Moj facet uwielbia spaghetti, albo kawalki kurczaka w sosie grzybowym plus makaron rurki. Do tego codziennie paczka ciastek z czekolada i kilka KitKatow. W pracy na lunch idzie do baru szybkiej obslugi. I upija sie cola.
Narzeka ze jest gruby (informatyk wiec wciaz siedzi), ale odchudzic sie nie chce. Tzn niby chce ale na karate nie chce sie zapisac bo za daleko (a kiedys trenowal), biegac nie bo nie ma butow, a jak buty ma to za zimno. A co mnie najbardziej wkurza to ja mu mowie ze uloze mu diete 1500 i bedzie jadl 5 razy dziennie. Ale jak bez ciastek to juz nie chce zadnej dietyI teraz rano jajecznica z 4 jajek, w pracy ciastka i kanapki ktore mu robie a w domu salatka z makaronu, majonezu i szynki i on sie tak odchudza
Oczywiscie co drugi dzien frytki musza byc
![]()
Paradoksalnie, przy nim upajam sie swoja silna wola![]()
Zakładki