On mnie wczoraj nie żałował, jak z siebie wychodziłam - tylko sobie spał i miał wszystko w d..e.
A z nogą to jeszcze jedno - jakoś go nie bolała, jak z koleżanką tańczył. :twisted: (ja nie chciałam). :roll:
Ja jestem taka, że jak mi nikt krzywdy nie robi to jest ok, nie pamiętam złego, ale wystarczy, że zrobi mi cokolwiek złego - to wtedy przypominam sobie wszystkie krzywdy, nawet najmniejsze od tego kogoś. W końcu jestem skorpion - pamiętliwy aż do bólu. No i rozdrapuję sobie stare ranki, no i najchętniej bym się dzisiaj z nim rozwiodła. :wink: [/b]
-
a wczorajszy piknik rodzinny był naprawdę zaje...y. Nawet jepem jeździłam. :lol:
-
Boże Nusia skąd ja to znam :roll: , pamiętasz jak mi Adam nie dał kwiatka na naszą rocznicę ?? nic nie powiedziałam mu, ale bolało długo i przy okazji przypomniałam sobie wszystkie złe rzeczy jakie mi zrobił (złe w moim mniemaniu, bo ja często wyolbrzymiam różne rzeczy). Naprawde i tobie i mnie i naszym rodzinkom kochanym dobrze by zrobiło gdybyśmy umiały wybaczać, i zapomnieć. Bo ciężko tak żyć. Z wiecznymi pretensjami i żalem w sercu. Ja to duszę w sobie od wielu lat, i do rodziców i teściow i męza i jakeigoś dawnego kolegi (znienawidzonego) sprzed lat i nie umiem się od tego uwolnić. Same sobie robimy krzywdę. Ty wiesz co ja zawsze sobie myślę, jak mnie jakiś palant kierowca nie przepuści na pasach albo jakiś jedzie za szybko ?? "a żeby sie rozwalił na najbliższym drzewie". Straszne, i kiedy sobie uzmyslowiłam te bezsensowne i straszne życzenie to już pilnuję się. przeciez kiedy slyszę karetkę jadącą na sygnale to się przeżegnam, a sama ludziom tak źle życzę. Zła jestem, wiem, i źle mi z tym.
Powiedz mi czy mam szansę się zmienić?? :roll:
-
i jeszcze jedno, dlaczego nie chciałaś z mężem tanczyć ??
bez sensu zachowanie i pewnie jeszcze delektowałas się uczuciem wściekłości na niego że tanczył z koleżanką :roll:
Znam to tak dobrze, że aż zła jestem na siebie, ze taka wredna potrafię być. A ty masz natychmiast przestać.
-
Nusia wiesz gdyby moj tanczyl z inna i pozniej skrecil sobie noge to tez bym sie nie przejmowala :twisted: :wink: :wink: tzn troche tak ale ja tez jestem pamietliwa :roll: :roll: chociaz strzelec jestem ,wiesz nieraz tez tak mam ze nie obchodze innych tak jakby wszyscy patrzyli tylko na siebie i na to co IM zrobie,ale nie narzekam czasami jest tak ze zabiera mnie tam gdzie chce np wczoraj wyciagnelam go nad jeziorko i dostawalam wszystko co chcialam :twisted: :twisted: :roll: :roll: ,wiesz ludzie a w szczegolnosci mezczyzni sa bardzo dziwni,raz sa tacy a raz inni :roll: :roll: ja juz sie przyzwyczilam ,no moze nie do koca bo tez nieraz mi bardzo przykro ze nie zauwaza tego co robie dla niego,ale tacy oni sa i trzeba z tym zyc. :roll: :roll: :roll: :roll:
-
Nusia nie przejmuj się szkoda tylko twoich nerwow. Jak czytam Twoje posty to tak jakbym widziala .. siebie. Faceci najczęściej sa gruboskórni i nie potrafią wogole wczuc sie w rolę kobiety. Maja niski stopien empatii. - niestety, choc to żadne usprawiedliwienie.
Wiesz ja tez jestem "pamiętliwcem" i walcze z tym, ale wystarczy coś, co mnie wkurzy i ja jak na zawolanie zaraz potrfie przypomniec sobie wszystkie najgorsz rzaczy i szczelam nimi z predkościa karabinu maszynowego i jestem tak wsciekła ze dostaje napdow złości. Kiedys mąż mi powiedzial ze jak mnie taka widzi to ... sie mnie boi. Az sie pienie i jestem w stanie zrobic wszystko rozwieśc sie i w ogóle Nerwus jestem straszny, kiedyś taka nie byłam.
Rozumiem Cie bardzo moze az za bardzo. na pocieszenie Ci powiem, ze Twoja pizza to cód miód :mrgreen:
-
Wiecie ja tez jestem nerwus ale kiedys za panne bylam wiekszy,teraz sie zmienilam cos jest w tym moim mezusiu ze nie da mi sie gniewac i zloscic :) a jak jestem bardzo wsciekla to wale piescia w sciane tak ze mnie zaboli i wtedy mi przechodz glupie nie? :roll: :roll: wlasnie wmucilam schabowego ale samo mieso taki sredni kawalek :oops: :oops: a oto dzis co zjadlam :
Miesko schabowe,
Pomidorowa z ryżem (zupki z proszku ) :roll: :roll:
Ser Cammember ( maly kawaleczek) :roll:
Jezyki (2 szt ) :oops:
pudding z czekolada (op.100 g) :roll:
czyli jak narazie to 694 kcal :roll: :roll:
musze moja wage wypierd..ic bo sie wazylam i wskazala mi 56 kg a dwa dni temu mialam 50 glupie nie? a wcale sie nie czuje gruba wrecz przeciwnie tak jakbym cos zrzucila jeszcze :wink: :wink: :wink:
-
Nusia, a gzie Ty sie zapodzialas???
I Pipuchny tez jakos nie widze
Buuuuuuuuuuuuuuuuuu
-
jestem, jestem
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
szkoda, że was wczoraj nie poczytałam, przeszłoby mi od razu
wyspałam sie i mi przeszło zupełnie. Teraz się z tego śmieję, ale wczoraj to naprawdę mi się ryczeć chciało. Ale ja głupia jestem. :wink:
dzieki dziewczyny - poodpisuję wam troszkę później, bo muszę pracę nadrobić.
-
Witam !!!
Dzis ja jestem wsciekla,nie dosc ze zbliza mi sie @ to cora porysala mi schody dlugopisem,od rana mnie wkur.. a to ze nie chce na dwor a to ze nie chce bez pieluchy normanie zabic ja i pocwiartowac :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: chce mi sie krzyczec !!!!!! wmucilam dzis twixa ,3 kawqalki czekolady kawal miecha gotowanego trzy skiby chleba chrupkiego i szklanke jogurtu ,nie wim ile to wyszlo kcal ale nie chce mi sie liczyc z nerwow :evil: :evil:
-
Pipuchna wyluzuj troche i weź dwa głębokie wdechy. Koniecznie zapaz sobie herbatke z Melisy bo ma właściwosci uspokajajace i pamiętaj, ze po burzy zawsze jest slońce i uszy do góry buziaki
-
Kitolka – no i miałaś rację. Dołki mają to do siebie, że mijają. Ja znowu nie lubię robić awantur przy ludziach, ani przy dzieciach, wolę odpuścić, albo zaczekać do domu. No ale odbijam sobie to przy jego rodzicach, wtedy wszystko powiem co mi leży na wątrobie. Ale przy ludziach nienawidzę się kłócić.
Tak synuś grzeczny, prawie go nie było widać ani słychać na wyjeździe.
A co do rozpamiętywania, to ja sobie poradziłam z żalem do rodziców – a miałam ogromny, a szczególnie do taty. Teraz zaakceptowałam ich takimi jacy są, trudno nie zmienię ich.
Ale urazy do innych chowam, no i do męża też. Na początku małżeństwa byłam dla niego za dobra, no i mi wszedł na głowę. Teraz jest inaczej, bo nie jestem już dla niego taka dobra.
Zawsze mi się wydawało, że jak się kocha to wszystko bym oddała, nieba przychyliła itd. Ale tylko mi to na złe wyszło. Muszę być wredna i niedobra (czyt. pewna siebie i patrzeć na swoje potrzeby) dopiero wtedy mnie szanuje i jest ok. No i to mi się przypomina jak nabroi. No ale niestety z tym że nie warto być za dobrym przekonałam się nie tylko na mężu, ale i na przyjaciołach, znajomych, dzieciach itd.
Nie wolno, bo ci wejdą na głowę. Trzeba być pewną siebie i patrzeć na swoje potrzeby. Zdrowy egoizm. Bo jak ty o siebie zadbasz, to i ludzie cię poszanują. Dziwne to jest, ale niestety tak to działa.
A nie chciałam tańczyć, bo to było po południu i już się stresowałam powrotem.
Pipuchna – on sobie najpierw skręcił, a potem tańczył. Generalnie mógł tańczyć, tylko śmieszne jest to, że jak szedł to kuśtykał, a w tańcu wymiatał. A głupie jest to, że na niego byłam zła, ze tak chętnie się zgodził, jakby tylko na to czekał że ja nie będę chciała. A na nią w ogóle nie byłam zła, bo fajna dziewczyna. No i co to jest przekora??? Wagą się nie przejmuj, zgłupiała na moment. Ważne jest to jak się czujesz i że boczków nie przybywa.
Jaromina – jak was wszystkie czytam to się zastanawiam, czy my nie jesteśmy z tej samej rodziny????? A nerwusem to ja się w małżeństwie stałam i przy dzieciach. Za dużo tych wszystkich problemów, za szybko się żyje, za dużo chcemy mieć wszystkiego naraz. Chyba na jogę zaczniemy chodzić.
-
-
wiecie ta joga to chyba naprawde dobry pomysl ,takie wyciszenie sie organizmu :) za duzo jest problemow,ja nie powiem w moim malzenstwie tez sa wzloty i upadki ale nie ma klotni wolimy przemilczec pozniej porozmawiac,ale mam dosyc tescia ktory zachowuje sie jak szczeniak i szwagra meza szwagierki ktory tak jak tesc jest pojeb... :evil: :evil: :evil: :evil: najlepiej dla wszystkich gdyby obydwoje sie utopili albo zagineli w dziwnych okolicznosciach :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
-
pipuchna - ja miałam zły dzień wczoraj ty masz dzisiaj. :lol:
ale my baby nerwowe jesteśmy.
A córką się nie przejmuj, bo to dwulatka i wszystko jest na nie. Oczywiście nie daj sobie wejść na głowę, ale nie przejmuj się tak i nie stresuj. Pomyśl sobie, że dobrze, ze jesteś sama i nikt ci się na codzień nie wtrąca. Ja bunt dwulatka przechodziłam z babciami, które mi nie pozwalały nic zrobić. Mi nie wolno było nawet dziecka ubrać, bo się spoci z tej histerii. teraz młodszego trzymam krótko i nie przejmuję się jego płaczami. A z babciami sie uporałam i już moje zdanie się liczy i to jak chcę go wychowywać (gorzej ze starszym).
spokój i konsekwencja - tylko to nas uratuje :wink:
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: mam nadzieję, ze ci już przeszło, no i jej też. :lol:
a teściu aż taki niedobry? a mąż trzyma twoją stronę?
-
Z tego co slyszalam od tesciowej to tesc zawsze byl po*******o...y lubi se wypic, a moj mezus jest kochany zawsze trzyma moja strone bo wie jaki jest jego stary,moje kochannie jak stary wariuje to stara sie mnie zabrac z dala od tego :),facet mysli ze wszystko mu wolno i wszyscy sie go boja,ja sie nie wtracam do nich,jestem cicho i wogole ale jak szwagier w niego zadarl(brat meza) to niemial sie czego czepiac no i stalam sie ofiara :evil: :evil: (tesc sie boi szwagra ) wiesz naprawde zycze mu tego zeby szybko kipnal,i mielibysmy swiety spokoj,i wcale nie jest mi glupio ze mu tak zycze. :wink: :wink:
-
Pipuchna ależ zionie z ciebie nienawiść do teścia, ja na szczęście nie muszę teściom życzyć złego, bo są w porządku, ale moja mama miała teścia alkoholika, i tata tez stawał po jej stronie. Dziadek już dawno nie żyje, a ona dalej go nienawidzi i trzyma w sercu urazę. Olej starucha i nie przejmuj się nim, bo to tylko ze szkodą dla ciebie samej.
Ale nei potepiam cię, bo ja znowu takiemu jednemu życzę śmierci w najgorszych męczarniach.
-
ale bojowo
Pipuchna - słowo w słowo to co Kitolka mówi. W 100% się zgadzam.
Kitola - a ty komu tak źle życzysz????? Jeżeli wolno wiedzieć
-
a wolno wiedzieć, koledze z liceum, do jednej klasy razem chodziliśmy, dręczył mnie od pierwszej klasy, potrafił przekonać mnie że jestem nikim, dokuczal, doprowadził do tego że cała klasa (prawie cała) nabijała się ze mnie. Tak przez całe cztery lata. Moze to się komuś wydawać niczym, ale dla mnie każdy dzień był katorgą nie do zniesienia, próbowałam to zmienić, ale jak zaczął chodzić z jedną dziewczyną z klasy która mnie nie lubiła, to już w ogóle życia tam nie miałam. Do końca życia będe go nienawidzić, i życzyć źle. Taka już jestem. Potem w studium i na studiach miałam super grupy, i było fajnie, fantastycznie wspominam te czasy, ale liceum to był nieustanny koszmar.
-
no nie i skąd ja to znam, tyle, że ja z podstawówki.
Też to rozpamiętywałam to, ale potem jakoś sobie dałam z tym rady. Stwierdziłam, że oni nawet tego nie pamiętają - a ludzie którzy mi dokuczali i czułam się przez nich gorsza stwierdzam, że teraz mają sto razy gorzej ode mnie. I ja dużo dalej od nich zaszłam. Ty też tak sobie pomyśl. Bo gościu pewnie został śmieciarzem i ma strasznie gderliwą żonę, no i jest nieszczęśliwy. :lol:
-
niestety, :( skończył szkołę filmową, ma piękną i zgrabną żonę i kupę forsy, ale pocieszam się tym że może mimo tego wszystkiego jest nieszczęśliwy i nie ma wzwodu :twisted:
-
wiecie ulzylo mi jak to powiedzialam,kitolka ja caly czas go olewam traktuje jak powietrze a to go jeszcze bardziej wkurza i robi wszystko na zlosc (debil pierdo... :evil: )
Kitolka a ty wredna jestes :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: hihi moze zeczywiscie mu nie staje hihihi
-
ta myśl mnie trzyma przy życiu :twisted:
-
Hahah czytam ten wątek od jakiegoś czasu,ale nic nie pisałam,ale musze Wam powiedzieć,że zołzy jesteście straszne :D Hahah i fajnie też tak mam, a usmiałąm się czytając Wasze posty jak nie wiem :D
Pozdrawiam Was Zołzunie :D :twisted:
-
ty się nie śmiej !!!!!!!!! bo to poważne problemy są !!!!!!!!!!!!!!!!
-
no ja wiem o co chodzi miałam podobnie ja Nusia w podstawówce a teraz jest bez najumniejszego porównania :D 8)
-
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Kitola - ale sie ośmiałam. Trafiłaś w dziesiątkę. :lol: :lol: :lol: :lol:
no i żona go zdradza.
Kitola - odpuść, może on cię nawet nie pamięta, a ty do tej pory taka nabuzowana chodzisz.
Pipuchna - fajnie, że ci ulżyło. a powiem ci coś jeszcze - czasami ludzie są podli bo się boją , albo są nieszczęśliwi. Żadko zdarza się że ktoś jest zły sam z siebie. Pomyśl sobie, że może teściu się tak zachowuje, bo ma kompleksy i próbuje sobie czymś je zrekompensować. Naprawdę tak często jest. Nie mieszaj się w ich sprawy, bo to nie ma sensu. Wspieraj tylko męża w takich sytuacjach. I myśl sobie, że cię to nie dotyczy.
agniesia - miło, że zawitałaś u nas. Zołzy jesteśmy straszne, w kupie siła, ale tak naprawdę to faceci sprawiają że takie jesteśmy. :wink:
-
nie wiem, sama nie wiem, to nie tak łatwo wybaczyć, bo odpuścić sobie znaczy zapomnieć i wybaczyć. Sama nieraz mówię że należy wybaczać, bo to tylko nam samym pomoże, ale ja jestem tak zapiekła w nienawiści że chyba nie wybaczę, i powiem ci że nie myślę o tym często, tylko tak dzisiaj mi się przypomniało w związku z postem Pipuchny.
A Agniesia ma jakąś tajemnicę i nie chce mi powiedzieć, może wam uda się wydusić to z niej :evil:
-
:twisted: :twisted: :twisted:
-
-
wiecie co straszne jest to jak dziecko sobie zapamięta pewne sprawy.
Ja do tej pory nie mówię dzień dobry mojej wychowawczyni z podstawówki, za to, że mnie niesprawiedliwie potraktowała (chodziło o bzdurę - ale niepotrzebnie się wtrąciła między mnie a koleżankę i potraktowała mnie niesprawiedliwie). Udaję, że jej nie widzę.
:lol: :lol: :lol:
a kiedyś jak byłam ma ła mama wyjechała i przez parę godzin musiałam być u znajomej mamy. Ja byłam straszna przylepa i bez mamy się nie obeszło, a ona musiała wyjechać. No i przez parę godzin wyłam u tej koleżanki za mamą, aż wreszcie jej mąż nerwowo nie wytrzymał i huknął na mnie, żebym przestałam wyć. Przestałam, ale potem już nigdy w życiu nie powiedziałam mu dzień dobry. I tak niedawno go z wnuczkiem widziałam na podwórku i tak sobie pomyślałam jaka ja głupia byłam, taki fajny i dobry gościu.
No ale jak sobie dziecko zakoduje, to koniec.
ale Kitola z tym wzwodem ci wyszło :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
ja sie powtarzam? Komp mi sie zacial (ten zlom cholerny :evil: ) :wink: :wink: :wink:
-
Wiesz jakie ma kompleksy?Niemoze se ulzyc bo ma niesprawnego i sperma do glowy mu uderza :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
-
Oj kobietki, kobietki :twisted: Prcowalam dzielnie wiec teraz czas na relaks (czyt. forum) a tu tak pieknie rozwinięty wateczek :twisted: :twisted:
Fakt, czasem jesteśmy paskudy, ale to wszystko dlatego, ze szbko zyjemy i na nic wiecznie nie mamy czasu.
Mnie na przyklad często irytują *******y, a potem to juz wściekła jestem na cały świat i warcze na każdego. Czasem przed @ to bez kija nie podchodz. Ah te hormony ...
-
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Jaromina mam to samo i to szczegolnie przed @ ,a co do jedzenia dzis np podjadam slodkie tzn 3 cukierki toffi,twixa,bita smietane w areozolu ( ? ) :lol: troszke pare sikniec :lol: a pozniej zupe ogorkowa troszke moze ze 100 ml :lol: miecho srednia wielkosc,parowke drobiowa cienka,trzy skiby chleba kruchego,loda wodnego ,to wszystko co dzis zjadlam bedzie chyba ze 1000 kcal cio?
A wredne to my jestesmy :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: a w szczegolnosci ja :roll: :roll: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: (bo skoro "tatus "spi po nocce to nie mozna robic halasu nie? :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: